Projekt ustawy o jakości w ochronie zdrowia, który kilka dni temu trafił do konsultacji publicznych wzbudza wiele emocji i wątpliwości wśród dyrektorów szpitali. Po wstępnej ocenie założeń, przedstawiciele placówek zaczynają bardziej szczegółowo analizować zapisy projektu.
O projekcie ustawy i ewentualnych skutkach nowych rozwiązań pisaliśmy już tutaj:
Bardziej szczegółowe uwagi do projektu przygotował dla Polityki Zdrowotnej Prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego Władysław Perchaluk.
Kolejny system oceny jakości
Jak podkreśla W. Perchaluk, ustawa wprowadza kolejny - po wskazanej w jej treści ustawą o systemach oceny zgodności i nadzoru rynku - system autoryzacji/akredytacji, tym razem dokonywany przez płatnika, w bardzo szerokim zakresie - a to spełniania wszystkich wymagań - określonych na podstawie przepisu art. 31d ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, jak również wymóg spełnienia ich w 100p roc. - z wyjątkiem autoryzacji warunkowej przy co najmniej 95 proc. kryteriów.
"Duża część istotnych kwestii dotyczących kryteriów autoryzacji i sposobu ich oceny pozostawiona została do uregulowania w rozporządzeniu (art. 17). Powyższe rozwiązania stawiają akcent na kontrolę wstępną spełnienia wymagań, z zachowaniem kontroli następczej w trakcie udzielania świadczeń (i możliwość cofnięcia autoryzacji)" - wyjaśnia ekspert.
Brak możliwości odwołania się
W jego ocenie, "rażący jest brak jakiejkolwiek procedury odwoławczej (na drodze administracyjnej, choćby poprzez wniosek o ponowne rozpoznanie sprawy), a wydana decyzja jest ostateczna (czyli natychmiast wykonalna), a przysługuje od niej jedynie skarga do sądu administracyjnego (dopiero na etapie sądowo-administracyjnym istnieje możliwość wstrzymania wykonania tej decyzji, co i tak spowoduje upływ czasu)".
W. Perchaluk zwraca też uwagę, na brak uzasadnienia dla możliwości złożenia kolejnego wniosku o autoryzację dopiero po upływie 1 roku, w którym decyzja o odmowie udzielenia autoryzacji stała się „prawomocna” (a więc nie ostateczna) - art. 14 ustawy.
"W konsekwencji - w przypadku złożenia skargi do sądu administracyjnego oddalona w czasie zostaje prawomocność decyzji - a więc z góry zakłada się, że skarżący tę decyzję do sądu administracyjnego poniesie dotkliwsze jej skutki z uwagi na oddalenie w czasie uzyskania kolejnej autoryzacji, niż podmiot, który tej decyzji nie będzie kwestionował. Powyższe nie zmienia faktu, że decyzja i tak będzie ostateczna, a więc będzie skutkowała wykluczeniem podmiotu z publicznego finansowania świadczeń opieki zdrowotnej"- podkreśla ekspert.
Świadczenia kompensacyjne zmarginalizują rolę szpitala
W. Perchaluk przeanalizował także zapisy dotyczące świadczeń kompensacyjnych określanych decyzją administracyjną przez Rzecznika Praw Pacjenta. Mają one zastąpić dotychczasowy system oparty na Komisjach wojewódzkich ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych.
"Szpital jest całkowicie zmarginalizowany w tym postępowaniu - jedynie do 2 elementów: do przedstawienia informacji i dokumentów na żądanie Rzecznika i informacji o wypłacie świadczenia" - wskazuje ekspert i dodaje, że tu również jest brak możliwości odwołania się czy skargi.
"O ile zgodnie z art. 71o informacje i dokumenty z tego postępowania nie mogą być wykorzystywane w innych postępowaniach, a w praktyce w dużej części spraw będzie to przesądzenie odpowiedzialności szpitala bez jego udziału. Sugerowane byłoby umieszczenie przepisu, że decyzja administracyjna nie może stanowić podstawy jakichkolwiek ustaleń w ewentualnych przyszłych postępowaniach cywilnych i karnych dotyczących tego zdarzenia medycznego" - uważa ekspert.
Szybkie tempo wdrażania zmian
Według W. Perchaluka, także czas na wprowadzanie nowego systemu oceny jakości nie jest najlepszy, a termin wejścia w życie - od 2022 r. - wydaje się dość krótki. Jak podkreśla, przy bardzo prawdopodobnej czwartej fali zakażeń postawić można pod znakiem zapytania celowość wprowadzanych zmian. Jednocześnie dodaje, że równoważy to nieco przepis art. 63 - który stanowi, że umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej zawarte ze świadczeniodawcami, którzy nie uzyskają autoryzacji w okresie 3 lat od dnia wejścia w życie ustawy, obowiązują do końca okresu, na który zostały zawarte. W domyśle: jeśli umowa kończy się wcześniej, narzuca to konieczność uzyskania autoryzacji wcześniej - przed zawarciem kolejnej umowy.
- "Większość szpitali w Polsce nie spełnia w 100 proc., a tyle jest wymagane, kryteriów autoryzacji, bo ich na to nie stać, szczególnie w zakresie infrastruktury technicznej i kadrowej. Tym samym założenia ustawy są wyjątkowo dalekie od naszych realiów. Konsekwencją niedostosowania się do wytycznych w ciągu trzech lat jest brak możliwości korzystania ze środków publicznych, co dotknie bardzo dużą grupę szpitali" - przekonuje przedstawiciel szpitali.
Nowa rola NFZ
Jak ocenia, wydaje się też "niewskazanym, aby za projektowanie standardów akredytacyjnych oraz ocenę i decyzję o ich spełnieniu odpowiedzialny był NFZ jako płatnik".
"Funkcja płatnika i oceniającego jakość powinna być rozdzielna. Procedura akredytacyjna jest dobrowolna i powinna być w całości realizowana przez podmiot niezależny od płatnika, doświadczony w zakresie promowania i oceny jakości. Tym bardziej, że akredytację posiada w Polsce tylko część szpitali ze względu na wysokie kryteria uzyskania i utrzymania wymogów akredytacyjnych. Projektowana ustawa wymagania te jeszcze zwiększa"- wskazuje.
Dodaje, że jeżeli proces akredytacji, obecnie realizowany przez Centrum Monitorowania Jakości przejmie płatnik, będzie to zdecydowany konflikt.
Nowe zadania i odpowiedzialność pracowników
W. Perchaluk zwraca też uwagę na nowe zadania dla części pracowników związane ze sprawozdawaniem danych i kontrolą jakości.
"W świetle szczegółowo rozpisanych zakresów obowiązków, składów i wynagrodzeń powoływanych w NFZ i RzPP rad, komisji itd, ustawa powinna przynamniej w sposób ogólny określić stanowisko oraz przedział wynagrodzenia osoby powołanej przez kierownika podmiotu leczniczego – jako osoby odpowiedzialnej za opracowanie, wdrożenie, utrzymanie i usprawnianie systemu jakości usług i bezpieczeństwa pacjenta w szpitalu zgodnie z wytycznymi ustawy" - przekonuje ekspert.
Ponadto- według niego - art. 19 nie daje w tej kwestii kierownikowi podmiotu leczniczego żadnych wytycznych, poza informacją, że: ”Osobą odpowiedzialną za prowadzenie wewnętrznego systemu zapewnienia jakości i bezpieczeństwa jest kierownik podmiotu leczniczego” .
"Wprawdzie w uzasadnieniu do projektu pada sformułowanie, iż podmioty lecznicze będą zobligowane do m.in: “wyznaczenia osoby odpowiedzialnej za prowadzenie wewnętrznego systemu zapewnienia jakości i bezpieczeństwa”, niemniej jednak jest to wytyczna bardzo lakoniczna i przez swą ogólność nie oddająca całości obowiązków ciążących na tej “osobie” - uważa W. Perchaluk.
"Taka konstrukcja ustawy budzi już wiele wątpliwości a jeszcze czekamy na rozporządzenia do niej i tu , podejrzewam, dopiero będzie sytuacja patowa dla wielu jednostek, nawet tych, które posiadają już certyfikat" - podsumowuje ekspert.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!