Reklama

Błąd medyczny. Szpital tak łatwo nie uniknie odpowiedzialności finansowej

Polityka Zdrowotna
24/02/2022 11:29

Jeśli pacjent-ofiara błędu medycznego zebrał pieniądze na leczenie i rehabilitację dzięki publicznej zbiórce, nie pomniejsza to odszkodowania i zadośćuczynienia jakie musi mu wypłacić winna placówka medyczna. Jest wyrok sądu.

Zbiórki na leczenie w Polsce organizowane są na szeroką skalę. Gdy publiczny system opieki zdrowotnej nie domaga, nie ma dostępu do adekwatnej rehabilitacji, chorzy a zwłaszcza rodzice chorych dzieci, chwytają się ostatniej deski ratunku i błagają społeczeństwo o wsparcie finansowe w ramach zbiórek organizowanych np. za pośrednictwem wyspecjalizowanych platform. 

W związku z tym co raz wybucha dyskusja społeczna na temat tego, czy rodzice mają prawo organizować zbiórki poza wiedzą lekarza prowadzącego np. na leczenie dziecka za granicą, na terapię lekową, której odpowiednik jest już dostępnym w Polsce (np. w przypadku SMA)  i czy jeśli są dość dobrze sytuowani, to mają moralne prawo prosić o wsparcie. Temat leczenia i zbiórek w tle, nie omija też wymiaru sprawiedliwości.

Reklama

Ostatnio w jednej z tego typu spraw wyrokował Sąd Apelacyjny w Warszawie (sygn. Akt. I ACA 75/21). I uznał, że jeśli chory miał zebrane pieniądze od społeczeństwa na leczenie, nie oznacza to, że powinien mieć przyznane niższe odszkodowanie od szpitala. Wyrok zapadł w II instancji i jest prawomocny.

Uszkodzone podniebienie

W sprawie chodziło o odszkodowanie dla młodego mężczyzny. Został poddany operacji podniebienia miękkiego. Wszystko szło pomyślnie dopóki w okresie pooperacyjnym chory przypadkowo ekstubował się. Działał środek znieczulający i pacjent był w stanie, kiedy nie kontrolował swojego zachowania. Odruchowo zatem wyciągnął rurkę intubacyjną. Później anestezjolog podejmował wielokrotne próby intubacji za pomocy laryngoskopu. Podniebienie i gardło operowanego jednak opuchło i próby lekarza były daremne. Nie wykonał ani konikopunkcji, ani konikotomii.

Reklama

- Biegły nie pozostawił na zachowaniu anestezjologa suchej nitki. Wielokrotne ponawianie prób intubacji było jedynie stratą czasu, który powinien zostać przeznaczony na ratowanie życia. Bezcenna była też każda kolejna minuta, która upłynęła do czasu przybycia laryngologa i zaintubowania pacjenta - relacjonuje Jolanta Budzowska, radca prawny specjalizująca się w procesach o błędy medyczne, która była pełnomocniczką pacjenta w tej sprawie. Podkreśla, że wszystkie te chaotyczne, przeciągające się w czasie działania, doprowadziły do głębokiego niedotlenienia chorego. W konsekwencji doszło do uszkodzenia komórek mózgu i do stanu wegetatywnego, w którym znajduje się obecnie pacjent.

Dotkliwe dla szpitala kwoty

Reklama

Pięć lat trwał proces w tej sprawie. Rodzice młodego mężczyzny walczyli w jego imieniu, a także organizowali zbiórki na jego rehabilitację. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie uprawomocnił się. Chory dostał 1 mln zadośćuczynienia za błąd medyczny i 200 tys. odszkodowania. Ponadto, szpital musi płacić choremu co miesiąc 11 tys. zł renty, do końca jego życia.

- Postępowanie trwało 5 lat, a szpital do końca – jak to zwykle bywa – negował swoją odpowiedzialność i nie wypłacił żadnej kwoty dobrowolnie, przed uprawomocnieniem się wyroku. Rodzice chorego musieli jednak na bieżąco ponosić wydatki w związku z leczeniem, rehabilitacją, opieką, zakupem środków higieny i pielęgnacji, jak również z zapewnieniem specjalnego odżywiania czy wizyt u specjalistów. Część środków pozyskali z darowizn wpłaconych na subkonto pewnej fundacji przez znajomych, dalszą rodzinę i wszystkich tych, których poruszył los ich syna - relacjonuje Jolanta Budzowska.

Reklama

W trakcie procesu pełnomocnik szpitala argumentował, że pieniądze choremu się nie należą, bo i tak miał na leczenie ze zbiórek. Sąd nie podzielił jednakże tych argumentów. Uznał, że darowizn nie można zaliczać na poczet odszkodowania. Darczyńcom nie chodzi przecież o to, by zwolnić szpital i jego ubezpieczyciela z długu, ale żeby pomóc poszkodowanemu, który ucierpiał przez błąd medyczny w szpitalu. 

 Jeden procent nie powinien obchodzić szpitala

Co ciekawe, nie jest to pierwsze takie orzeczenie, w którym sąd odnosi się do zbiórek na leczenie powodujących, że wysokość odszkodowania w sprawie o błąd medyczny neguje szpital. Sąd Apelacyjny w Gdańsku w 2012 roku (sygn.akt I ACa 1313/11) uznał, że środki gromadzone na subkontach, pochodzące z tzw. „jednego procenta”, czy też gromadzone w ramach organizowanych przez poszkodowanych zbiórek, stanowią darowizny przekazywane przez darczyńców na konkretny cel. W linii orzeczniczej dominuje stanowisko, że okoliczność, iż osoba trzecia pomogła poszkodowanemu, nie zwalnia zobowiązanego do naprawienia szkody od obowiązku uiszczenia odszkodowania.

Reklama

Stan majątkowy w sprawach o błędy medyczne jest zatem kwestią istotną, podnoszoną przed sądem. Nie tylko przez pacjenta, ale i lekarza. - Zajmowałam się kiedyś przypadkiem, w którym lekarka rodzinna nie zdiagnozowała raka krtani u pacjenta. Postanowił on wystąpić o zadośćuczynienie w związku z opóźnieniem leczenia. Ciekawą rzeczą było to, że lekarka podjęła próbę obrony, zwracając się do sądu o porównanie jej stanu majątkowego z majątkiem pacjenta sugerując, że sytuacja finansowa i majątkowa pacjenta nie wymaga zasądzenia zadośćuczynienia. Sąd odrzucił tę argumentację jako niezasadną w dochodzeniu roszczenia o zadośćuczynienie pacjenta - mówi adw. Agnieszka Zemke-Górecka.

Sprawy o błędy medyczne są trudne, nacechowane emocjami a rzecz toczy się o duże pieniądze. Toteż niekiedy szpitale czy personel medyczny robią wszystko, aby ich nie wypłacać.

Reklama

 

Polecamy także:

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości