Reklama

Paweł Mrozek o sylwestrze bez alkoholu i polityce: „Reklamy alkoholu wychowują młodych szybciej niż szkoła”

Ma 18 lat, nie pije alkoholu, nie znosi polityki w jej obecnym wydaniu i bez kompleksów punktuje decyzje rządzących – niezależnie od barw partyjnych. Paweł Mrozek, działacz społeczny i założyciel Akcji Uczniowskiej, mówi wprost o kryzysie alkoholowym, presji rówieśniczej, zdrowiu psychicznym młodych i odpowiedzialności państwa. W rozmowie z PolitykaZdrowotna.com tłumaczy, dlaczego pełny zakaz reklamy alkoholu to konieczność, a edukacja zdrowotna nie może być atrapą.

Alkohol, podatki i realne działania państwa 


PolitykaZdrowotna.com: Gdybyś był politykiem, to co byś zmienił – jakie działania państwa byłyby, twoim zdaniem, skuteczniejsze w ograniczeniu spożycia alkoholu niż sama podwyżka podatku? Edukacja, reklama, dostępność, prohibicja?

Paweł Mrozek: Zacznijmy od tego, że nigdy nie będę politykiem. Proszę mnie pilnować, gdyby miało mi się to zmienić. Zbyt wiele w świecie polityki nienawiści do siebie nawzajem, a do tego potrzeba naprawdę mocnych nerwów. Ja raczej jestem spokojnym człowiekiem, pomimo że zdarza mi się robić zadymy w tematach edukacyjnych. Natomiast w alternatywnej rzeczywistości, w której definicją polityki jest faktyczne działanie na rzecz obywatelek i obywateli, a nie ciągłe przekrzykiwanie się i okradanie państwa niezależnie od reprezentowanej strony politycznej – wówczas podjąłbym kroki legislacyjne, żeby wprowadzić pełny zakaz reklamy alkoholu, w tym piwa i tzw. „piwa zero procent”. Poszedłbym krok dalej: wprowadziłbym odgórnie nocną prohibicję w każdym miejscu w Polsce oraz sukcesywnie zwiększał akcyzę na alkohol. Wiem, że mało kto z takim programem wyborczym by na mnie zagłosował, ale uważam, że zdrowie i życie są ważniejsze od wszystkiego innego. Marzyłbym o tym, żeby jak najwięcej ludzi w naszym kraju i na świecie również to zrozumiało, że życie mamy jedno.

Reklama

Dodatkowo oczywiście wzmocniłbym edukację w szkołach, tak aby każdy uczeń miał możliwość zdobycia rzetelnej wiedzy. Myślałbym też o strefach bezalkoholowych na imprezach publicznych oraz ogółem w miastach i miejscowościach, bo aktualnie spotykamy ludzi pijących na każdym kroku. No i najważniejsze z perspektywy młodego pokolenia – faktyczne egzekwowanie wieku klienta przy sprzedaży. Aktualnie połowa miejsc tego nie sprawdza, a tym samym łamie prawo.

Wracając jednak do rzeczywistości – mam nadzieję, że wkrótce z kraju w znacznym kryzysie alkoholowym, z kraju alkoholików, staniemy się krajem wolnym od tych szkodliwych procentów i ich skutków. Pół żartem, pół serio: krok pierwszy wykonany – słynny bar za kratą w Sejmie i Senacie RP zlikwidowany. Parlamentarzyści nie mogą spożywać alkoholu w miejscu pracy.

Reklama

Wyjątkowo zrobiliby przysługę zdrowotną obywatelom, a w szczególności lekarzom na SOR-ach, którzy opowiadają przerażające historie ze swoich dyżurów.

Sylwester bez alkoholu i decyzja na całe życie


PolitykaZdrowotna.com: Jak to się stało, że zdecydowałeś się na sylwestra bez alkoholu? Co było dla ciebie impulsem do takiej decyzji?

P.M.: Nigdy nie piłem alkoholu – i to nie dlatego, że chciałem być „tym grzecznym chłopcem” w klasie. Po prostu mam głębokie przekonanie, że alkohol szkodzi zdrowiu. Dotyczy to wszystkich, ale szczególnie młodych ludzi, których organizm i psychika wciąż się rozwijają. Szczerze mówiąc, kiedy myślimy o „młodych pijących”, wyobrażamy sobie najczęściej 17- czy 18-latków, ale rzeczywistość jest inna. Według raportu ESPAD 2025 wiek inicjacji alkoholowej w Polsce oscyluje wokół 13–14 lat.

Reklama

Nigdy nie zapomnę sytuacji sprzed dwóch lat: w piątkowy wieczór po lekcjach poszliśmy ze znajomymi w nasze stałe miejsce w mieście. Podszedł do nas 12-letni chłopak z papierosem w ręku i zapytał, czy nie kupilibyśmy mu „tylko jednego browarka”. Oczywiście odmówiliśmy i – jak to uczniowie klasy humanistycznej – urządziliśmy mu krótką pogadankę. Ale w większości takich przypadków ktoś po prostu kupuje i „pomaga”. Kto wie, czy ten chłopiec nie dostał piwa chwilę później po drugiej stronie ulicy. To właśnie takie doświadczenia utwierdziły mnie w decyzji, że nie będę pił – ani w Sylwestra, ani w ogóle. Jako aktywista działający na rzecz praw dzieci i młodzieży widziałem i słyszałem zbyt wiele historii o tym, jak alkohol prowadzi do ryzykownych zachowań, uzależnień, a czasem nawet tragedii.

Presja rówieśnicza i trzeźwość jako wybór


PolitykaZdrowotna.com: Czy spotkałeś się kiedyś z niezrozumieniem lub presją ze strony rówieśników, kiedy mówiłeś, że nie pijesz na imprezach? Jak sobie z tym radzisz?

Reklama

P.M.: Tak. Często słyszałem: „jesteś nudny” albo „jak możesz się bawić bez drinka?”. Zwłaszcza na imprezach, gdzie alkohol jest po prostu normą. Pamiętam jedną imprezę kilka lat temu – wszyscy pili, a ja poczułem presję. Wybrałem świadomie trzeźwość. To było jak olśnienie: zrozumiałem, że prawdziwa zabawa nie potrzebuje alkoholu.

Z presją radzę sobie spokojnie – tłumaczę swoje powody, mówię o szkodliwości alkoholu dla młodych, o ryzyku uzależnień i o tym, że trzeźwość pozwala na autentyczne relacje. Pokazuję też alternatywy: imprezy z grami, sport czy wyjazdy w góry i zdobywanie szczytów. Jeśli presja jest zbyt duża, po prostu wybieram towarzystwo, które szanuje moje decyzje. Asertywność jest kluczowa – nie warto zmieniać się pod wpływem grupy. Na szczęście mam wielu wspaniałych znajomych, którzy podzielają moje poglądy albo chętnie dołączają. Jest to jednak wyjątek – nie norma. 

Reklama

Chcę witać Nowy Rok z klarownym umysłem, a nie walczyć potem z kacem przez całą dobę.

Sylwester, rytuały i kultura picia w Polsce: "Trzeźwość to siła"


PolitykaZdrowotna.com: Jakie masz swoje sylwestrowe rytuały albo tradycje, które pomagają ci dobrze wejść w nowy rok?

P.M.: Dla mnie Sylwester to przede wszystkim czas refleksji i budowania pozytywnych nawyków. Zaczynam od podsumowania roku: sukcesy, porażki, rzeczy, o których zapomniałem, a które od razu lądują na liście na nowy rok. Nie jestem człowiekiem perfekcyjnie zorganizowanym – moje życie jest dość chaotyczne – ale mam notatnik, do którego trafiają wszystkie pomysły, nawet te o trzeciej nad ranem, bo wtedy najlepiej mi się myśli.

Reklama

Od kilku lat końcówkę roku spędzam też na podsumowaniach z współpracownikami z organizacji pozarządowych – doceniamy się nawzajem, bo w codziennym biegu często o tym zapominamy. Oczywiście obowiązkowy jest czas z rodziną – nie tylko 31 grudnia, ale w ogóle każdego dnia rodzina jest na dobre i na złe, nawet jeśli czasem tego nie zauważamy, bo staje się codziennością.

W tym roku spotykam się z przyjaciółmi w Warszawie: gry planszowe, rozmowy, spacery, filmy, dobra muzyka. O północy – zamiast szampana – bezalkoholowe napoje. Da się świetnie bawić bez procentów.

Reklama

PolitykaZdrowotna.com: Co ci nie odpowiada w naszym polskich sylwestrowo-noworocznych rytuałach?

P.M.: Nadmierne skupienie na alkoholu – te „obowiązkowe” toasty, które często kończą się nadużyciem. To promuje picie jako niezbędny element świętowania, zwłaszcza w oczach młodych, którzy od dziecka obserwują takie wzorce. Nawyki rodziców niestety się przenoszą. Sylwester na trzeźwo może być naprawdę fajny i inspirujący. To szansa na autentyczną zabawę: tańce do rana, głębokie rozmowy, śmiech bez granic.

Reklama

PolitykaZdrowotna.com: Uważasz, że spędzanie sylwestra „na trzeźwo” może być fajne i inspirujące dla innych młodych ludzi. Co byś im doradził?

P.M.: Młodych zachęcam do małych kroków – znajdźcie to, co was naprawdę kręci: muzyka, sport, sztuka, inne hobby. Otaczajcie się ludźmi o podobnych wartościach. Trzeźwość to siła – pozwala na lepsze decyzje i zdrowie. Życie mamy tylko jedno, więc dbajmy o nie.

Warto otaczać się ludźmi, którzy dzielą podobne wartości. Niezależnie od motywacyjnych filmików w mediach społecznościowych, w których jest mowa o tym, żeby żyć zapominając, że coś może się stać – warto się troszczyć o zdrowie i życie, bo to jest coś jedynego. Ostatnio nadrabiając serial „The Office PL” przypomniano mi ważny cytat, że „życie to bal, na który drugi raz nie zaproszą nas wcale”, więc dbajmy o siebie, a jeśli czujecie presję, ale i tak nie dajecie się, to mówcie o tym otwarcie, bo wasz przykład może zmienić czyjeś życie, zmieniając widzenie młodych, które aktualnie jest takie, że te 90 proc. kocha alkohol.

Reklama

PolitykaZdrowotna.com: Jakie cele lub marzenia stawiasz sobie na 2026 rok – czy masz jakieś postanowienia noworoczne?

P.M.: Z postanowieniami noworocznymi mam zawsze dylemat – wolę stawiać sobie cele co tydzień czy miesiąc. Ale końcówka roku to dobry moment na przeanalizowanie życia, zakończenie ewentualnych konfliktów i wejście z czystą kartką. Na 2026 mam wiele planów związanych z działalnością społeczną. Przygotowuję kolejną kampanię wzmacniającą głos młodych – bo młodość to siła, nie głupota. Planuję też szeroki program profilaktyki zdrowia, w tym kampanię o szkodliwości alkoholu i jego reklam. Będę kontynuował objazdy po szkołach, warsztaty i bycie głosem młodych w całej Polsce.

Reklama

W kończącym się roku, jako młodzieżowa organizacja „Akcja Uczniowska”, działaliśmy tam, gdzie młodzież potrzebuje wsparcia najbardziej: edukacja, zdrowie psychiczne, prawa dziecka, partycypacja. Nasze motto: „nic o nas bez nas”.

Ten rok politycznie był jednak rozczarowujący – dwa lata po wyborach, w których młodzi zmobilizowali setki tysięcy osób, czujemy się porzuceni. Szczególnie Ministra Edukacji Narodowej Barbara Nowacka okazała się przykrym zawodem. Obietnice z kampanii zniknęły, edukacja tkwi w stagnacji, zdrowie psychiczne bez systemowych rozwiązań, kryzys klimatyczny wypierany i długo by wymieniać.

Mimo to nie siedzieliśmy bezczynnie. Zorganizowaliśmy największą kampanię profrekwencyjną „Młodzi, GłosujMY” przed wyborami prezydenckimi – efektem rekordowa frekwencja wśród młodych: 72 oraz 76%. Wspierali nas Ambasadorzy: Kwiat Jabłoni, Barciś, Holland, Dereszowska, Grabowski, Piaseczny, Damięcki, Kamińska, Seweryn, Popławska oraz Szymon Majewski. Niektórzy z nich pomagali nam przy akcjach związanych ze zdrowiem psychicznym. I takich autorytetów jako młode pokolenie bardzo potrzebujemy.

Odwiedziliśmy również dziesiątki szkół, prowadząc warsztaty o dobrostanie psychicznym i prawach dziecka. Ruszyliśmy z kampanią przeciw hejtowi, stworzyliśmy e-book „Liderzy Jutra”, który trafił do 10 000 szkół. Pokazujemy, że młodzi mogą zmieniać rzeczywistość.

Młodzi, NoLo i edukacja zdrowotna


PolitykaZdrowotna.com: Masz 18 lat i działasz społecznie na rzecz praw dzieci i młodzieży. Czy presja picia alkoholu wśród młodych ludzi wciąż jest silna – szczególnie przy okazji sylwestra i imprez „przejścia w dorosłość”? Jak oceniasz trend NoLo w Polsce, zwłaszcza wśród młodych? Czy wśród Twoich znajomych jest więcej osób, które też wybierają życie bez alkoholu, czy raczej tych, które go spożywają? Jak to wpływa na Wasze relacje i wspólne spotkania?

P.M.: Presja jest bardzo silna – picie traktowane jest jak rytuał dorosłości, podsycany reklamami wszędzie: ulice, social media, do niedawna nawet komunikacja miejska. Widzę to w szkołach i w internecie, gdzie alkohol jest gloryfikowany.

Trend NoLo oceniam pozytywnie – rośnie świadomość, szczególnie wśród młodych, dzięki kampaniom i influencerom. Ale idzie to za wolno, a kolejne osoby wpadają w uzależnienia. Potrzebujemy więcej edukacji i całkowitego zakazu reklam alkoholu.

W moim kręgu znajomych coraz więcej osób wybiera trzeźwość, a i tak spotkania są pełne energii. Nie musimy kończyć wieczoru w barze – możemy pójść na włoską pizzę, którą uwielbia chyba każdy! No dobra, oprócz hawajskiej. Ale osoby trzeźwe to wciąż głównie „bańka” aktywistów. W szkołach większość młodych nie dostaje rzetelnej wiedzy o szkodliwości alkoholu. Tu wraca temat edukacji zdrowotnej – przedmiot bardzo potrzebny, ale wdrożony fatalnie: nieobowiązkowy, bez przygotowania. Podstawa programowa jest dobra – uczy o zdrowiu psychicznym, bezpieczeństwie w sieci, stylu życia. Nie ma w niej żadnej „ideologii” oraz „deprawacji” jak zarzucały środowiska prawicowe.

Apeluję: w roku 2026/27 zróbmy edukację zdrowotną obowiązkową, przygotujmy się dobrze. Dobro młodych powinno być priorytetem.

Akcyza, weto prezydenta i odpowiedzialność państwa

PolitykaZdrowotna.com: Według planu rządu dot. akcyzy na alkohol od 1 stycznia 2026 roku akcyza miała wzrosnąć o 15 procent, a w 2027 r. o 10 procent. Ale prezydent zawetował pomysł rządu. Co Ty sądzisz o tym pomyśle rządu i decyzji Karola Nawrockiego?

P.M.: Pomysł rządu oceniam bardzo pozytywnie. Wyższa akcyza ogranicza dostępność alkoholu, co – według badań – zmniejsza spożycie, szczególnie wśród młodych. To nie tylko wpływy do budżetu, ale przede wszystkim inwestycja w zdrowsze społeczeństwo. Widzę w takim ruchu szansę na ograniczenie skali uzależnień.

Dlatego decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o wecie jest dla mnie dużym rozczarowaniem. Argumenty dotyczące trybu procedowania ustawy odbieram jako niewystarczające wobec skali problemu. Zdrowie publiczne powinno być priorytetem. My jako młodzi zasługujemy na realne wsparcie w budowaniu zdrowego stylu życia, a państwo ma obowiązek tworzyć warunki, które temu sprzyjają.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 31/12/2025 14:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości