Eksperci podkreślają, że leczenie zaawansowanego raka piersi uległo w ostatnich latach znacznej poprawie. Według nich powinno się unikać stwierdzenia, że jest to choroba nieuleczalna. Jak dziś wyglądają statystyki?
Szacuje się, że 1/3 kobiet, które były leczone radykalnie we wczesnym stadium choroby, będą miały nawrót. Rzadziej zdarza się, że nowo rozpoznany rak piersi jest już w bardzo zaawansowanym stadium.
Na przestrzeni lat zmieniły się efekty leczenia chorych z rakiem piersi. W grupie chorych leczonych z powodu raka piersi w latach 90-tych przeżywalność 5-letnia wynosiła 17% chorych. U chorych leczonych po 2000 roku, przeżywalność 5-letnia wynosi ponad 35%. Mediana przeżyć również uległa znacznemu wydłużeniu – powiedział podczas Letniej Akademii Onkologicznej prof. dr hab. n. med. Tadeusz Pieńkowski, Prezes Polskiego Towarzystwa do Badań nad Rakiem Piersi. Mamy do czynienia z chorobą, którą możemy kontrolować, gdzie możemy wydłużać życie i poprawiać jego jakość. W USA żyje 140 tys. kobiet z zaawansowanym rakiem piersi. Przy czym 1/3 z nich żyje przynajmniej 5 lat. Ok. 11% żyje ponad 10 lat. To jest grupa, której można pomóc. Duży wpływ ma to ma dostępność do nowych technik leczenia. Niestety w Polsce nie wszystkie z nich są dostępne dla pacjentek lub są dostępne z dużym opóźnieniem – dodał prof. Pieńkowski.
Według najnowszych danych, bezpośrednie koszty leczenia kobiet z zaawansowanym rakiem piersi są znacznie mniejsze, niż koszty pośrednie związane np. ze zwolnieniami lekarskimi, absencją w pracy, udziałem opiekunów w pielęgnacji chorych.
Jak deklarowało niedawno ministerstwo zdrowia, w resorcie trwają prace nad kompleksową diagnostyką i leczeniem pacjentów z chorobami piersi. Prace analityczne obejmują analizę rozwiązań systemowych w innych krajach, przegląd literatury w tym zakresie oraz konsultacje robocze ze środowiskiem medycznym przy jednoczesnym uznaniu głosu przedstawicieli organizacji zrzeszających pacjentów.
AS
Źródło: mat/pras
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!