Reklama

ADA 2.0 – regulacja, która miała chronić małe apteki, a zagraża całemu rynkowi?

Od czasu wprowadzenia przepisów ADA 2.0 rynek apteczny w Polsce przechodzi trudny okres. Nowelizacja prawa farmaceutycznego, której skutkiem jest tzw. ustawa „Apteki dla aptekarza” miała – w założeniu – chronić małych, niezależnych farmaceutów przed ekspansją dużych sieci. W praktyce jednak doprowadziła do blokady rozwoju przedsiębiorstw aptecznych, spadku wartości firm oraz ograniczenia dostępności leków dla pacjentów. O tym rozmawiamy z adwokatką Igą Jaroszewską.

Nowe ograniczenia na rynku aptecznym

ADA 2.0 zakazała przejmowania kontroli nad podmiotami prowadzącymi apteki przez kogokolwiek poza farmaceutami oraz ich spółkami jawnymi lub partnerskimi, pod warunkiem, że nie prowadzą lub nie kontrolują (również niebezpośrednio) czterech lub więcej placówek – wyjaśnia adwokatka Iga Jaroszewska, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Nowe przepisy wprowadziły więc dwa warunki: nabywcą apteki może być jedynie farmaceuta/spółka farmaceutów, który nie prowadzi (lub nie kontroluje) czterech lub większej liczby aptek.

Reklama

 – To sprawia, że rynek został sztucznie zamknięty – przedsiębiorcy, którzy chcieliby się rozwijać, nie mogą nabywać nowych aptek, a ci, którzy chcą sprzedać biznes, tracą na wartości – dodaje ekspertka.

Kto najbardziej traci na ADA 2.0?

Z pozoru ustawa miała wspierać małych aptekarzy. Jednak – jak wskazuje Iga Jaroszewska – w praktyce uderza zarówno w duże sieci, jak i w małe i średnie, rodzinne przedsiębiorstwa, które chciały zwiększyć skalę działania.

Efekt jest odwrotny do zamierzonego. Najbardziej tracą właśnie ci, których ustawa miała chronić – polscy właściciele niewielkich sieci, którzy nie mogą już rozwijać biznesu ani konkurować cenowo z większymi graczami – tłumaczy ekspertka Lewiatana.

Reklama

Ograniczenie rozwoju przedsiębiorstw aptecznych powoduje nie tylko spadek ich wartości, lecz także osłabienie pozycji negocjacyjnej wobec hurtowni farmaceutycznych. W konsekwencji rosną koszty prowadzenia działalności, a to odbija się na pacjentach – poprzez wyższe ceny leków i mniejszą dostępność usług oraz opieki farmaceutycznej.

Coraz mniej aptek, coraz większe problemy pacjentów

Według danych przytaczanych przez Jaroszewską, liczba aptek w Polsce systematycznie spada.
Od 2018 roku do września 2025 roku z rynku zniknęło już ponad 2600 aptek, a według raportu Instytutu Finansów Publicznych „Apteka dla Aptekarza. Skutki regulacji rynku aptecznego w Polsce” liczba ta do 2040 roku może zmniejszyć się o kolejne 750 placówek.

Reklama

Spadek liczby aptek to realne problemy pacjentów – mniejsza dostępność leków, szczególnie w mniejszych miejscowościach oraz ograniczony dostęp do usług i opieki farmaceutycznej. Dla pacjentów nie ma znaczenia, kto prowadzi aptekę – ważne, żeby była blisko, miała leki i oferowała pomoc. Przepisy i tak wymagają, żeby kierownikiem apteki był farmaceuta, więc nawet jak właściciel nie jest farmaceutą, to jego udział i tak jest zagwarantowany – zaznacza Jaroszewska.

W praktyce więc ADA 2.0 może przyczynić się do zwiększenia tzw. pustyni farmaceutycznych, czyli obszarów, w których mieszkańcy mają ograniczony dostęp do aptek.

Reklama

Potrzebne zmiany systemowe. Kiedy rząd się nad nimi pochyli?

Konfederacja Lewiatan i Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET od dawna alarmują, że obecne przepisy ograniczają konkurencję, zamiast ją wspierać. Organizacje przygotowały propozycje zmian, które zostały przedstawione rządowi.

Od początku aktywnie uczestniczymy w pracach nad nowymi rozwiązaniami. Chcemy, aby przepisy odpowiadały standardom europejskim, gdzie apteka jest miejscem pierwszego kontaktu z pacjentem – oferuje podstawowe badania, poradę i opiekę farmaceutyczną – podkreśla ekspertka.

Reklama

Lewiatan czeka obecnie na skierowanie projektu nowelizacji do konsultacji publicznych. Jak zaznacza Jaroszewska, kluczowe jest, by nowe prawo stawiało na pierwszym miejscu pacjenta, ale uwzględniało także interes pacjentów i przedsiębiorców, a nie blokowało rozwój rynku.

Czas na liberalizację – wzorem krajów europejskich

Polska jest obecnie jednym z krajów Unii Europejskiej z najbardziej restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi rynku aptecznego. W większości państw UE obserwuje się tendencję odwrotną – liberalizację przepisów i wspieranie konkurencji.

Reklama

Warto spojrzeć na rozwiązania europejskie. Tam, gdzie rynek jest bardziej otwarty, pacjenci co do zasady mają łatwiejszy dostęp do leków i usług, a przedsiębiorstwa mogą stabilnie się rozwijać. W Polsce przepisy znacząco utrudniły możliwość przekazania firm dzieciom czy sprzedaży apteki bez strat. To pokazuje, że potrzebujemy mądrzejszej regulacji – propacjenckiej i prokonkurencyjnej – podsumowuje Iga Jaroszewska.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/10/2025 11:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości