Po wakacjach więcej dzieci trafia na oddziały psychiatryczne. Tych brakuje, a na przyjęcie w trybie planowym trzeba czekać prawie rok. Pandemia opóźniła też reformę psychiatrii dziecięcej.
Rok szkolny się rozpoczął. Psychiatrzy dziecięcy alarmują, że wraz z powrotem do szkolnych ław, zwiększa się zapotrzebowanie dzieci i młodzieży na pomoc oddziałów psychiatrycznych. Te, podczas wakacji przeżywają mniejsze oblężenie, dlatego mogą wówczas przyjmować więcej planowych pacjentów aniżeli ostrych, ale i tak łóżek brakuje. Problemy pojawiają się po zakończeniu wakacji: dzieci i młodzież mają trudności m.in. w związku z konfliktami rówieśniczymi a także na linii nauczyciel-uczeń.
- U nas na oddziale podczas wakacji mieliśmy 25 pacjentów a dysponujemy tylko 20 łóżkami. Dostawialiśmy dodatkowe. Ale i tak nie było to duże dociążenie, jakie ma miejsce w innych miesiącach. Zazwyczaj im bliżej września jesteśmy, tym więcej dzieci wraca do pod opiekę psychologów czy psychiatrów - mówił prof. Tomasz Wolańczyk, specjalista psychiatrii dziecięcej, kierownik Kliniki i Oddziału Psychiatrii Wieku Rozwojowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podczas wrześniowej konferencji poświęconej zdrowiu psychicznemu zorganizowanej przez Fundację Nie Widać Po Mnie.
Reklama
W Poznaniu na przyjęcie na dziecięcy oddział psychiatryczny trzeba czekać rok. Dotyczy to stanów planowych, bo ostre muszą być dopuszczone na oddział od razu. W Wielkopolsce sytuacja w ogóle była ostatnio trudniejsza, gdyż w szpitalu w Gnieźnie zamknięto oddział psychiatrii dzieci i młodzieży. Wprawdzie powstał nowy w szpitalu Heliodora Święcickiego w Poznaniu, ale jego organizacja trwa.
Od września zaczyna się zapotrzebowanie na pomoc psychiatryczną i terapeutyczną wśród dzieci i młodzieży, ponieważ rok szkolny bywa czasem trudnym do udźwignięcia okresem.
- Dzieje się tak, ponieważ wiele dzieci nie radzi sobie porażkami. Są wyeksponowane na zawiedzenie rodziców, którzy chcieliby, aby ich pociechy uczyły się i języka japońskiego i chińskiego. Co więcej, dzieci wracają do szkoły, której mogą padać ofiarami przemocy, nie umieją regulować emocji. To wszystko sprawia, że wrzesień nie jest przyjemnym czasem dla uczniów i dzieci - mówiła podczas konferencji dr Anna Kaźmierczak-Mytkowska, psycholog kliniczna, klinika i oddziału psychiatrii wieku rozwojowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Jej zdaniem większość dzieci, które trafia do szpitala, powinna wcześniej dostać pomoc w poradni specjalistycznej, poradni psychologiczno-pedagogicznej a przede wszystkim w domu. Tyle tylko, że reforma psychiatrii dziecięcej trwa. Nie idzie tak szybko, jak zakładało Ministerstwo Zdrowia, inicjując ją w 2018 r. Wpływ ma na to m.in. pandemia. Z danych NFZ wynika bowiem, że w okresie wrzesień 2019 – marzec 2020 i wrzesień 2020 – marzec 2021o 50 proc. wzrosła ilość pacjentów dziecięcych w systemie lecznictwa zamkniętego. W analogicznym czasie o 60 proc. wzrosła ilość pacjentów wśród młodzieży. Te okresy to czas lockdownów i powrotów po nich do szkoły z nauki zdalnej.
- Reforma psychiatrii dziecięcej, ale w okresie lockdownów specjaliści w środowisku nie mogli pracować tak jak zakładali - wskazała podczas konferencji dr Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży
Obecnie w Polsce pracuje poniżej 500 lekarzy specjalistów psychiatrii dzieci i młodzieży. Szacuje się natomiast, że dzieci, które wymagają pomocy psychiatrycznej, w naszym kraju może być nawet więcej niż 400 tysięcy. Oznacza to, że na jednego psychiatrę przypadać może nawet 1000 potencjalnych pacjentów. To jest jedna z głównych bolączek systemu.
Przypomnijmy, że reforma psychiatrii dziecięcej polega na ustawieniu trzech stopni referencyjności pomocy dzieciom i młodzieży. Pierwszy poziom dotyczy pomocy środowiskowej i polegał na powołaniu ośrodków środowiskowej pomocy psychologicznej i psychiatrycznej, gdzie można zgłosić się po pomoc psychologa, terapeuty. Drugi oparł się o powołanie Centrów Zdrowia Psychicznego w regionach. Obecnie trwa ich pilotaż. Tam można się zgłosić m.in. po pomoc psychiatry. Trzeci poziom dotyczy opieki na poziomie szpitalnym. Trwa właśnie kontraktowanie trzeciego poziomu referencyjnego. Pozostałe dwa miały odciążyć oddziały, ale izby przyjęć i oddziały szpitalne są cały czas przeciążone.
- Dużo mówi się, że na pierwszym miejscu należy stawiać profilaktykę zdrowotną. Tymczasem silna psychiatria dziecięca de facto jest profilaktyką zaburzeń, z którymi stykamy się potem w gabinetach wielu specjalistów. Słyszy się często, że dziecięce oddziały psychiatryczne są zamykane. Czy ktoś zadaje pytanie, co dzieje się z tymi młodymi pacjentami wypisywanymi ze szpitala? Otóż te dzieci trafiają na m.in. oddziały pediatryczne - zauważył Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Reklama
A młody człowiek, nie uzyskawszy specjalistycznej opieki, wchodzi w dorosłość z obciążeniami.
Polecamy także:
Młodzi pacjenci w dramatycznej sytuacji. Chcemy im pomagać, ale nie mamy kim
Centra Zdrowia Psychicznego mogą pomóc w prewencji samobójstw
Dramat w Konstancinie. Dla młodzieży po próbach samobójczych nie ma już miejsca
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze