W polskim parlamencie kończy się pewna epoka. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podpisał zarządzenie wprowadzające zakaz sprzedaży alkoholu na terenie izby, a decyzja ta — choć z pozoru symboliczna — uruchomiła lawinę komentarzy o standardach życia publicznego, odpowiedzialności parlamentarzystów i konieczności odbudowy zaufania społecznego. Do sprawy od razu odniósł się Jarosław Kaczyński.
Na niedawnej konferencji prasowej marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty ogłosił decyzję, która od kilku dni elektryzuje opinię publiczną i przywraca dyskusję o kulturze parlamentarnej. Podkreślił, że podpisał zarządzenie o zakazie sprzedaży napojów alkoholowych w budynkach i na terenach zarządzanych przez Kancelarię Sejmu. Jak wyjaśnił, chodzi o element konsekwencji i spójności w polityce państwa wobec obywateli. W jego ocenie nie da się promować ograniczeń w nocnej sprzedaży alkoholu czy jego dostępności na stacjach benzynowych, „nie dając przykładu ze strony Sejmu”.
Decyzja marszałka wejdzie w życie 24 listopada, co symbolicznie rozpocznie nowy rozdział w historii sejmowych obyczajów, od dekad uwikłanych w alkoholowe skandale, incydenty i komentarze o „Domu Poselskim jako enklawie wyjątków”, jak czytamy w PAP.
Następnego dnia głos zabrał prezes PiS Jarosław Kaczyński, który — co rzadkie w bieżącej polityce — wyraźnie poparł decyzję marszałka.
W długiej i osobistej refleksji podkreślił, że "Alkohol w Sejmie jest rzeczą niedobrą”, dodając jednocześnie, że wypowiada się „z perspektywy prywatnej opinii”. Poparcie nie oznaczało jednak bezrefleksyjnej zgody: Kaczyński wskazał bowiem na ryzyko powrotu praktyk dobrze znanych z czasów PRL.
W rozbudowanej opowieści polityk przypomniał, jak w komunistycznym parlamencie próbowano obchodzić zakazy:
Tylko proszę pamiętać, że jest to niebezpieczeństwo, że wróci tzw. tonik bez kapsla — stwierdził, wywołując falę komentarzy w przestrzeni publicznej.
Wyjaśnił, że za tym kryptonimem kryła się po prostu wódka podawana w butelce po toniku. Parlamentarzyści, którzy chcieli rozpocząć rozmowy z działaczami Solidarności „od czegoś mocniejszego”, zamawiali ją u kelnerek, omijając w ten sposób regulaminowe ograniczenia.
I podsumował:
Więc ja się trochę takich praktyk boję i wierzę, że wobec tego marszałek Czarzasty będzie potrafił tego dopilnować.
Reklama
A trzeba przyznać, że Dom Poselski od lat bywa miejscem incydentów alkoholowych. Dlatego obawy Kaczyńskiego nie są bezpodstawne.
W przestrzeni publicznej trwa dyskusja, czy zakaz sprzedaży alkoholu będzie jedynie symbolicznym gestem, czy początkiem głębszej zmiany. Wielu rozmówców podkreśla, że sama decyzja jest ważna, bo sygnalizuje zerwanie z pobłażliwością wobec patologicznych zachowań. Inni zwracają uwagę, że problemy leżą nie w regulaminach, lecz w postawach i standardach etycznych.
Marszałek Szymon Hołownia, który od miesięcy akcentuje konieczność profesjonalizacji sejmowych zasad, mówił podczas konferencji:
Nie ma miejsca dla ‘patoposłów’ i żadnych patologii na terenie zarządzanym przez Kancelarię Sejmu. Staramy się reagować w każdej sytuacji.
Zakaz alkoholu jest więc elementem większej układanki: próby odbudowy zaufania i pokazania, że standardy, które obowiązują w szkołach, szpitalach i zakładach pracy, powinny obowiązywać także w Sejmie.
Źródło: PAP/MH
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze