Reklama

Wysokospecjalistyczny sprzęt medyczny nie jest w pełni wykorzystywany

Polityka Zdrowotna
31/05/2022 12:55

NIK skontrolował podmioty lecznicze pod kątem wykorzystywania przez nie wysokospecjalistycznej aparatury medycznej w procesie diagnostyki i leczenia. Wyniki kontroli pokazały, że większość placówek nie wykorzystuje w pełni potencjału tego sprzętu. Przyczyną m.in. ograniczony zakres umów z NFZ czy słaba organizacja udzielania świadczeń. 

 

Niewykorzystany potencjał

Z raportu NIK wynika, że w latach 2017-2021 kontrolowane podmioty lecznicze zakupiły łącznie 119 specjalistycznych urządzeń, spośród wybranych 22 rodzajów. Oznaczało to wzrost stanu wyposażenia placówek o 26 proc. w okresie objętym kontrolą. Koszt zakupu aparatury przekroczył 434 mln zł, a jego celem była przede wszystkim wymiana przestarzałego i wyeksploatowanego sprzętu medycznego. 

Głównym powodem, dla którego placówki decydowały się na zakup wysokospecjalistycznej aparatury medycznej była możliwość sfinansowania go ze środków zewnętrznych. NIK wskazuje, że decyzje te były jednak często podejmowane szybko, bez rzetelnego rozpoznania potrzeb pacjentów i pomimo braku zainteresowania NFZ zakontraktowaniem rozszerzonego zakresu usług. Izba dodaje, że "taka praktyka narusza zasadę określoną w ustawie o finansach publicznych, zobowiązującą do wydatkowania środków publicznych w sposób celowy i oszczędny".

Reklama

NIK podaje, że w 10 podmiotach, czyli prawie 60 proc. objętych kontrolą, wysokospecjalistyczna aparatura medyczna nie była wykorzystywana w sposób optymalny. W Szpitalu Pomnik Chrztu Polski w Gnieźnie nie można było korzystać z m.in. nowo zakupionych tomografu komputerowego i aparatu RTG o łącznej wartości ponad 2 mln zł, ponieważ w szpitalu nie zakończono prac budowlanych. Z kolei Samodzielny Publiczny Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej w Ostrowi Mazowieckiej zakupił angiograf za prawie 1,5 mln zł, który nie był używany z uwagi na niedostosowanie pomieszczeń przeznaczonych do eksploatacji urządzenia. 

W 4 szpitalach sprzęt o wartości ponad 9,5 mln zł nie został w pełni wykorzystywany ze względu na ograniczony zakres świadczeń realizowanych na podstawie umowy z oddziałami wojewódzkimi NFZ. W wyniku tego między innymi Szpital Ogólny im. Witolda Ginela w Grajewie od października do grudnia 2019 roku musiał zawiesić zabiegi planowe w Pracowni Angiografii, ponieważ koszty świadczeń były za wysokie, a także nie miał umowy z Podlaskim OW NFZ. 

Reklama

NIK wskazuje również na awaryjność urządzeń i związane z tym koszty, które w okresie objętym kontrolą w 13 skontrolowanych podmiotach przekroczyły 10 mln zł. Z tego powodu 3 placówki przestały używać sprzętu medycznego do diagnozowania i leczenia pacjentów. 

Systemy chirurgiczne da Vinci i bezpieczne użytkowanie

Pomimo dużego rozwoju robotyki w Polsce, NIK podaje, że systemy chirurgiczne da Vinci miało zaledwie 5 spośród 17 kontrolowanych podmiotów leczniczych. W dwóch podmiotach były one jednak wykorzystywane w niewielkim stopniu, co wiązało się z wysokimi kosztami zabiegów z ich użyciem. Do dnia zakończenia kontroli żadne leczenie z wykorzystaniem systemu chirurgii robotowej nie było refundowane. Dopiero pod koniec stycznia 2022 roku dodano do koszyka świadczeń gwarantowanych wykorzystanie systemu robotowego w leczeniu nowotworów gruczołu krokowego.

Reklama

Izba wskazuje, że 10 z 17 kontrolowanych podmiotów zapewniło bezpieczne użytkowanie wysokospecjalistycznej aparatury medycznej. Jednak w 6 zbyt rzadko przeprowadzano przeglądy techniczne. Opóźnienia, które średnio trwały około miesiąca, dotyczyły 11 urządzeń, czyli 6 proc. wszystkich poddanych kontroli. NIK podkreśla, że "zgodnie z ustawą o wyrobach medycznych zabrania się korzystania z wyrobów, dla których upłynął czas bezpiecznego użytkowania określony przez wytwórcę". Taka sytuacja według organu kontroli stwarzała ryzyko uzyskania błędnych wyników badań, nieprawidłowego przebiegu leczenia lub niezapewnienia bezpieczeństwa pacjentom. Dodaje, że w dalszej perspektywie udzielanie świadczeń z wykorzystaniem nie w pełni sprawnego sprzętu może być powodem roszczeń z tytułu błędów w sztuce lekarskiej.

Z raportu NIK wynika, że w 2 placówkach nie zapewniono pacjentom bezpiecznego stosowania promieniowania jonizującego. W pierwszej udzielono prawie 500 świadczeń z wykorzystaniem angiografu i tomografu, bez uzyskania zgody państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego na prowadzenie działalności związanej z narażeniem na promieniowanie jonizujące. Izba wskazuje, że było to niezgodne z zapisami ustawy Prawo atomowe. W drugim podmiocie z kolei uruchomiono pracownię tomografii komputerowej bez wdrożenia wymaganych medycznych procedur radiologicznych.

Reklama

Sytuacja z personelem

NIK wskazuje, że z powodu braków kadrowych w dwóch podmiotach nie zapewniono wymaganej minimalnej obsady przy udzielaniu świadczeń w pracowni tomografii komputerowej. W Szpitalu Ogólnym im. Witolda Ginela w Grajewie w Pracowni Angiografii, która jest czynna całodobowo, w latach 2020-2021 niektórzy lekarze kardiolodzy pełnili kilkudniowe dyżury, bez żadnych przerw. W skrajnych przypadkach pracowali nawet po 120 godzin. Izba podkreśla, że taka sytuacja stwarzała ryzyko udzielania świadczeń niskiej jakości i w konsekwencji niezapewnienia bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów i lekarzy.

Reklama

Specjalistów z zakresu radiologii brakowało w niemal 1/3 z skontrolowanych podmiotów. Na dyżurach w małych szpitalach nie było lekarzy, co wydłużało czas oczekiwania na diagnozę, i jak podkreśla NIK, było niekorzystne dla pacjenta. Dostępność do badań radiologicznych była zróżnicowana terytorialnie i zależała od rozmieszczenia sprzętu oraz liczby lekarzy udzielających świadczeń. Lekarze niechętnie pełnili dyżury w godzinach nocnych i w dni świąteczne. Problem ten jednak rozwiązano, umożliwiając lekarzom opisywanie zdjęć RTG zdalnie, w ramach teleradiologii.

Badania diagnostyczne

Reklama

W skontrolowanych podmiotach, w okresie objętym kontrolą, 65 proc. opisów wyników badań sporządzano w czasie do 3 dni. NIK podkreśla jednak, że zbyt wiele wyników opisywanych było przez lekarzy w terminie powyżej 2 tygodni. Zdarzały się sytuacje, że trwało to ponad 2 miesiące w przypadku pilnym i ponad pół roku w przypadku stabilnym.

W 3 podmiotach, w odniesieniu do 41 badań diagnostyki obrazowej i medycyny nuklearnej, opisy wykonano po terminie w stosunku do tych określonych w umowach cywilnoprawnych z lekarzami radiologami. Opóźnienia wynosiły nawet 1,5 miesiąca. NIK podkreśla, że w 7 placówkach nie wszystkie umowy cywilnoprawne określały maksymalny termin wykonania opisu badania przez lekarza. Natomiast wewnętrzne procedury wyznaczały takie terminy tylko w przypadku jednego podmiotu. Według Izby taka sytuacja stwarza ryzyko niezapewnienia ciągłości leczenia.

Reklama

W 13 placówkach leczniczych stwierdzono naruszenia przepisów ustawy o działalności leczniczej. W szczególności chodziło o udzielanie zamówień na świadczenia, których wartość przekraczała równowartość kwoty 30 tys. euro, bez wymaganego konkursu ofert. Łączna wartość zamówień udzielonych niezgodnie z prawem wyniosła prawie 11,5 mln zł.

Źródło: NIK

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości