Zmiany w Ministerstwie Zdrowia zawsze budzą emocje – zarówno w środowisku medycznym, jak i wśród pacjentów. Tym razem jednak jest inaczej – zmiana na szczytach resortu nie jest postrzegana jako wyłącznie polityczna. Wręcz przeciwnie, wielu ekspertów widzi w niej szansę na większą profesjonalizację i odpolitycznienie resortu zdrowia. Dr hab Dominik Olejniczak, specjalista zdrowia publicznego, ekspert polskiej prezydencji w Radzie UE w obszarze priorytetów MZ, komentuje znaczenie nowego składu resortu oraz kluczowe wyzwania i kierunki, w jakich może podążyć polska ochrona zdrowia.
Nowa minister zdrowia, Jolanta Sobierańska-Grenda, to postać znana w środowisku szpitalnym z twardego zarządzania i ratowania placówek z kryzysów finansowych.
- To minister, która ma bardzo duże doświadczenie w zarządzaniu i "pracy na liczbach" – mówi dr Olejniczak, podkreślając, że jej styl może oznaczać odejście od narracji politycznej na rzecz konkretnych rezultatów.
Podobnie postrzegana jest Katarzyna Kęcka, nowa wiceminister odpowiedzialna za zdrowie publiczne, w tym profilaktykę. Kęcka to nie tylko menedżerka szpitala w Goleniowie i wykładowczyni akademicka, ale przede wszystkim osoba z doświadczeniem pielęgniarskim. Jej nominacja ma symboliczne znaczenie – to kolejna przedstawicielka środowiska pielęgniarskiego w kierownictwie resortu, co może zwiastować większy nacisk na rozwój opieki długoterminowej i pielęgniarskiej w Polsce.
Jednym z głównych wyzwań nowego kierownictwa jest wdrożenie kolejnej edycji Narodowego Programu Zdrowia- na lata 2026–2030. Program ten – jak zauważa dr Olejniczak – jest już w dużej mierze gotowy, ale to od ministerstwa zależy jego uruchomienie, a następnie rozliczanie z efektów. Szczególnie istotne będzie zrównoważenie działań systemowych z realną edukacją zdrowotną.
- System daje narzędzia, ale nie każdy pacjent umie, czy też chce z nich korzystać; jako przykład mogą tu posłużyć choćby nieodpłatne szczepienia ochronne, czy też możliwość udziału w programie Moje Zdrowie – ostrzega ekspert.
Reklama
Dlatego, jego zdaniem, kampanie informacyjne, dostosowane do potrzeb i możliwości odbiorców i zwiększanie świadomości zdrowotnej społeczeństwa powinny stać się jednym z priorytetów resortu.
Nowy zespół w Ministerstwie Zdrowia, w kwestii zdrowia publicznego i profilaktyki, będzie również odpowiedzialny za kontynuację programu „Moje Zdrowie”, który zastąpił krytykowaną „Profilaktykę 40+”. Dr Olejniczak nie kryje opinii, że poprzedni program, choć słuszny w swojej idei, był niedopracowany:
- Pacjent był zostawiany sam sobie. Nie było żadnej ścieżki po otrzymaniu wyników.
W nowym programie jest inaczej – profilaktyka ma charakter kompleksowy, a pacjent otrzymuje wsparcie także po badaniach przesiewowych- to krok w dobrą stronę. Jak podkreśla rozmówca, „warto też dalej rozwijać model opieki koordynowanej i skupić się na utrzymaniu efektywności i zwiększaniu dostępu do tego rozwiązania”.
Dr Olejniczak unika krytyki poprzedniego kierownictwa resortu, zwracając uwagę, że ostatnie dwa lata były okresem przygotowania do większych reform, jak choćby nowelizacji ustawy o zdrowiu publicznym. Jak mówi ekspert:
- Wyrażam dużą nadzieję na to, że obecna ekipa rządząca wykorzysta sprawnie absolwentów kierunku zdrowie publiczne do działań systemowych, i nie skończy się to jedynie na deklaracjach.
W tym czasie udało się przeprowadzić modyfikacje programów profilaktycznych, podjąć działania w ramach prezydencji Polski w Radzie UE (szczególnie w obszarze zdrowia psychicznego]. Wiele wskazuje na to, że nowa ekipa ma szansę zebrać owoce tych wcześniejszych decyzji – o ile nie popełni błędów poprzedników.
Ostatecznie to właśnie zespół personalny będzie w dużej mierze determinował skuteczność nowego rozdania w resorcie. Jak twierdzi Dominik Olejniczak, środowisko ochrony zdrowia pozytywnie przyjęło nową minister – nie tylko ze względu na doświadczenie, ale również dlatego, że oczekuje się od niej zarządzania opartego na danych i skuteczności. To zupełnie inny styl niż ten prezentowany wcześniej.
Zaufanie środowiska to dobry punkt wyjścia – teraz wszystko zależy od konsekwencji działań. Zwłaszcza że przed nami wybory parlamentarne i czasu na długofalowe reformy jest coraz mniej.
Zmiany w Ministerstwie Zdrowia w 2025 roku to nie tylko nowe nazwiska – to przede wszystkim zmiana kierunku. Z politycznych nominacji resort ma szansę stać się merytorycznym centrum zarządzania zdrowiem publicznym w Polsce. Sukces będzie zależeć m.in. od skuteczności wdrożenia programów takich jak Moje Zdrowie, nowej perspektywy Narodowego Programu Zdrowia, a także od rzeczywistego zaangażowania w edukację zdrowotną społeczeństwa, a także dalszej cyfryzacji systemu.
Wszystko wskazuje na to, że najbliższe dwa lata mogą przesądzić o tym, jak długo ten pozytywny trend się utrzyma – i czy wreszcie zdrowie Polaków stanie się priorytetem nie tylko na papierze, ale i w codziennym zarządzaniu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze