Reklama

Łukasz Jankowski o edukacji zdrowotnej: „Całkowita klęska”. Dlaczego przedmiot nie spełnił swojej roli?

Edukacja zdrowotna miała wzmocnić profilaktykę i świadomość zdrowotną dzieci oraz młodzieży, ale w praktyce nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań. Niska frekwencja, brak zaufania rodziców i chaos organizacyjny sprawiły, że przedmiot szybko stał się jednym z najbardziej krytykowanych elementów reformy. O tym wszystkim portalowi PolitykaZdrowotna.com mówi Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej.

Edukacja zdrowotna w szkołach: ambitny cel, słabe wykonanie

Edukacja zdrowotna od początku miała być odpowiedzią na realne potrzeby zdrowia publicznego - od profilaktyki chorób przewlekłych po zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży. W praktyce jednak przedmiot nie chwycił, a frekwencja na zajęciach w wielu szkołach pozostaje wyjątkowo niska. Zamiast powszechnej akceptacji pojawiły się wątpliwości rodziców, kontrowersje światopoglądowe i pytania o kompetencje osób prowadzących lekcje.

O to, dlaczego projekt edukacji zdrowotnej poniósł porażkę, mówi Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej. W rozmowie z portalem PolitykaZdrowotna.com ekspert nie unika mocnych słów i wskazuje na polityzację zdrowia, brak silnego zaplecza eksperckiego oraz niewykorzystany potencjał środowiska medycznego. Zapraszamy do lektury wywiadu.

Reklama

Edukacja zdrowotna bez ideologii. Czego dziś brakuje w programie nauczania?

PolitykaZdrowotna.com: Pana zdaniem edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa i „odideologizowana”. Co dziś najbardziej przeszkadza w stworzeniu neutralnego, opartego na faktach programu nauczania, który zaakceptują zarówno rodzice, jak i nauczyciele?

Łukasz Jankowski: Moim zdaniem należałoby powołać odpolitycznione gremium, które jeszcze raz przejrzy cały program edukacji zdrowotnej. Warto zamienić treści, które do tej pory budziły emocje, na treści stricte merytoryczne i medyczne – na przykład dotyczące transplantologii. W programie edukacji zdrowotnej brakuje dziś wiedzy o idei dawstwa narządów i o transplantacji. Można byłoby rozszerzyć program właśnie o tę część, a jednocześnie wyłączyć prokreację, czyli wiedzę o życiu w rodzinie, traktując ją jako zupełnie osobny przedmiot.

Reklama

Jeżeli ta sfera budzi tak skrajne emocje, również polityczne, to na chwilę odejdźmy od rozmowy o niej. Skupmy się w ramach edukacji zdrowotnej na zdrowiu psychicznym, zdrowiu fizycznym, diecie, ruchu – czyli na tym, jak być rzeczywiście zdrowym. Zdrowie prokreacyjne może po prostu znaleźć swoje miejsce poza tym przedmiotem.

Niska frekwencja na edukacji zdrowotnej. Dlaczego rodzice nie ufają temu przedmiotowi?

PZ: Frekwencja na lekcjach edukacji zdrowotnej jest wyjątkowo niska. Co - poza wprowadzeniem obowiązku – realnie mogłoby przekonać rodziców, że ten przedmiot jest dla ich dzieci potrzebny i bezpieczny?

Reklama

Ł.J.: Proponowaliśmy, aby zajęcia z edukacji zdrowotnej prowadzili nie nauczyciele WF-u czy katecheci, ani osoby przygotowujące się do tego w pośpiechu, ale na przykład studenci medycyny w ramach praktyk albo nawet lekarze stażyści. Myślę, że obecność kompetentnej, zaangażowanej osoby z wykształceniem medycznym na takich zajęciach przyciągnęłaby zarówno rodziców, jak i dzieci.

Nam chodzi o to, aby kompetentny specjalista przekazywał młodym ludziom merytoryczną, odideologizowaną wiedzę. Trzeba dziś realnie mówić o profilaktyce zdrowotnej – o tym, kiedy i jakie badania profilaktyczne się należą. Warto też wychować z młodych ludzi swoistych ambasadorów profilaktyki zdrowotnej, po to, by wracając ze szkoły pytali mamę, tatę, babcię czy dziadka: kiedy robiłaś mammografię, kiedy miałeś kolonoskopię – i tak dalej.

Reklama

Propozycja, którą składaliśmy jako środowisko, że możemy ten proces realnie wesprzeć, pozostała bez odpowiedzi, a szkoda. Wiele osób mówi dziś: „u nas w szkole edukację zdrowotną prowadzi nauczyciel WF-u i to nie ma sensu”. Rzeczywiście, aspekt merytoryczny musi tu ulec poprawie.

Polityzacja zdrowia i brak przygotowania nauczycieli = porażka przedmiotu

PZ: Dlaczego - pana zdaniem - projekt tak ważny z punktu widzenia zdrowia publicznego „nie chwycił”? Czy zawiodła komunikacja, brak przygotowania szkół, czy może klimat polityczno-społeczny?

Ł.J.: Ja wprowadzenie edukacji zdrowotnej określam dziś jako całkowitą klęskę. Pozwolono na to, aby na opinię ekspertów nałożyć warstwę polityczną. Polakom dano do zrozumienia, że zdrowie jest w istocie podszyte jakąś ideologią i należy do sfery pozamerytorycznej.

Reklama

To nie jest przedmiot obowiązkowy. Zajęcia często prowadzą nauczyciele nieprzygotowani do tego merytorycznie. Do tego dochodzi wiele innych czynników, przez które ten projekt po prostu nie miał prawa się udać.

Dlaczego głos lekarzy powinien być decydujący w tworzeniu podstawy programowej?

PZ: Czy widzi pan przestrzeń, aby przy pracach nad podstawą programową głos lekarzy i ekspertów zdrowia publicznego był decydujący, a nie jedynie doradczy? Jak to w praktyce zapewnić?

Ł.J.: Brakuje mi w Polsce takiego gremium, jakie funkcjonuje na przykład w Niemczech czy w Stanach Zjednoczonych – Instytutu Zdrowia Publicznego z prawdziwego zdarzenia. Instytutu, który dysponuje zarówno odpowiednimi kadrami, jak i przestrzenią w domenie publicznej, w którym eksperci komunikują stanowisko Instytutu Zdrowia Publicznego jako organu opiniotwórczego, skupiającego lekarzy, środowiska pacjentów oraz przedstawicieli innych zawodów medycznych.

Reklama

Myślę, że to jest dobry moment, aby wzmocnić głos takich instytucji jak Narodowy Zakład Zdrowia Publicznego – PZH, czyli Państwowy Zakład Higieny, Instytut Zdrowia Publicznego lub innej instytucji, która mogłaby przejąć rolę gremium stricte merytorycznego. W Polsce nawet w czasie pandemii widzieliśmy, że to politycy wychodzili do mediów i komunikowali rekomendacje zdrowotne. Tymczasem na przykład w Niemczech tę rolę przejął instytut naukowy powołany właśnie do tego celu – pełniąc funkcję analityczną, doradczą i opiniotwórczą. Myślę, że w Polsce powinniśmy iść dokładnie tym tropem.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/12/2025 06:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości