Reklama

Młodzi, ambitni i głodni. Dieta Millenialsów i pokolenia Z pod presją pracy i sukcesu [RAPORT]

Pracują z uczuciem głodu, żyją w biegu i kończą dzień z wilczym apetytem. Millenialsi i przedstawiciele pokolenia Z coraz częściej płacą za ambicje zawodowe własnym zdrowiem. Dane z raportu "Żywieniowe nawyki pracujących Polaków 2025/26" pokazują, że mimo wysokiej świadomości żywieniowej ich codzienna dieta rozmija się z deklaracjami, a presja pracy skutecznie spycha regularne posiłki na dalszy plan. A jak to się kończy - otyłością, z którą mierzą się w dzisiejszych czasach i dzieci, i młodzi ludzie. Co dalej i gdzie szukać rozwiązania problemu?

Młodzi, ambitni i głodni – dieta w cieniu pracy i kariery

Praca z uczuciem głodu, szybkie przekąski zamiast pełnych posiłków i wieczorne przejadanie się to codzienność wielu młodych pracowników. W realiach współczesnej kultury pracy Millenialsi i przedstawiciele pokolenia Z próbują łączyć rozwój zawodowy z dbaniem o zdrowie, ale zderzenie ambicji z rzeczywistością bywa brutalne. Efekty widać w statystykach. Jak czytamy w raporcie "Żywieniowe nawyki pracujących Polaków 2025/26"  - co czwarta osoba w wieku 18–25 lat i niemal co trzecia w przedziale 26–35 lat zmaga się z nadwagą, mimo że są to grupy relatywnie młode.

Zetki są głodne. Nie tylko sukcesu

Najmłodsi pracownicy, czyli osoby między 18. a 25. rokiem życia, częściej niż inne grupy wiekowe doświadczają głodu w pracy. Połowa z nich przyznaje, że często wykonuje swoje obowiązki z uczuciem głodu, podczas gdy w całej populacji odsetek ten wynosi 36 procent. 55 procent młodych pracowników kończy dzień pracy z wilczym apetytem. Główną przyczyną nie jest brak wiedzy, lecz brak czasu. Młodzi deklarują, że w trakcie pracy nie znajdują chwili na normalny posiłek.

Reklama

Konsekwencje są natychmiastowe i odczuwalne także dla pracodawców. Trzy czwarte młodych pracowników twierdzi, że głód obniża ich wydajność. W całej populacji takie zdanie ma 68 procent badanych. Głód w pracy przestaje być więc prywatnym problemem jednostki, a zaczyna wpływać na efektywność całych zespołów.

Presja zawodowa a zdrowie młodych dorosłych

Starsze Zetki i młodzi Millenialsi w wieku 26–35 lat to grupa, która szczególnie silnie odczuwa presję zawodową. Prawie połowa z nich pracuje ponad 40 godzin tygodniowo i deklaruje wysoki poziom stresu oraz fizyczne i psychiczne zmęczenie. W takim trybie funkcjonowania zdrowa dieta często przegrywa z nadgodzinami i napiętymi terminami.

Reklama

Ten konflikt między pracą a troską o zdrowie opisuje dietetyczka kliniczna Magdalena Kartasińska-Kwaśnik. Ekspertka zwraca uwagę, że w tej grupie wiekowej kumulują się różne role życiowe i oczekiwania. 

U pracowników w przedziale 26–35 lat zauważyliśmy wyraźny konflikt między aspiracjami zawodowymi, najpewniej również życiem rodzinnym – w końcu to w tej grupie wzrasta liczba rodziców małych dzieci – a troską o zdrowie. Jedzenie w pracy bywa dla tych pracowników tylko koniecznością, która ma utrzymać wydolność w warunkach stresu i nadgodzin, a nie elementem świadomego stylu życia - podkreśla ekspertka z Better Workplace.

Reklama

Nadwaga wśród młodych – cichy koszt ambicji

Choć wskaźniki nadwagi wśród osób do 34. roku życia są niższe niż w starszych grupach wiekowych, skala zjawiska pozostaje niepokojąca. Co czwarty przedstawiciel pokolenia Z i niemal co trzeci Millenials zmaga się z nadwagą. To efekt nieregularnych posiłków, podjadania w ciągu dnia i kompensowania głodu wieczornym przejadaniem się.

Paradoks polega na tym, że są to pokolenia wychowane w czasach dużej dostępności wiedzy o zdrowym odżywianiu. Świadomość nie zawsze jednak przekłada się na praktykę, zwłaszcza w warunkach długiego dnia pracy i chronicznego stresu.

Reklama

Kto odpowiada za dietę młodych pracowników

Stosunek Zetek i Millenialsów do zdrowego żywienia jest ambiwalentny.43 procent osób w wieku 18–25 lat uważa, że ich zdrowie bardziej zależy od innych czynników niż od diety. Jednocześnie wielu młodych czuje się zagubionych w gąszczu sprzecznych informacji na temat odżywiania.

Równocześnie młodzi pracownicy coraz częściej wskazują na rolę pracodawcy. Ponad połowa osób w wieku 18–25 lat deklaruje, że chciałaby, aby pracodawca ułatwiał im zdrowe jedzenie w pracy. W praktyce jednak tylko 42 procent najmłodszych i zaledwie 26 procent osób w wieku 26–35 lat rzeczywiście dostrzega takie działania w swoich firmach. Rozbieżność między oczekiwaniami a rzeczywistością pozostaje wyraźna.

Reklama

Do kogo na obiad? Różnice międzypokoleniowe na talerzach

Światło na codzienne wybory żywieniowe Polaków rzuca badanie zrealizowane przez interdyscyplinarny zespół strategów Publicis Worldwide Poland oraz badaczy z YOTTA. Najpierw przeprowadzono badanie jakościowe, a następnie ilościowe na próbie 1200 pełnoletnich Polaków metodą CAWI.

Analiza pokazuje, że wszystkie pokolenia łączy tak zwana talerzowa piątka. Kilka razy w tygodniu na stołach Polaków pojawiają się warzywa i owoce, drób, produkty mączne, w tym pełnoziarniste, oraz kasze i ryż. Różnice zaczynają się jednak tam, gdzie do głosu dochodzą styl życia i tempo pracy.

Reklama

Pokolenie Z między dietą a fast foodem

Zetki deklarują, że odżywiają się zdrowo, unikają cukru i czerwonego mięsa oraz najczęściej spośród wszystkich pokoleń są na dietach poprawiających zdrowie i samopoczucie. Jednocześnie ograniczają ryby, a w ich miejsce często wybierają fast foody lub gotowe dania z supermarketu. Chętniej niż inne pokolenia rezygnują z domowego obiadu na rzecz jedzenia w restauracji lub zamówień z dowozem.

Ich talerze wyróżniają się obecnością zdrowych przekąsek, takich jak sałatki, smoothie czy granola, a co trzeci przedstawiciel pokolenia Z sięga po produkty wegetariańskie i wegańskie. Charakterystyczne jest także częstsze wybieranie napojów gazowanych bez cukru oraz produktów proteinowych. Mimo to niemal połowa Zetek nie jada na co dzień śniadania, co wyraźnie odróżnia ich od starszych pokoleń.

Reklama

Millenialsi – eksperyment i kontrola

Millenialsi są najbardziej eksperymentującym pokoleniem w obszarze jedzenia. Chętnie sięgają po superfoods, owoce morza, kimchi, produkty bez laktozy lub bez glutenu, a nawet po produkty na bazie owadów. Jednocześnie skrupulatnie liczą kalorie i sprawdzają zawartość białka oraz tłuszczu.

Diety w tej grupie wiekowej są często podporządkowane celom sylwetkowym. Co piąty Millenials kilka razy w tygodniu zastępuje ciepły obiad zdrowymi przekąskami. Popularne są również produkty proteinowe, napoje gazowane bez cukru oraz piwo bezalkoholowe.

Reklama

Starsze pokolenia jedzą prościej, ale regularniej

Na tle Zetek i Millenialsów pokolenie X oraz Baby Boomersi wypadają bardziej zachowawczo. Rzadziej eksperymentują i ostrożnie podchodzą do diet, które kojarzą głównie z koniecznością odchudzania. Jednocześnie to właśnie Baby Boomersi najczęściej jedzą regularnie, nie pomijają śniadań i dbają o minimum trzy posiłki dziennie, w tym jeden ciepły.

To zestawienie pokazuje, że najmłodsze pokolenia, mimo deklarowanej troski o zdrowie, najczęściej przegrywają z pośpiechem i presją dnia codziennego.

Burczenie w brzuchu zamiast porannego rytuału

Na pytanie, co słychać rano u Zetek, odpowiedź bywa zaskakująco prosta. To nie radio ani media społecznościowe, lecz burczenie w brzuchu. Prawie połowa przedstawicieli pokolenia Z nie je śniadań, podczas gdy wśród dwóch starszych pokoleń robi to ponad 60 procent badanych, a wśród Baby Boomersów85 procent.

Reklama

Dieta Millenialsów i pokolenia Z coraz wyraźniej pokazuje, że głód stał się stałym elementem dnia pracy. W cieniu kariery i ambicji młodzi pracownicy często odkładają zdrowe nawyki na później, płacąc za to spadkiem formy, nadwagą i chronicznym zmęczeniem.

Głód w pracy, choroby w statystykach. Jak dieta młodych przekłada się na miliardowe koszty

Skala problemu, z którym mierzą się dziś młode pokolenia pracowników, ma także wymiar gospodarczy i systemowy. Z raportów Najwyższej Izby Kontroli oraz World Obesity Atlas wynika, że otyłość kosztuje polską gospodarkę około 36 mld zł rocznie, a globalnie – do 2035 roku – ponad 4 biliony dolarów, głównie w postaci kosztów pośrednich, takich jak absencja chorobowa, spadek produktywności czy wcześniejsze wykluczenie z rynku pracy. Mimo tych danych otyłość wciąż nie jest traktowana jako priorytet zdrowia publicznego.

Reklama

Jak wyjaśnia prof. Justyna Domienik-Karłowicz w rozmowie z PolitykaZdrowotna.com, przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka. Ekspertka podkreśla, że

zwrot z inwestycji w prewencję i leczenie otyłości pojawia się po latach. Koszty są tu i teraz, korzyści – za kilka lat. To zniechęca do decyzji systemowych.

Zwraca też uwagę, że otyłość nadal bywa postrzegana jako problem indywidualnego stylu życia, a nie przewlekła, nawracająca choroba o udokumentowanej patofizjologii.

To przekłada się na dość niską rangę w priorytetach refundacyjnych i programach zdrowia publicznego – zaznacza.

Tymczasem analizy cytowane w książce „Otyłość, Zdrowie, Zrównoważony Rozwój” pokazują, że jedno euro zainwestowane w profilaktykę otyłości może przynieść nawet sześć euro zwrotu. Dlaczego więc system nadal koncentruje się na leczeniu powikłań, a nie na zapobieganiu? Zdaniem prof. Domienik-Karłowicz największą barierą nie jest dziś brak wiedzy, lecz architektura systemu i logika jego finansowania. Jak podkreśla, profilaktyka otyłości leży na styku wielu obszarów, a bez realnej koordynacji międzysektorowej nawet najlepsze programy pozostają nieskuteczne.

Ekspertka wskazuje przy tym na niewykorzystany potencjał pracodawców. Jej zdaniem bez realnego włączenia pracodawców profilaktyka nie osiągnie skali. Miejsce pracy jest dziś jednym z najskuteczniejszych punktów interwencji zdrowotnych, szczególnie dla pokoleń Z i Y, które znaczną część dnia spędzają w środowisku zawodowym.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Betterworkplace.pl/ Aktualizacja: 22/01/2026 10:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości