Rząd na ostatnią chwilę zostawił opracowanie podwyżek dla pracowników szpitali. Ich dyrektorzy powinni właśnie teraz podpisywać porozumienia ze związkami zawodowymi, ale nie wiedzą, jakie kwoty mogą im przedstawić. Minister zdrowia obiecuje opublikować w tym tygodniu obwieszczenie z konkretami.
Od 1 lipca obowiązuje nowela ustawy o sposobie ustalania wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Nowe przepisy podwyższyły średnio o 30 proc. pensje medyków, a także uprawniły pracowników niemedycznych do większych wynagrodzeń.
Podwyżki dla pracowników szpitali powinny już uwzględniać pensje za lipiec, czyli wypłacane maksymalnie do 10 dnia kolejnego miesiąca, a zatem do sierpnia. Sama zaś nowela ustawy o minimalnym wynagrodzeniu przewiduje, że do połowy lipca dyrektor szpitala powinien podpisać ze związkami zawodowymi porozumienie, w którym będą zawarte konkretne kwoty, o jakie zostaną podwyższone pensje.
Problem jednak polega na tym, że zarządzający szpitalami na razie nie wiedzą, jakie to mają być podwyżki.
- Do 13 lipca musimy wydać zarządzenia, albo podpisać porozumienia. Powinniśmy mieć je zawarte ze związkami, ale nie wiemy nic. W środę 13 lipca im to przekażemy - mówi Dorota Gołąb-Bełtowicz, dyrektor ds. finansowych Szpitala im. Stefana Żeromskiego w Krakowie.
Wszystko przez to, że pieniądze na wynagrodzenia NFZ ma przekazać szpitalom płacąc wyższe ceny za wykonane świadczenia. Nie będą to pieniądze znaczone, przekazywane jako konkretne kwoty na konkretnego pracownika. Zresztą przeciwko tej opcji oponowali menadżerowie placówek medycznych.
Przed kilkoma dniami, opozycja zarzucała w Sejmie ministrowi zdrowia i prezesowi NFZ, że przed godziną „0” w placówkach medycznych nic nie wiadomo. Odpowiadając na ten zarzut, zastępca Prezesa NFZ ds. Medycznych, Bernard Waśko tłumaczył, że wymóg dotrzymania terminu na zawarcie porozumienia dotyczy tylko pracowników objętych tzw. artykułem 5, czyli tych, których wprost nie obejmuje ustawa, bo w niej są odpowiednie kategorie zaszeregowania i odpowiednie minimalne wynagrodzenia. Ta grupa ma dostać podwyżki proporcjonalne do wzrostu wynagrodzeń pracowników, których ustawa obejmuje.
Na pytanie Polityki Zdrowotnej, kiedy będą znane konkrety, Marta Kuźniar z biura prasowego Ministerstwa Zdrowia wskazała, że AOTMIT przekazał analizy ministrowi zdrowia i w tym tygodniu planowana jest publikacja obwieszczenia.
Ustawa zaś wskazuje, ile konkretnie podwyżki powinien dostać lekarz specjalista, pielęgniarka z tytułem magistra czy fizjoterapeuta. Co do pozostałych pracowników szpitali podaje, iż powinni otrzymać podwyżki proporcjonalne.
- Z punktu widzenia rządzących wszystko jest proste. Z naszych wyliczeń wynika, że pracownicy niemedyczni powinni dostać podwyżki o ok. 30 proc., bo o tyle więcej dostaną medycy. Jeśli jednak okaże się, że wyceny świadczeń nie będą o tyle wyższe, to kto nam zapewni dodatkowe pieniądze na wynagrodzenia? Jeśli szpitale wyliczą je na zbyt wysokim poziomie w stosunku do wyceny świadczeń, to będą się zadłużać - zastanawia się Jerzy Wielgolewski, dyrektor szpitala powiatowego w Makowie Mazowieckim.
Reklama
Objęcie podwyżkami wynagrodzeń nie tylko osób zatrudnionych na etatach (a tak planowano na początku), ale też na podstawie umów cywilnoprawnych, oraz pracowników administracji oznacza, że NFZ na wzrost wynagrodzeń w półroczu wyda nie 7,2 mld zł, ale 9 mld złotych.
12 lipca Polityka Zdrowotna zapytała Ministerstwo Zdrowia czy AOTMiT przekazał już rekomendację co do wyceny świadczeń i kiedy będzie wydane obwieszczenie. Odpowiedzi jednak do końca dnia nie uzyskała.
Polecamy także:
Podwyżki dla medyków - Prezydent podpisał ustawę
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze