Rynek apteczny w Polsce od lat zmaga się z poważnymi problemami, które wpływają na dostępność leków, ceny oraz jakość usług. Wprowadzona w 2017 roku i utrwalona w 2023 roku i tzw. „Apteka dla Aptekarza” okazała się regulacją, która zamiast wspierać rozwój, hamuje rynek i ogranicza prawa przedsiębiorców. Na konferencji Konfederacji Lewiatan zaprezentowano raport Instytutu Finansów Publicznych, który wskazuje na potrzebę kompleksowej reformy wzorowanej na rozwiązaniach włoskich.
Analiza rynku aptecznego w latach 2002–2024 pokazała, że wprowadzone przepisy ograniczyły liczbę aptek w Polsce, co przełożyło się na pogorszenie dostępności do leków i obniżenie bezpieczeństwa lekowego.
-"Apteka dla Aptekarza" jest przykładem zbędnej regulacji, która zakłóciła normalne funkcjonowanie rynku, nie przynosząc żadnych (spodziewanych) pozytywnych efektów – podkreślają autorzy raportu.
W efekcie mamy w Polsce najbardziej przeregulowany rynek apteczny w Europie, nad którym wisi wyrok Trybunału Konstytucyjnego, skarga w Komisji Europejskiej, pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa i arbitraż międzynarodowy, co oznacza potrzebę pilnej naprawy. Prezydent Konfederacji Lewiatan, Marek Górski, zwraca uwagę, że w centrum przyszłej reformy powinien znaleźć się pacjent, a nie ograniczenia własnościowe:
- Zaprezentowaliśmy konkretne rozwiązania oparte na prawie 10-letnich doświadczeniach reformy włoskiej, które stawiają w centrum interes pacjenta i jego prawa, a jednocześnie nie ograniczają nadmiernie swobody działalności gospodarczej.
Instytut Finansów Publicznych przedstawił na konferencji scenariusze potencjalnej reformy, która miałaby polegać na zniesieniu większości ograniczeń własnościowych, wprowadzonych ustawami z 2017 i 2023 r., określonych jako „Apteka dla Aptekarza”, z zachowaniem obowiązujących dziś zasad geograficzno-demograficznych, tak jak to miało miejsce we Włoszech. W swojej analizie Instytut przedstawił kilka progów dopuszczalnej koncentracji – znów na wzór rozwiązań włoskich, gdzie do jednego właściciela może należeć do 20 proc. aptek w prowincji. Z analizy wynika, że w perspektywie 15 letniej:
- Obliczyliśmy, że nawet w scenariuszu, w którym założyliśmy poddanie rynku aptecznego ogólnym warunkom konkurencji, tj. takim, jakie mają miejsce na innych rynkach, stopień koncentracji nie zmieni się znacznie – ogólne usieciowienie rynku wzrosłoby co prawda do 90 proc., ale w tym segmencie działałoby 276 przedsiębiorstw. Liczba działających aptek w Polsce wzrosłaby o ponad 2 tys. – mówi dr Konrad Walczyk, kierownik projektów naukowych Instytutu Finansów Publicznych, współautor raportu. – W scenariuszu, zakładającym zachowanie obecnych rozwiązań prawnych, liczba aptek w ciągu najbliższych 15 lat spadłaby o ok. 750, czyli o niemal 7 proc., a poziom usieciowienia wrośnie z 52 do 62 proc. – dodaje.
Ograniczenia w rozwoju rynku aptecznego przełożyły się na pogorszenie dostępności leków oraz wzrost ich cen, zwłaszcza tych wydawanych bez recepty. Liczba aptek przypadających na 100 tysięcy mieszkańców spadła z 34,3 w 2017 roku do około 30 w 2022 roku, co plasuje Polskę poniżej średniej unijnej. Wzrosła również liczba gmin, w których funkcjonuje tylko jedna apteka, a to ogranicza konkurencję i wybór dla konsumentów.
Kolejnym negatywnym efektem jest spadek wartości podmiotów działających na rynku aptecznym, ponieważ ograniczenia w przekazywaniu i dziedziczeniu zezwoleń sprawiają, że apteki stają się niemal niezbywalne. To z kolei ogranicza zdolność do inwestycji i rozwoju.
Przedstawione prognozy wskazują, że dalsze utrzymywanie takich regulacji może utrudnić dostosowanie rynku do zmieniających się warunków demograficznych, takich jak starzenie się społeczeństwa i malejąca liczba mieszkańców. W efekcie możliwe są dalsze spadki dostępności leków oraz wzrost cen, co bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo lekowe Polaków.
- Ustawa "Apteka dla Aptekarza" wpływa na problem z dostępnością leków w Polsce, chociażby dlatego, że z mapy Polski zniknęło około 2000 tysiące aptek. Pacjenci mają do aptek dalej, a leki są droższe. To nie buduje bezpieczeństwa, to pogarsza bezpieczeństwo lekowe pacjentów – puentuje Marcin Piskorski, Prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET.
Według statystyk w Polsce działa około 12 274 placówek aptecznych, co daje współczynnik 30 aptek na 100 tys. mieszkańców – to mniej niż średnia unijna.
Dr Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych, podsumowuje sytuację:
- „Apteka dla Aptekarza” zamiast poprawiać dostęp do leków, zamienia Polskę w regulacyjne muzeum. Przez osiem lat liczba gmin bez apteki wzrosła do ponad 500, a trzy miliony Polaków muszą jeździć do sąsiednich miejscowości z receptą. Najwyższy czas wysłać tę ustawę na legislacyjną emeryturę – dla dobra pacjentów.
Ekspert podkreśla także ekonomiczny wymiar problemu:
- Wraz z rozwojem rozmiarów przedsiębiorstwa spadają przeciętne koszty, co umożliwia rozwój sieci aptek także w mniej zaludnionych obszarach. Ten mechanizm został zahamowany przez obecne restrykcje.
Reklama
Mec. Marcin Tomasik, partner kancelarii Tomasik Jaworski, wskazał na naruszenie praw przedsiębiorców i spadek wartości firm działających na rynku aptecznym po wprowadzeniu „Apteki dla Aptekarza”:
- Podobne zjawiska obserwowano we Włoszech przed reformą. Ograniczenia własnościowe doprowadziły tam do spadku liczby aptek, pogorszenia dostępności i wartości placówek. Reforma włoska zahamowała ten trend i podniosła wartość aptek.
Marcin Tomasik wskazuje, że włoska reforma rynku aptecznego to przykład podejścia opartego na gruntownej analizie i długofalowej strategii. Włochy, podobnie jak Polska, to duże państwo unijne, które mierzyło się z wyzwaniami dostępu do usług farmaceutycznych. Tamtejsza reforma, przeprowadzona w 2017 roku, nie była efektem impulsywnej decyzji, lecz wynikiem wieloletnich badań i raportów urzędów antymonopolowych oraz instytucji europejskich. Zlikwidowano archaiczne ograniczenia własnościowe przy jednoczesnym zachowaniu regulacji geograficznych i demograficznych oraz rozsądnych limitów koncentracyjnych, by zwiększyć dostępność i poprawić warunki ekonomiczne dla aptekarzy. Kluczową lekcją jest rozdzielenie funkcji właścicielskiej od profesjonalnej roli farmaceuty, co przełożyło się na lepszą jakość usług dla pacjentów oraz stabilność rynku. Mecenas Tomasik podkreśla, że polskie regulacje powinny bazować na podobnych, rzetelnych analizach, a nie być podejmowane na podstawie chwilowych impulsów politycznych.
Marcin Piskorski, Prezes Związku Pracodawców Aptecznych, podkreśla, że polski rynek apteczny jest dziś jednym z najbardziej przeregulowanych w Europie, gdzie nakładają się na siebie wszelkie możliwe ograniczenia występujące pojedynczo w Europie – a nawet oryginalne, typowo polskie rozwiązania, takie jak zakaz reklamy aptek. Ten chaos regulacyjny jest efektem politycznych, gwałtownych i nieprzemyślanych zmian prawnych wprowadzanych bez rzetelnej analizy skutków. Efektem tego są liczne patologie: przedsiębiorcy tracą wartość swojego majątku, nie mogą go swobodnie przekazać dzieciom, a cały rynek funkcjonuje w atmosferze niepewności i nieprzejrzystości. Piskorski wskazuje, że ta sytuacja wymaga głębokich reform opartych na transparentności i analizie, aby przywrócić praworządność i zdrowe funkcjonowanie rynku.
- Zaproponowane rozwiązania to „nowoczesne, kompleksowe i przyjazne propozycje, które nie ograniczają energii przedsiębiorców, a przede wszystkim stawiają w centrum pacjenta i jego potrzeby - podsumowuje Marcin Piskorski.
Reklama
Marek Górski dodaje, że obecna regulacja nie tylko szkodzi rynkowi aptecznemu, ale jest przykładem „skandalicznego sposobu tworzenia prawa”, który „narusza swobodę działalności gospodarczej i prowadzi do ograniczenia dostępności leków, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach”.
Konferencja Konfederacji Lewiatan wraz z raportem Instytutu Finansów Publicznych jasno pokazuje, że obecne rozwiązania prawne na rynku aptek są niewydolne i szkodliwe. Receptą na problemy jest zniesienie restrykcji własnościowych z jednoczesnym zachowaniem zasad geograficzno-demograficznych oraz wprowadzenie mechanizmów antykoncentracyjnych wzorowanych na włoskim modelu.
Jak mówi dr Dudek:
- Gdyby nie restrykcje ‘Apteki dla Aptekarza’, liczba tzw. białych plam, czyli gmin bez apteki, byłaby dziś o wiele mniejsza, a dostęp do leków – znacznie lepszy.
Dzisiaj to nie tylko kwestia rynku, lecz przede wszystkim zdrowia i bezpieczeństwa milionów Polaków. Czas, aby polski rynek apteczny przeszedł reformę, która przywróci prawa przedsiębiorców i poprawi dostęp do leków dla pacjentów w całym kraju.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze