Ministerstwo Zdrowia szuka oszczędności w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia. Zgodnie z informacjami medialnymi, resort ma plan działania, który zakłada poważne cięcia wydatków.
Chodzi o miliardy złotych, bo w październiku tego roku na jaw wyszło, że w budżecie NFZ brakuje ok. 14 mld zł na leczenie do końca roku. Zaczęło się gorączkowe szukanie pieniędzy.
Najpoważniejszym zastrzykiem będzie 3,6 mld zł z Funduszu Medycznego. Odpowiednia ustawa czeka tylko na podpis prezydenta. To nie wszystko, bo NFZ właśnie dostał ponad 1,3 mld zł dodatkowych środków na tegoroczną działalność: 922 mln zł ze sprzedaży obligacji skarbowych oraz 400 mln zł dotacji z resortu zdrowia.
Nawet przy załataniu luki kłopoty się nie kończą. W przyszłym roku NFZ ma mieć do dyspozycji o 26 mld zł więcej niż w tym. Z poważnym jednak zastrzeżeniem, że i tam ma zabraknąć ok. 23 mld złotych.
Tak więc problem jest narastający. Wiemy o braku pieniędzy ze składki zdrowotnej na pokrycie zobowiązań NFZ od co najmniej dwóch lat. I dopóki jej starczało, wszyscy odsuwaliśmy ten problem w czasie – powiedziała otwarcie na początku listopada ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
I dodała:
Do ściany dochodzimy w tym roku, a w przyszłym na pewno już dojdziemy. Podwojona jest dotacja do budżetu NFZ i to ciągle za mało. Kroczący wzrost kosztów jest nie do udźwignięcia. Skoro nie chcemy zwiększać składki zdrowotnej – bo deklaracje polityków są tu jednoznaczne – musimy liczyć na pieniądze z budżetu państwa.
Reklama
Jolanta Sobierańska-Grenda przyznała także, że cały czas jest w kontakcie z ministrem finansów. Teraz okazuje się, że rozmowy nie dotyczą tylko dodatkowych pieniędzy, ale też oszczędności.
W poniedziałek media ujawniły, że jeszcze pod koniec października ministra zdrowia przedstawiła ministrowi finansów, Andrzejowi Domańskiemu, listę zmian, które mają poprawić sytuację finansową Narodowego Funduszu Zdrowia. Nie chodzi wyłącznie o ograniczenie wysokości pensji lekarzy.
Jedna z propozycji dotyczy wynagrodzeń i o tym rozwiązaniu jest coraz głośniej. MZ zamierza zaproponować przesunięcie podwyżek, waloryzacji płac w ochronie zdrowia z 1 lipca na 1 stycznia 2027 roku. Miałoby to pomóc w lepszym planowaniu wydatków. Dodatkowo podwyżki miałyby wynosić tyle samo co w całej sferze budżetowej.
Mogłoby to przynieść ok. 6,5–8 mld zł oszczędności rocznie.
Kolejny krok miałby dotyczyć refundacji leków dla dzieci i młodzieży do 18. roku życia. Ograniczenia miałyby pozwolić zaoszczędzić około 1,5 mld zł.
W grę mogłoby wchodzić także wprowadzenie limitów leczenia zaćmy do wysokości umów z I kwartału 2025 r. Proponowane rozwiązanie, szacowane na 280 mln zł oszczędności.
1,3 mld zł miałoby pochodzić z oszczędności wypracowanych na wprowadzeniu limitów diagnostyki tomografem komputerowym i rezonansem magnetycznym do wysokości umów z I kwartału 2025 roku. Dobry posiłek do likwidacji
Kolejne 900 mln zł pochodziłoby z likwidacji programu Dobry posiłek. To działanie wprowadzone za rządów PiS, a oznaczało dodatkowe finansowanie dla szpitali na podniesienie jakości żywienia pacjentów.
To jeszcze nie wszystko, bo - jak przytacza PAP - na liście możliwych oszczędności jest nowa taryfikacji świadczeń w kardiologii, chirurgii kręgosłupa, okulistyki, teleradioterapii, elektrofizjologii, badań obrazowych. Zmiany oznaczałyby wydatki z NFZ mniejsze o ok. 1,8 mld zł.
Nie tak pokaźne oszczędności, ale nadal znaczące, przyniosłaby likwidacja stażu podyplomowego. W 2027 r. pozwoliłoby to wydać ponad 680 mln zł, a w kolejnych latach od 750 mln zł do ponad 880 mln zł w 2029 roku.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze