Nie ma żadnych planów, rozważań ani prac nad wprowadzeniem opłat za nieodwołane wizyty lekarskie, które nie doszły do skutku. Tak wynika z oficjalnej wypowiedzi wiceministra zdrowia Tomasza Maciejewskiego. Tłumaczy, że taki system nie sprawdził się w innych krajach.
Ten temat wraca co jakiś czas i podnoszą go lekarze oraz politycy. Wskazują, że wielu pacjentów nie przychodzi na umówione wizyty i – co gorsza – nie ostrzega przed tym. A to sprawia, że lekarz czeka, choć mógłby w tym czasie przyjąć inną osobę i w ten sposób skrócić kolejki.
– Do mojego biura poselskiego zgłosił się wyborca zaniepokojony organizacją rejestracji do lekarzy specjalistów w ramach NFZ. Według informacji przekazanych przez wyborcę pacjenci mogą jednocześnie umówić się do kilku lekarzy tej samej specjalizacji na podstawie odrębnych skierowań, rezerwując terminy „na zapas”. Wizyty te mają często przepadać, a inni pacjenci – rzeczywiście potrzebujący pomocy – są w efekcie zmuszeni czekać lub korzystać z wizyt prywatnych. Wyborca wskazał również na brak konsekwencji za nieodwołanie zaplanowanej wizyty – pisze w interpelacji poselskiej Janusz Cieszyński z PiS.
Reklama
I stawia jedno z powtarzających się pytań:
– Czy ministerstwo analizowało możliwość obciążania pacjentów opłatą za nieodwołanie wizyty w wyznaczonym terminie? Jakie są wnioski z tej analizy i czy takie rozwiązanie jest rozważane?
Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia, w odpowiedzi informuje, że „niedopuszczalne jest wpisanie się dwa razy na listę oczekujących na to samo świadczenie”.
Wiceminister wyjaśnia, że dla większości świadczeń z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej wymagane jest skierowanie i nawet jeśli pacjent otrzyma kilka e-skierowań na to samo świadczenie, system informatyczny blokuje możliwość rejestracji kolejnego takiego samego e-skierowania.
– Natomiast w przypadku, gdy skierowanie dotyczy leczenia innej jednostki chorobowej, pacjent może – na podstawie dwóch skierowań z różnymi rozpoznaniami – zostać wpisany na dwie listy oczekujących – zaznacza.
Jeśli chodzi o konkretne liczby, systemy informatyczne nie gromadzą danych o wizytach lekarskich z podziałem na kwartały, tylko w ujęciu rocznym. Z tych danych wynika, że w 2025 r. problem nieodwoływania zaplanowanych świadczeń dotyczył 6,74 proc. W zależności od rodzaju świadczenia było to od 0,08 proc. do 10 proc.
Najważniejsze jest jednak to, że Ministerstwo Zdrowia w ogóle nie rozważa wprowadzenia opłat za nieodwołane wizyty. Po pierwsze dlatego, że może to zaszkodzić dostępowi do świadczeń opieki zdrowotnej.
– Ministerstwo Zdrowia dostrzega negatywny wpływ na system ochrony zdrowia wynikający z nieodwoływania przez pacjentów wyznaczonych porad i od lat podejmuje działania w celu ograniczenia liczby takich przypadków – dodaje Maciejewski.
Jednak wprowadzenie opłat zaszkodziłoby osobom ubogim czy przewlekle chorym.
– Ponadto nie ma badań, które jednoznacznie potwierdziłyby wpływ wprowadzenia opłat na zmniejszenie skali nieodwoływanych wizyt. Przykładowo w Danii wprowadzono takie opłaty w formie pilotażu, ale ze względu na brak efektów nie zdecydowano się na ich wprowadzenie na stałe – dodaje wiceminister.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze