Ministerstwo Zdrowia monitoruje sytuację po przeniesieniu onkologii dziecięcej do Zabrza i pozostaje w stałym kontakcie z władzami uczelni oraz szpitala. Jak przekazała wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk, resort zadeklarował, że oczekuje działań podjętych w bezpośrednim interesie pacjentów.
1 lipca działalność rozpoczęło Śląskie Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej w Zabrzu, powstałe z połączenia oddziałów z Katowic oraz Zabrza. Tego samego dnia wypowiedzenia złożył sześcioosobowy zespół lekarzy z katowickiego oddziału, który miał kontynuować pracę w nowej placówce.
Głównym powodem odejścia medyków były poważne zastrzeżenia dotyczące bezpieczeństwa pacjentów oraz braku odpowiedniego przygotowania organizacyjnego nowej jednostki. Lekarze wskazali m.in. na:
Brak procedur leczenia: Centrum nie wypracowało procedur leczenia dzieci z guzami litymi i układu nerwowego (którymi specjaliści zajmowali się dotychczas), wymagających wielospecjalistycznego zaplecza.
Niewystarczającą obsadę dyżurów: Skrytykowano decyzję o obsadzeniu trzykondygnacyjnego, 58-łóżkowego obiektu tylko jednym lekarzem dyżurnym.
Utrudniony transport pacjentów: Konieczność przewożenia małych pacjentów na konsultacje specjalistyczne do Katowic, oddalonych o 25 km.
Lekarze podkreślili, że uwagi zgłaszali kierownictwu od około półtora roku, a decyzja o odejściu wynikała z oceny przygotowania ośrodka do leczenia dzieci z guzami mózgu i guzami litymi oraz organizacji pracy, a nie z kwestii wynagrodzeń czy warunków socjalnych.
Zakwestionowali również stanowisko dyrekcji ws. liczby etatów, wskazując, że o bezpieczeństwie pacjentów decyduje dostępność specjalistów z odpowiednim doświadczeniem oraz zaplecza diagnostycznego. Medycy ponownie zaapelowali o przywrócenie oddziału onkologii dziecięcej do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka (GCZD) w Katowicach jako najbezpieczniejszego rozwiązania.
Wiceminister Katarzyna Kacperczyk w rozmowie z PAP odniosła się do bieżących działań resortu:
- Monitorujemy tę sprawę, jesteśmy w kontakcie zarówno z dyrekcją szpitala, ale też przede wszystkim z panem rektorem, ze Śląskim Uniwersytetem Medycznym. Mamy nadzieję, że uda się wypracować takie rozwiązania, żeby na tej sytuacji nie cierpieli pacjenci — powiedziała Katarzyna Kacperczyk.
Pytana o możliwość przywrócenia oddziału onkologii dziecięcej do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach – czego domagają się lekarze i część rodziców – wiceminister nie zadeklarowała bezpośrednich działań resortu w tym kierunku:
- Zostawiamy to w rękach dyrekcji szpitala. Minister nie jest dyrektorem szpitala. Polegamy na dyrekcji, rektorze i przedstawicielach Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Jesteśmy zapewniani, że jak najszybciej sytuacja zostanie rozwiązana i dobre rozwiązanie zostanie wprowadzone — zaznaczyła.
Ministerstwo Zdrowia nie wyznaczyło władzom uczelni ani szpitala sztywnego terminu na rozwiązanie problemu.
Dyrekcja placówki w Zabrzu utrzymuje, że centrum było w pełni przygotowane do rozpoczęcia działalności pod względem organizacyjnym i kadrowym, a obecne trudności są konsekwencją masowych wypowiedzeń.
Według dyrektora Dariusza Budzińskiego, jednoczesne odejście specjalistów tuż przed uruchomieniem ośrodka zmusiło placówkę do natychmiastowego wdrożenia procedur awaryjnych ze względu na nagły wzrost ryzyka organizacyjnego. Szpital odpiera także zarzuty dotyczące braku dialogu oraz kwestii płacowych.
W opublikowanym komunikacie placówka poinformowała, że z powodu odejścia zespołu lekarskiego nie posiada obecnie specjalisty z doświadczeniem w koordynacji leczenia neuroonkologicznego u dzieci. Zapewniono jednak, że pacjenci nie zostaną pozostawieni bez opieki:
W szpitalu wciąż wykonywane są zaplanowane badania oraz podawana jest należna chemioterapia.
Każdy przypadek ma być oceniany indywidualnie.
W dokumentacji wypisowej pacjentów wskazywany będzie nowy ośrodek posiadający odpowiednie zaplecze specjalistyczne, który przejmie dalszą koordynację i kontynuację terapii.
Obecnie w Śląskim Centrum Onkologii i Hematologii Dziecięcej zatrudnionych jest 9 lekarzy specjalistów oraz 9 lekarzy rezydentów. Organizacja pracy oraz dyżurów została zmodyfikowana i dostosowana do obecnej liczby i stanu klinicznego hospitalizowanych pacjentów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze