Na początku sierpnia wykonano pierwszą w Europie zdalną operację urologiczną z użyciem robota typu multiport. Operator pracował w Gdańsku, a pacjent znajdował się na sali operacyjnej w Warszawie. Opóźnienie transmisji wyniosło 5 milisekund, co pozwoliło na pracę w czasie rzeczywistym. O przygotowaniach, bezpieczeństwie i możliwych modelach wdrożeń nowych rozwiązań rozmawiamy z dr. n. med. Pawłem Wiszem, urologiem i jednym z liderów chirurgii robotycznej w Polsce.
Chirurgia robotyczna pozostaje jednym z najszybciej rozwijających się obszarów zabiegowych, szczególnie w urologii, gdzie dominuje m.in. prostatektomia radykalna w asyście robota. Na tym tle telechirurgia (operowanie na odległość) jest kolejnym krokiem ewolucji. Krokiem technicznym i organizacyjnym: wymagającym stabilnych łączy, procedur bezpieczeństwa i przeszkolonych zespołów po obu stronach połączenia.
Dr n. med. Paweł Wisz jest specjalistą urologii, absolwentem Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, z wieloletnim doświadczeniem zdobywanym m.in. w Klinice Urologii w Leverkusen (Niemcy) oraz podczas stażu klinicznego u boku światowego lidera prof. Mottrie. Dr Wisz wykonał ponad 2000 zabiegów z wykorzystaniem robota chirurgicznego, w tym 491 w 2024 roku. To największa liczba operacji robotycznych wykonanych w ciągu jednego roku w Polsce. Jest również jedynym Polakiem w zarządzie ERUS, w grupie odpowiedzialnej za programy szkoleniowe dla lekarzy; wiceprzewodniczącym Sekcji Robotyki Chirurgicznej w Polskiej Federacji Szpitali; mentorem dla nowych ośrodków robotycznych w Polsce; autorem i współautorem licznych publikacji naukowych oraz rozdziałów książek poświęconych szkoleniu w chirurgii robotycznej. W latach 2012–2022 znalazł się w gronie 3,4% najwyżej ocenianych autorów publikacji w dziedzinie robotyki na świecie (spośród 42 tys. autorów).
DD: Nie sposób naszej rozmowy nie zacząć od pytania, jak czuje się Pana pacjent kilka dni po operacji. Czy rekonwalescencja i dalsze leczenie przebiegają zgodnie z planem?
PW: Tak, pacjent czuje się bardzo dobrze. Już drugiego dnia po operacji mógł wrócić do domu, jego rekonwalescencja przebiega prawidłowo. Wszystkie wyniki kontrolne są zgodne z planem. Sukces pacjenta to największa radość dla mnie i dla całego zespołu.
DD: Jakie wnioski wyciąga Pan Doktor z przygotowań i samego przebiegu operacji, gdy emocje po tym wyjątkowym wydarzeniu już opadły?
PW: Udany program chirurgii robotycznej to nie tylko kwestia umiejętności i doświadczenia chirurga, choć są one absolutnie kluczowe. To także cały ekosystem czynników, które mogą taki program „unieść” lub… skutecznie go zablokować. Mówimy o kulturze organizacyjnej szpitala, o tym, jak współpracuje zespół na bloku operacyjnym, o eksperckości personelu, kompetencjach kadry zarządzającej, a przede wszystkim o konsekwentnym stawianiu potrzeb pacjenta w centrum uwagi. Tu nie ma miejsca na półśrodki. Liczy się dążenie do perfekcji w każdym etapie od planowania, przez przygotowanie, po sam zabieg i opiekę pooperacyjną. Bo tylko wtedy program chirurgii zrobotyzowanej może osiągnąć swój pełny potencjał. To, czego doświadczyliśmy, jest częścią większej zmiany paradygmatu w medycynie. Rewolucja technologiczna, społeczna i kulturowa sprawia, że pacjent staje się nie tylko odbiorcą, ale i współtwórcą opieki zdrowotnej. Jego potrzeby i oczekiwania definiują dziś sposób, w jaki organizujemy, realizujemy i oceniamy świadczenia medyczne. To oznacza, że system ochrony zdrowia musi być coraz bardziej elastyczny, dostępny i zorientowany na wartości, które dla pacjenta są naprawdę ważne.
DD: Wspominał Pan Doktor, że operacja wykonana 1 sierpnia tego roku była pierwszą zdalną operacją urologiczną w Europie z wykorzystaniem robota typu multiport. Jak reaguje środowisko medyczne i czy są już w planach współprace z innymi klinikami urologicznymi w Europie lub na świecie?
PW: Odbiór w środowisku medycznym jest niezwykle entuzjastyczny. Otrzymujemy gratulacje z wiodących ośrodków na całym świecie. To dla nas ogromna satysfakcja, bo wiemy, że te operacje zapisała się w historii medycyny. Nie zatrzymujemy się na tym sukcesie. Naszym celem jest nie tylko doskonalenie technologii i procedur, ale także budowanie sieci współpracy międzynarodowej, która pozwoli upowszechnić dostęp do tej innowacyjnej formy leczenia.
DD: Jaka jest geneza tego pierwszego klinicznego zastosowania telechirurgii, kiedy pojawił się pomysł przeprowadzenia zdalnych operacji i jak wyglądał proces przygotowań? Jakie warunki muszą spełnić oba ośrodki i czy jesteśmy w Polsce gotowi na szersze kliniczne zastosowanie telechirurgii?
PW: Pomysł przeprowadzenia zdalnych operacji dojrzewał od wielu miesięcy, a jego źródła sięgają międzynarodowych dyskusji w ramach Robotics, Telesurgery and Surgical AI Collaborative Community oraz inspiracji pierwszymi udanymi próbami telechirurgii na świecie. Chcieliśmy przenieść tę wizję na grunt europejski, pokazując, że w Polsce możemy realizować projekty, które jeszcze niedawno wydawały się zarezerwowane dla największych centrów badawczych na świecie.
Proces przygotowań trwał wiele miesięcy i obejmował nie tylko testy technologii, ale także szkolenia zespołów, opracowanie procedur awaryjnych oraz szczegółową synchronizację pracy obu ośrodków – operującego i wspierającego. Kluczowe było zapewnienie nieprzerwanej, bezpiecznej transmisji danych w jakości medycznej, a także wsparcie ze strony lokalnego zespołu medycznego w miejscu pacjenta, gotowego do natychmiastowego przejęcia zabiegu w razie potrzeby. Teraz kluczowe będzie stworzenie jasnych regulacji, wypracowanie standardów oraz zbudowanie modelu finansowania, który pozwoli włączyć telechirurgię do codziennej praktyki, nie tylko w dużych miastach, ale także w regionach, gdzie dostęp do wysoko wyspecjalizowanej opieki jest ograniczony.
DD: W dostępnych obecnie publikacjach podkreśla się, że robotyka wspierana AI może analizować obrazy i parametry pacjenta w czasie rzeczywistym. Czy w urologii widzi Pan Doktor zastosowanie takich narzędzi do identyfikacji np. struktur nerwowych lub optymalizacji torów cięcia podczas zabiegu?
PW: Zdecydowanie tak. Robotyka wspierana sztuczną inteligencją otwiera przed urologią zupełnie nowy rozdział. Już dziś mamy algorytmy, które potrafią analizować obraz operacyjny w czasie rzeczywistym, wspomagając identyfikację delikatnych struktur, takich jak pęczki nerwowe odpowiedzialne za trzymanie moczu czy funkcje erekcyjne. To daje chirurgowi dodatkową „warstwę” informacji, która może pomóc w jeszcze bardziej precyzyjnym preparowaniu tkanek i ochronie kluczowych struktur. AI może również wspierać optymalizację torów cięcia czy planowanie sekwencji ruchów narzędzi, minimalizując ryzyko błędów i skracając czas zabiegu. W przyszłości, dzięki analizie tysięcy zanonimizowanych operacji, takie systemy będą w stanie sugerować najlepsze rozwiązania w danej sytuacji klinicznej, szczególnie pomocne dla młodszych operatorów lub w trudnych przypadkach anatomicznych.
To nie jest wizja zastąpienia chirurga, to szansa na wyposażenie go w coraz doskonalsze narzędzia. Ale każde narzędzie, zwłaszcza w chirurgii, wymaga odpowiednich kompetencji do bezpiecznego i skutecznego użycia. Dlatego rosnące znaczenie zyskują programy szkoleniowe, które pozwalają rozwijać te umiejętności w kontrolowanym, bezpiecznym środowisku, zanim zostaną wykorzystane na sali operacyjnej.
DD: Jakie procedury urologiczne mogą w najbliższej przyszłości być wykonywane zdalnie? Czy istnieją ograniczenia anatomiczne lub techniczne, które utrudniają takie operacje?
PW: Zdalnie mogą być prowadzone te same rodzaje zabiegów, które są wykonywane stacjonarnie. Dziś z wykorzystaniem robotów można wykonać blisko 300 różnych typów zabiegów. W przypadku telechirurgii dochodzą dodatkowe kwestie technologiczne. Aby zdalna operacja była w pełni bezpieczna, musimy mieć gwarancję nieprzerwanej transmisji danych, minimalnego opóźnienia i najwyższej jakości obrazu. Dlatego kluczowe są nie tylko sieci 5G, ale też redundantne łącza światłowodowe, zaawansowane systemy zarządzania danymi, stałe monitorowanie jakości połączenia oraz obecność wyszkolonego zespołu medycznego na miejscu, gotowego do przejęcia kontroli w sytuacji awaryjnej. Przede wszystkim potrzebna jest odpowiednio ukształtowana kompetencja lekarzy operujących. Poza aspektami technicznymi istnieją również wyzwania regulacyjne.
DD: Choć kwestie refundacji są złożone, rynek robotyki rozwija się dynamicznie. Jakie modele finansowe i organizacyjne mogłyby zapewnić równy dostęp do zdalnych operacji w urologii? Czy widzi Pan szansę na uwzględnienie takich zabiegów w koszyku świadczeń gwarantowanych?
PW: Tak, ale wymaga to solidnych fundamentów, zarówno technologicznych, jak i organizacyjnych. Pierwszym krokiem powinien być dobrze zaplanowany program pilotażowy i szkoleniowy. W Polsce moglibyśmy oprzeć się na sprawdzonych rozwiązaniach: zwalidowanym systemie szkoleń PBP, który uczy mierzalnych umiejętności i realnie zmniejsza liczbę błędów; transparentnych rejestrach medycznych, które pokazują efekty leczenia pacjentów; tele-mentoringu, pozwalającym ekspertom szkolić chirurgów w całym kraju i regionalnych centrach kompetencji, które staną się hubami wiedzy i technologii.
Dodając do tego rozwój telesystemów operacyjnych, umożliwiających operowanie i szkolenie bez względu na lokalizację pacjenta czy chirurga otrzymujemy narzędzie, które może wyrównać szanse zdrowotne w Polsce, skrócić kolejki i podnieść jakość opieki. To inwestycja, która się zwróci, a pacjent zyska dostęp do najlepszych specjalistów, natomiast system ochrony zdrowia stanie się bardziej wydajny i nowoczesny.
DD: Jak oceniałby Pan Doktor proces szkolenia urologów i zespołów operacyjnych do pracy przy operacjach zdalnych? Czy są już dostępne standardy postępowania przy przygotowaniu szpitali, zespołów operujących w obu miejscach, sprzętu i procedur awaryjnych, tak aby zapewnić bezpieczeństwo pacjenta i Państwa jako zespołów operujących?
PW: Tak, standardy przygotowania szpitali, zespołów operacyjnych, sprzętu i procedur awaryjnych w chirurgii zdalnej zostały już opracowane i funkcjonują na świecie. Wspiera je m.in. międzynarodowe towarzystwo naukowe Society of Robotic Surgery, a także Robotics, Telesurgery and Surgical AI Collaborative Community, która skupia ekspertów z całego świata, tworząc rekomendacje i najlepsze praktyki zapewniające bezpieczeństwo pacjentów i zespołów operujących w różnych lokalizacjach. Ważnym kamieniem milowym był również konsensus wypracowany podczas spotkania w Orlando, który ujednolicił wiele kwestii związanych z organizacją i bezpieczeństwem operacji zdalnych.
Pierwszym i niezbędnym krokiem jest jednak kształcenie bazowe w zakresie prowadzenia zabiegów przy wparciu robota. Wprowadzenie robotów do chirurgii pozwoliło bowiem diametralnie zmienić model kształcenia przyszłych operatorów. W programach kształcenia chirurgów konieczne jest odejście od tradycyjnego modelu kształcenia na bloku operacyjnym na rzecz kształcenia w dedykowanych, odpowiedniej klasy centrach szkoleniowych, w oparciu o rozwiązania z zakresu sztucznej inteligencji, w tym symulatory, podobnie jak ma to miejsce w lotnictwie.
Takie podejście do szkolenia nie opiera się wyłącznie na wolumenie wykonanych zabiegów. Opiera się na nauczaniu umiejętnego, celowanego działania i oferowaniu szkolonemu nadzorowanego doświadczenia operacyjnego, które daje mu możliwość zintegrowania zdobytej już wiedzy i technicznych umiejętności operacyjnych.
Bezpośrednie informacje zwrotne od wykwalifikowanych instruktorów wraz z możliwością celowego ćwiczenia są podstawowymi elementami opanowania techniki. Strategie te najlepiej wdrażać w warunkach laboratoryjnych, symulacyjnych, w dedykowanych temu celowi centrach szkoleniowych. Takie podejście do szkolenia zapewnia doskonały zestaw umiejętności operacyjnych, ale musi być poparte pomiarami dotyczącymi uzyskanego poziomu efektywności vs. poziom wzorcowy, który został zatwierdzony jako elementy wymagany dla umiejętności, tj. w oparciu o specjalne metryki. Wykonanie operacji zgodnie z wcześniej ustalonym wzorcem zapewnia poziom pewności, że określone umiejętności zostały nabyte (a nie tylko zrozumiane).
Mamy bogaty dorobek naukowy w tym obszarze, liczne badania i publikacje potwierdzają skuteczność nowych programów szkoleniowych. W jednej z najnowszych metaanaliz stwierdzono, że uczestnicy szkolenia PBP osiągali o 60% mniej błędów, skracali czas zabiegu o 15% i poprawiali liczbę prawidłowo wykonywanych kroków procedury o 47% w porównaniu do tradycyjnych metod szkoleniowych. (Źródło: Mottrie A., Mazzone E., Wiklund P. et al., BJU Int, 2021; Gallagher A.G., Mottrie A., Angelo R.L., JAMA Surg, 2021).
Chirurdzy korzystający z zaawansowanych technologii, takich jak robotyka chirurgiczna, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że liczba wykonanych zabiegów niekoniecznie określa umiejętności operacyjne i należy szybko dążyć do wskaźników wydajności, które oznaczają wykwalifikowaną umiejętność. Jest to bardziej skuteczne, obiektywne, przejrzyste i sprawiedliwe podejście do treningu umiejętności operacyjnych.
Telechirurgia w urologii, przy zachowaniu rygorów bezpieczeństwa, szkoleń i standardów, może stać się narzędziem wyrównywania dostępu do wysoko specjalistycznych świadczeń, szczególnie poza największymi ośrodkami. Najbliższe miesiące zadecydują, czy wokół pierwszych udanych zabiegów powstaną pilotaże, rejestry wyników i trwałe modele finansowania, które pozwolą na szersze, kontrolowane wdrożenia. W centrum pozostaje pacjent: szybciej, bliżej miejsca zamieszkania, bez kompromisu dla jakości i bezpieczeństwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze