Operacja pierwszego w Polsce przeszczepu nerki przy pomocy robota zakończyła się sukcesem. Odbyła się w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA w Warszawie. Placówkę opuściła już zadowolona emerytowana policjantka Ewa Łuczkiewicz (dawca), za klika dni ze szpitala zostanie wypisany równie szczęśliwy biorca - jej mąż. Tego typu operacje powinny stać się w Polsce standardem.
Tak zwane przeszczepy rodzinne to wciąż w naszym kraju rzadkość, bo stanowią 5 proc. tego typu operacji. Tymczasem za granicą wskaźnik ten sięga 40 - 50 proc. W Polsce wciąż zdecydowaną większość stanowią przeszczepy od osób zmarłych. Czy można tą statystykę poprawić? Tak i to m.in. dzięki zastosowaniu najnowszych technologii - podkreśla przeprowadzający operacje prof. Marek Durlik.
Ludzie obawiają się, że to wielka operacja, która zakończy się szpecącą blizną. Tymczasem jeśli użyjemy robota , to ingerencja jest ograniczona do kilku nacięć, które zakryje bikini na plaży - mówi profesor Durlik. To też zdecydowanie większa precyzja niż przy metodzie laparoskopowej. Dzięki robotowi można korzystać z tzw. „trzeciej ręki” i to przy znacznie lepszej widoczności, gdyż obraz mamy w 3D – dodaje.
Reklama
Czy tego typu operacji można w Polsce robić więcej? Można, ale nie jest to tylko kwestia dostępności robotów (obecnie w Polsce jest około 20 sztuk da Vinci). Bardzo ważnym elementem jest proces szkolenia lekarzy, a to trwa za granica nawet 2 lata. Nie da się szybko przeskoczyć z poziomu operacji laparoskopowej na operacje robotem – mówi prof. Karolina Kędzierska Kapuza, Konsultant w Klinice Chirurgii Gastroenterologicznej i Transplantologii CSK MSWiA.
Mam nadzieję, że szeroko informując społeczeństwo zwiększymy liczbę przeszczepień rodzinnych. Teraz jest bardzo mało, w zasadzie jest to margines. A wielka szkoda. Jesteśmy w stanie pomóc zarówno na etapie przygotowania, badań u biorcy. Jesteśmy w stanie wszystko skoordynować. I jeszcze teraz dochodzi to mało inwazyjne pobranie, przy pomocy robota – dodaje.
Reklama
Pierwsza pacjentka, której nerkę przeszczepiono mężowi, korzystając z pomocy robota w CSK MSWiA podkreśla, że to metoda, która daje pacjentowi ogromny komfort.
Już 5 doby od pobrania praktycznie wstałam z łóżka. Mam tylko drobne nacięcia na skórze brzucha. Sama jestem zaskoczona jak mało inwazyjne dla pacjenta są nowoczesne techniki chirurgiczne – powiedziała Polityce Zdrowotnej Ewa Łuczkiewicz z Zawiercia.
Cały wywiad z pacjentką będzie możliwy do przeczytania w poniedziałek. Zapraszamy!
Polecane:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze