Są nowe informacje prokuratury w sprawie operacji 24-letniej Wiktorii, która po zabiegu straciła macicę, jajniki i jajowody. Śledczy uznali, że to nie był błąd medyczny, lecz umyślne spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała, czyli zbrodnia zagrożona karą do 20 lat więzienia. Zarzuty usłyszał prof. Dariusz S., ordynator ginekologii w szpitalu im. Raszei w Poznaniu.
Sprawa operacji 24-letniej pacjentki z Poznania nabrała nowego wymiaru. Początkowo śledztwo dotyczyło podejrzenia nieumyślnego błędu medycznego, jednak po analizie opinii biegłych prokuratura zmieniła kwalifikację czynu.
Od lutego 2026 r. prof. Dariusz S. jest podejrzany o umyślne spowodowanie ciężkiego uszkodzenia ciała, co w polskim prawie stanowi zbrodnię zagrożoną karą do 20 lat pozbawienia wolności.
Jak wyjaśnił Łukasz Wawrzyniak, rzecznik poznańskiej prokuratury:
Chodzi o utratę zdolności płodzenia. Ginekolog usunął narządy rozrodcze bez medycznego uzasadnienia i bez czekania na wyniki badań histopatologicznych.
Reklama
W kwietniu 2024 r. 24-letnia Wiktoria zgłosiła się do szpitala z powodu silnych bólów brzucha. Badania USG i tomografia wykazały czterocentymetrową zmianę na prawym jajniku.
Przed operacją kobieta liczyła, że nawet jeśli straci jeden jajnik, w przyszłości będzie mogła zostać matką. Po wybudzeniu z narkozy okazało się jednak, że usunięto jej oba jajniki, macicę oraz jajowody.
O rozległości zabiegu miała zostać poinformowana dopiero cztery dni później. Lekarze cytowani przez „Gazetę Wyborczą” komentowali działania operatora ostro:
Wypatroszył ją jak rzeźnik.
Według ustaleń prokuratury lekarz miał nie tylko działać bez jednoznacznego uzasadnienia medycznego, ale także bez pełnej i świadomej zgody pacjentki. Śledczy ustalili również, że prof. Dariusz S. miał podyktować do protokołu operacji nieprawdziwe informacje.
To właśnie te ustalenia zdecydowały o zmianie zarzutów z nieumyślnego czynu na działanie umyślne. Zdaniem prokuratury operacja w takim zakresie nie była konieczna na etapie, na którym znajdowała się diagnostyka.
Mimo ciążących zarzutów prof. Dariusz S. nadal kieruje oddziałem ginekologii w szpitalu miejskim im. Raszei w Poznaniu i operuje pacjentki.
Elżbieta Wrzesińska-Żak, dyrektorka placówki, deklaruje zaufanie do lekarza:
To była jego indywidualna decyzja. W końcu jest szefem oddziału.
Innego zdania jest prof. Mariusz Bidziński, krajowy konsultant w dziedzinie ginekologii onkologicznej:
Decyzje lekarza były nie tylko nieprawidłowe, ale i nieprofesjonalne. Trudno mi je wytłumaczyć z punktu widzenia mojej wiedzy.
Reklama
W wyniku operacji Wiktoria straciła możliwość biologicznego macierzyństwa. Utrata macicy, jajników i jajowodów oznacza trwałą bezpłodność oraz konieczność leczenia hormonalnego do końca życia.
Według śledczych był to zabieg, który „nigdy nie powinien mieć tak radykalnego przebiegu”. Sprawa budzi duże emocje w środowisku medycznym i może stać się jednym z najgłośniejszych procesów dotyczących odpowiedzialności karnej lekarza w Polsce w ostatnich latach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze