Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska potwierdził w czwartek rano, że znów mamy ponad 24 tys. nowych przypadków koronawirusa. Zmarło z powodu COVID-19 i chorób współistniejących 370 osób.
W. Kraska, który był gościem Polskiego Radia mówił o najnowszych danych.
- Mamy 24 882 nowych przypadków koronawirusa - podał W.Kraska. - Niestety 370 osób przegrało walkę z COVID. To przeważnie osoby, które są niezaszczepione - dodał.
- Ta liczba jest bardzo niepokojąca i zła, bo to osoby, które w wielu wypadkach mogłyby żyć, gdyby się zaszczepiły - ocenił.
- IV fala to pandemia osób niezaszczepionych - podkreślał i jak mówił, obecnie w przeciwieństwie do poprzednich fal, gdy chorowały zwłaszcza osoby starsze, chorują osoby w każdym wieku. Podał, że średnia wieku pacjentów z COVID-19 w jednym z lubelskich oddziałach intensywnej terapii to 30 lat. - To są bardzo młodzi ludzie, zdrowi, aktywni fizycznie, niestety nie są zaszczepieni – stwierdził.
Wiceminister mówił ponadto, że nie spodziewa się wprowadzenia lokalnych obostrzeń w województwach lubelskim i podlaskim, a także dodatkowych ograniczeń w okresie świąteczno-noworocznym.
Przypomniał, że np. obowiązują limity osób dotyczące restauracji, kin, które powinny być respektowane. Jak mówił służby sanepidowskie i policja kontrolują to.
Liczba testów wzrasta
Wiceminister podał też, że minionej doby wykonano blisko 100 tys. testów na koronawirusa.
- To jedna z większych liczb w ciągu ostatnich tygodni. To z jednej strony cieszy, że ludzie chcą się testować, że chcą być pewni czy są zakażeni, z drugiej widzimy, że tych nowych przypadków i osób objawowych niestety przybywa - mówił.
Liczba hospitalizacji i zgony
Jak przyznał wiceminister, większa liczba nowych przypadków zakażeń ma też efekt, czyli pojawiają się kolejne osoby z COVID-19 w polskich szpitalach. - W ciągu ostatniej doby przybyło prawie 400 nowych (chorych w szpitalach- red.). Hospitalizowanych jest 15 713 osób – poinformował W.Kraska.
Wiceminister pytany o wysoką liczbę zgonów, stwierdził, że jest to przedmiotem analiz.
- Ten temat był poruszany na ostatniej Radzie Medycznej. Wszyscy eksperci, profesorowie, którzy także na co dzień pracują w polskich szpitalach, podkreślają, że pacjenci zgłaszają się zdecydowanie za późno, najczęściej w dziesiątej dobie zakażenia, gdy objawy są dramatyczne - wyjaśniał.
Jak dodał, wówczas ani leki, ani pomoc tlenowa, ani respirator nie pomagają.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!