Szpital Świętej Anny, działający od 70 lat na warszawskiej Ochocie, który zajmował się chirurgią urazową, czekają zmiany. Większość oddziałów ma zostać zamknięta, a placówka zmieni profil działalności.
W szpitalu, działającym przy ulicy Barskiej w Warszawie bez zmian zostaną tylko dwa oddziały: chorób wewnętrznych (z pododdziałem kardiologii i gastroenterologii), a także rehabilitacyjny. Nie będzie już oddziału chirurgii ogólnej i gastroenterologicznej oraz oddziału chirurgii urazowo-ortopedycznej. Pierwszy oddział przeniesie się do bemowskiego Attis przy ul. Górczewskiej. Chirurgia urazowo-ortopedyczna będzie działać w Szpitalu Bródnowskim, zaś część kontraktu z zakresu tego oddziału będzie realizował Stocer w Konstancinie-Jeziornie.
Dyrekcja szpitala została poinformowana przez księgowość „Mazowieckiego Centrum Rehabilitacji STOCER”, że czas na „restrukturyzację” – co w praktyce oznacza, że większość oddziałów szpitala ma być zlikwidowana.
Marta Milewska, rzeczniczka prasowa marszałka Mazowsza, któremu podlega szpital, powiedziała "Stołecznej", że przeniesienie oddziałów odbędzie się z powodu modernizacji dwóch budynków przy Barskiej.
- Odnowienie zużytej infrastruktury szpitala św. Anny to konieczność. Budynki szpitalne powstały w 1952 r. i od przeszło 40 lat nie przechodziły gruntownej modernizacji. Niestety przekłada się to na zły stan epidemiologiczno-sanitarny, co w przypadku placówki ochrony zdrowia jest nieakceptowalne. Świadczą o tym kolejne decyzje i zalecenia sanepidu. Co ważne dla mieszkańców Ochoty, na miejscu pozostaną wszystkie obecnie funkcjonujące poradnie, nocna i świąteczna pomoc lekarska, a także część oddziałów - mówi Marta Milewska.
Z informacji, jakie udało się uzyskać, zostać ma jedynie 20-łóżkowy oddział internistyczny i oddział rehabilitacji. Reszta szpitala ma być przekształcona na Zakład Opiekuńczo-Leczniczy (ZOL).
Spółka „Mazowieckie Centrum Rehabilitacji STOCER” zarządza trzema szpitalami w okolicach Warszawy. To m.in. Szpital im. prof. M. Weissa w Konstancinie-Jeziornej i Szpital Kolejowy w Pruszkowie. Trzecim szpitalem jest właśnie szpital chirurgii urazowej, Świętej Anny, i to on znalazł się na liście do „restrukturyzacji”. Z pisma, które dotarło do personelu, jasno wynika, że szpital będzie zamknięty z powodów finansowych.
- Zarząd (…) po dogłębnej analizie ekonomiczno-finansowej sytuacji jednostek organizacyjnych, podjął decyzję o zmianach organizacyjnych... - brzmiał fragment pisma zarządu STOCER sp. z o.o.
- Zgodnie z założeniami restrukturyzacji do dnia 31 grudnia 2024 roku dotychczasowa działalność lecznicza Szpitala Chirurgii Urazowej św. Anny pozostaje bez zmian - czytamy w piśmie Mazowieckiego Centrum Rehabilitacji STOCER.
Nie obędzie się bez zwolnień. Władze spółki Stocer zapowiedziały, że rezygnują z umów cywilnoprawnych na rzecz pracowników, którzy mają umowy o pracę. Część osób znajdzie zatrudnienie w kilku placówkach w strukturach Stocera. Szacuje się, że pracę straci ok. 20 osób.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Poza zwolnieniami i niejasną sytuacją personelu na uwagę zasługuje fakt, iż duża część Warszawy i okolic pozostanie bez urazówki. Przejęcie przez odległe jednostki to farsa.
Dzień dobry Pracuję w tym szpitalu od kilkunastu lat. To prawda, że obiekt szpitala wymaga remontów i odnawiania. W wielu miejscach widać problemy dotyczące infrastruktury. Nie mniej w ten szpital zainwestowano w ostatnich latach bardzo dużo pieniędzy. Wyremontowano izbę przyjęć. Odnowiono oddziały ortopedii. W nieużywanym odcinku szpitala wybudowano całkowicie nowe pomieszczenia poradni ortopedii i chirurgii ogólnej. A przede wszystkim wykonano remont kapitalny bloku operacyjnego chirurgii urazowo-ortopedycznej. Obecny stan bloku pozwala nie obawiać się o swoje zdrowie pacjentom którzy tam trafiają do tego szpitala. Na wszystkie inwestycje wydano miliony. Ktoś powie, że to oczywiste, że pracownicy boją się zwolnień, ale przecież rynek pracy w tej branży jest pojemny i większość pracowników lekarze, pielęgniarki znajdą pracę. Zgadza się tak zapewne będzie, ja też o swoją przyszłość nie obawiam się. Powstaje jednak pytanie czy ktoś pomyślał o tym , że to specyficzne miejsce działa dzięki zespołowi ludzi. Proces nabierania doświadczenia w traumatologii to kwestia wielu lat, można rzec niemal pokoleniowa. Oczywiście ten proces odbywa się w placówce państwowej za publiczne pieniądze. Wraz zamknięciem oddziału zespół rozpadnie się, część osób z personelu medycznego zapewne w tym samym momencie pożegna się na stałe z lecznictwem szpitalnym. Doniesienia o rzekomym przeniesieniu całego zespołu do szpitala Bródnowskiego są kłamstwem. Oddział na Bródnie ma 30 łóżek i brak możliwości poszerzenia przestrzennego. Oddział Ortopedyczno-urazowy przy ulicy Barskiej, ma tych łóżek 60. Gdzie te łóżka miałyby się tam zmieścić. Sprawie dodaje jeszcze smaku fakt, że kontrakt oddziałów chirurgicznych tego szpitala nie zostanie zabrany przez NFZ a zostanie przekazany do innych oddziałów. Fragment kontraltu dotyczący endprotezoplastyk trafi na Bródno. Oddział na Bródnie pod przewodnictwem znanego profesora próbuje zdominować rynek szpitali warszawskich i zawłaszczyć wykonywanie endoprotezoplastyk stawów biodrowych i kolanowych u pacjentów. Resztę można sobie dopowiedzieć. I na koniec sprawa najważniejsza, pacjenci. Należy na początku zaznaczyć, że wraz z zamknięciem oddziału ortopedyczno-urazowego zostanie też zamknięta urazowa izba przyjęć. Będzie to zamknięcie trwałe , nie tak jak sugerują niektóre media lub urzędnicy , że wyłącznie na czas remontu. Potem w budynkach oddziału ortopedii zostanie otwarty ZOL. Oddział Urazowo - Ortopedyczny wykonuje około 2500 hospitalizacji operacyjnych rocznie a urazowa izba przyjęć wykonuje około 11-12 tysięcy porad ambulatoryjnych w trybie ostrego dyżuru z powodu urazów. Kontrakt dotyczący realizacji zabiegów urazowych zostanie po części przekazany do szpitala w Konstancinie i do szpitala na Bródnie. Czy te peryferyjne lokalizacje można porównać z obecnym umiejscowieniem izby przyjęć niemal w centrum Warszawy? Pacjenci już widzą co ich czeka po realizacji "restrukturyzacji" szpitala. Czy zadłużenie szpitala na poziomie 30mln rocznie w stosunku do kilkusetmilionowych zadłużeń niektórych szpitali w Warszawie jest argumentem za zamknięciem oddziałów? Życzę rządzącym dużo mądrości a pacjentom dużo, dużo szczęścia i optymizmu. Pracownik.
Oddział Ortopedii nie zostanie przeniesiony tylko zlikwidowany. Warto zadać pytanie kto tak ten szpital zadłużył.
Powinno zostać dopisane ze pacjenci przynajmniej z trzech dzielnic: Ochota, Ursus, Włochy jada że złamana noga czy z wstawieniem biodra na Bródno a tam ani lekarzy ani łóżek nie ma być więcej czyli czas oczekiwania i transportu ....
Z punktu widzenia okazjonalnego pacjenta wygląda to tak: Wiosną zgłosiłem się wieczorem na SOR szpitala w Grodzisku Mazowieckim z pękniętymi (jak się potem okazało) obydwoma łokciami. Na oddziale był tylko JEDEN chirurg-ortopeda, który akurat zajmował się amputacją nóg pijanego motocyklisty. Na SORze nie było żadnego ortopedy. Do rana (do nowej zmiany) nie było szans na oględziny lekarskie, więc ochroniarz (recepcja jakoś nie wpadała na ten pomysł) poradził mi jechać na ul. Barską (ponad 30 km). Tam przed północą zostałem zbadany i wróciłem do domu na kilkutygodniowe zwolnienie. Po tygodniu odbyłem jeszcze wizytę w poradni urazowej tegoż szpitala, wśród kłębiącego się tłumu podobnych jak ja ludzi, choć przeważnie ze znacznie cięższymi urazami. Gdyby nie szpital na Barskiej spędziłbym na poczekalni w Grodzisku kilkanaście godzin, bez gwarancji przyjęcia - zawsze ktoś kolejny mógł sobie wypić i pojechać ... Ponad połowa 3-milionowego miasta (+okolice) pozostanie bez tak potrzebnego szpitala. Ten kto to wymyślił to pozbawiony wszelkich skrupułów egzekutor. Zrobiłby świetlaną karierę na Sycylii przy wymuszaniu długów.
Poza zwolnieniami i niejasną sytuacją personelu na uwagę zasługuje fakt, iż duża część Warszawy i okolic pozostanie bez urazówki. Przejęcie przez odległe jednostki to farsa.
Dzień dobry Pracuję w tym szpitalu od kilkunastu lat. To prawda, że obiekt szpitala wymaga remontów i odnawiania. W wielu miejscach widać problemy dotyczące infrastruktury. Nie mniej w ten szpital zainwestowano w ostatnich latach bardzo dużo pieniędzy. Wyremontowano izbę przyjęć. Odnowiono oddziały ortopedii. W nieużywanym odcinku szpitala wybudowano całkowicie nowe pomieszczenia poradni ortopedii i chirurgii ogólnej. A przede wszystkim wykonano remont kapitalny bloku operacyjnego chirurgii urazowo-ortopedycznej. Obecny stan bloku pozwala nie obawiać się o swoje zdrowie pacjentom którzy tam trafiają do tego szpitala. Na wszystkie inwestycje wydano miliony. Ktoś powie, że to oczywiste, że pracownicy boją się zwolnień, ale przecież rynek pracy w tej branży jest pojemny i większość pracowników lekarze, pielęgniarki znajdą pracę. Zgadza się tak zapewne będzie, ja też o swoją przyszłość nie obawiam się. Powstaje jednak pytanie czy ktoś pomyślał o tym , że to specyficzne miejsce działa dzięki zespołowi ludzi. Proces nabierania doświadczenia w traumatologii to kwestia wielu lat, można rzec niemal pokoleniowa. Oczywiście ten proces odbywa się w placówce państwowej za publiczne pieniądze. Wraz zamknięciem oddziału zespół rozpadnie się, część osób z personelu medycznego zapewne w tym samym momencie pożegna się na stałe z lecznictwem szpitalnym. Doniesienia o rzekomym przeniesieniu całego zespołu do szpitala Bródnowskiego są kłamstwem. Oddział na Bródnie ma 30 łóżek i brak możliwości poszerzenia przestrzennego. Oddział Ortopedyczno-urazowy przy ulicy Barskiej, ma tych łóżek 60. Gdzie te łóżka miałyby się tam zmieścić. Sprawie dodaje jeszcze smaku fakt, że kontrakt oddziałów chirurgicznych tego szpitala nie zostanie zabrany przez NFZ a zostanie przekazany do innych oddziałów. Fragment kontraltu dotyczący endprotezoplastyk trafi na Bródno. Oddział na Bródnie pod przewodnictwem znanego profesora próbuje zdominować rynek szpitali warszawskich i zawłaszczyć wykonywanie endoprotezoplastyk stawów biodrowych i kolanowych u pacjentów. Resztę można sobie dopowiedzieć. I na koniec sprawa najważniejsza, pacjenci. Należy na początku zaznaczyć, że wraz z zamknięciem oddziału ortopedyczno-urazowego zostanie też zamknięta urazowa izba przyjęć. Będzie to zamknięcie trwałe , nie tak jak sugerują niektóre media lub urzędnicy , że wyłącznie na czas remontu. Potem w budynkach oddziału ortopedii zostanie otwarty ZOL. Oddział Urazowo - Ortopedyczny wykonuje około 2500 hospitalizacji operacyjnych rocznie a urazowa izba przyjęć wykonuje około 11-12 tysięcy porad ambulatoryjnych w trybie ostrego dyżuru z powodu urazów. Kontrakt dotyczący realizacji zabiegów urazowych zostanie po części przekazany do szpitala w Konstancinie i do szpitala na Bródnie. Czy te peryferyjne lokalizacje można porównać z obecnym umiejscowieniem izby przyjęć niemal w centrum Warszawy? Pacjenci już widzą co ich czeka po realizacji "restrukturyzacji" szpitala. Czy zadłużenie szpitala na poziomie 30mln rocznie w stosunku do kilkusetmilionowych zadłużeń niektórych szpitali w Warszawie jest argumentem za zamknięciem oddziałów? Życzę rządzącym dużo mądrości a pacjentom dużo, dużo szczęścia i optymizmu. Pracownik.
Oddział Ortopedii nie zostanie przeniesiony tylko zlikwidowany. Warto zadać pytanie kto tak ten szpital zadłużył.