Reklama

Ukraińscy lekarze masowo tracą pracę w szpitalach. Dziś głosowanie w Sejmie

Jak donosi piątkowe wydanie „Rzeczpospolitej”, od początku maja polskie szpitale muszą mierzyć się z nowym wyzwaniem kadrowym. Okręgowe izby lekarskie rozpoczęły masowe wygaszanie warunkowych praw wykonywania zawodu (PWZ) medykom spoza Unii Europejskiej. Powód? Brak wymaganego certyfikatu znajomości języka polskiego.

Lekarze spoza UE, którzy zasilili polski system ochrony zdrowia w trybie uproszczonym – najpierw podczas pandemii COVID-19, a później po agresji Rosji na Ukrainę – mieli czas do końca kwietnia na udokumentowanie znajomości języka polskiego na poziomie co najmniej B1.

Dla tych, którzy nie dostarczyli odpowiednich dokumentów w terminie, przepisy są nieubłagane. Izby lekarskie zostały zmuszone do odebrania im uprawnień do pracy w charakterze lekarza na terenie Polski.

Regionalna mapa strat: Mazowsze na czele

Skala zjawiska jest zróżnicowana regionalnie, jednak dane zgromadzone do 12 maja pokazują, że proces ten dotknął już setek osób. Najtrudniejsza sytuacja panuje w województwie mazowieckim.

Reklama

Liczba wygaszonych uprawnień w podziale na regiony:

  • Mazowsze: 107 osób

  • Warmińsko-Mazurskie: 26 osób

  • Podlasie: 19 osób

  • Lubelskie: 16 osób

  • Śląsk: 15 osób

  • Dolny Śląsk: 8 osób

  • Wielkopolska: 5 osób

  • Małopolska: 4 osoby

Łącznie wygaszono już 208 uprawnień, a prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, Łukasz Jankowski, ostrzega, że problem może ostatecznie dotyczyć nawet tysiąca lekarzy obcokrajowców.

„Głęboka prowincja” drży o obsadę

Odejście medyków z zagranicy uderza najmocniej w placówki poza wielkimi aglomeracjami. Szpitale powiatowe, które od lat borykają się z deficytem personelu, często opierały swoją stabilność właśnie na kadrach z Ukrainy.

Reklama

- U nas permanentnie brakuje lekarzy; jesteśmy głęboką prowincją i pozyskanie lekarza do pracy graniczy z cudem – przyznaje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Małgorzata Kormosz, p.o. dyrektora szpitala w Ustrzykach Dolnych.

Resort zdrowia: To nie jest problem systemowy

Mimo dramatycznych sygnałów płynących z mniejszych ośrodków, Ministerstwo Zdrowia zachowuje spokój. Przedstawiciele resortu przyznają, że monitorują sytuację, ale nie widzą zagrożenia dla wydolności całego systemu.

- Dostajemy pierwsze pisma od szpitali na prowincji, dla których to może być problem i rzeczywiście, jeśli mają obsadę "na styk", to ubytek każdego lekarza jest kłopotem. Ale to są pojedyncze przypadki, a nie systemowy problem – wyjaśnia prof. Mariusz Klencki z Ministerstwa Zdrowia.

Reklama

Dla pacjentów w regionach, gdzie obsada lekarska już teraz jest minimalna, te „pojedyncze przypadki” mogą jednak oznaczać dłuższe kolejki lub ograniczenie dostępności do opieki specjalistycznej.

Dziś w Sejmie ma się odbyć głosowanie zmieniające przepisy i dające lekarzom spoza UE jeszcze rok na zdane egzaminu z języka Polskiego.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: rp.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości