Niewielka liczba pacjentów bierze co roku udział w programie wczesnego wykrywania raka szyjki macicy, piersi czy jelita grubego. Eksperci wskazują, że w Polsce brakuje instytucji odpowiedzialnej i koordynującej te badania, rozliczanej za efekty. Dlatego u wielu pacjentów wykrywa się nowotwór w zaawansowanym stadium.
Rząd co kilka lat wprowadza programy profilaktyczne w kierunku wczesnego wykrywania raka czy innych chorób cywilizacyjnych. W połowie 2021 r. ruszył program Profilaktyka 40+ z dostępem do szerokiego pakietu badań dla osób powyżej 40. roku życia. Od kilu lat NFZ refunduje też badania w kierunku wczesnego wykrywania raka szyjki macicy, raka piersi i raka jelita grubego. Niestety efekty tych programów są mizerne, bo zgłasza się cały czas za mało osób.
Z danych jakie przekazał Polityce Zdrowotnej Narodowy Fundusz Zdrowia wynika, że w programie profilaktyki raka szyjki macicy (cytologia) wzięło udział;
Niewiele kobiet skorzystało także z programu profilaktyki raka piersi (mammografia), w którym wzięło udział:
Rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem u kobiet w Polsce. W 2017 r., według Krajowego Rejestru Nowotworów, zachorowało na niego 18, 5 tys. kobiet. Zaś na raka macicy 2,5 tys. pań.
Na początku było lepiej
W 2017 r. na cytologię zgłosiło się 460 tys. pacjentek. W pracowniach stacjonarnych oraz mammobusach, personel medyczny przebadał z kolei ok. 1 milion kobiet w ramach programu profilaktycznego. Liczba pacjentek zgłaszających się do badań powinna rosnąć, a tak się nie dzieje. Widać wyraźnie jak ich liczba spadła w 2020 r., kiedy wybuchła pandemia COVID-19 a hasło „zostań w domu” sprawiło, że obywatele znacznie rzadziej odwiedzali gabinety lekarskie.
- Realnie te liczby mogą być wyższe, gdyż wiele kobiet w Polsce robi badania cytologiczne czy mammograficzne prywatnie, poza systemem NFZ. Problem polega na tym, że w systemie statystyki zdrowia nie widzimy tych badań - wskazuje Małgorzata Gałązka-Sobotka, ekspert ds. ochrony zdrowia Uczelni Łazarskiego.
Podkreśla, że nadzieję na uzyskanie kompletnych danych daje obowiązek nałożony na świadczeniodawców prywatnych wprowadzania danych o zdarzeniach medycznych np. wizyta czy badanie cytologiczne na platformę P1.
- Są też kobiety, które w ogóle się nie badają i dowiadują się czasem o nowotworze w bardzo zaawansowanym stadium. Dlatego pacjentów trzeba motywować do badań profilaktycznych na zasadzie np. odpisów podatkowych od składki zdrowotnej za to, że ktoś dba o profilaktykę zamiast czekać do paliatywnego stadium nowotworu - wskazuje Małgorzata Gałązka-Sobotka.
Jest też spora grupa kobiet, które boją się chodzić na badania. Obawiają się, że jak już nowotwór zostanie wykryty, to trzeba będzie poddawać się wyczerpującemu leczeniu i odsuwają ten obowiązek w czasie.
Nikomu nie zależy
- Brakuje edukacji i osób odpowiedzialnych na profilaktykę przeciwnowotworową w naszym kraju. Tu nie wystarczy tylko, że NFZ wyłoży na coś pieniądze. Potrzeba instytucji, której będzie zależało na tym, aby nowotwory były wcześniej wykrywane a Polacy byli zdrowsi. Nie ma edukacji w szkołach o profilaktyce przeciwnowotworowej, choć rząd obiecuje od lat ją wprowadzić - zauważa Joanna Frątczak-Kazana z fundacji onkologicznej Alivia.
Przedstawiciele tej fundacji odwiedzili jakiś czas temu Islandię, by przyjrzeć się tamtejszej profilaktyce przeciwnowotworowej. Okazuje się, że jest tam specjalna instytucja monitorująca czy obywatele wyspy zgłaszają się na badania. Specjaliści dzwonią do nich, sprawdzają czy ktoś poddał się badaniu i dostają za to premie. W efekcie na Islandii, która owszem jest kilkumilionowym krajem, umiera rocznie na raka szyjki macicy zaledwie kilka osób.
- W Polsce są plany, by instytucją stojącą na czele realizacji Narodowego Programu Zwalczania Nowotworów stał Narodowym Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. Mam jednak co do tego wątpliwości, gdyż on sam realizuje badania, leczy pacjentów i nie będzie w stanie obiektywnie tego rozliczać - wskazuje Bartosz Poliński, wiceprezes Fundacji Alivia.
W Polsce od kilku lat działa program wczesnego wykrywania raka jelita grubego, ale w nim też nie bierze udziału zawrotna liczba pacjentów.
- Ja żyję dzięki temu, że dwa lata temu poddałem się kolonoskopii, wykryto u mnie polipy, które udało się szybko usunąć - mówi Bartosz Poliński.
Tymczasem z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że w programie badań przesiewowych raka jelita grubego wykonano w:
Polecamy także:
"Zdrowe życie" - nowy program profilaktyczny
Rada Przejrzystości AOTMiT oceni programy profilaktyczne
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze