Reklama

Dlaczego otyłość zdobyła miano choroby cywilizacyjnej XXI wieku? Jak wypada na tle Europy?Jak przełamać tabu wokół problemu otyłości? I

Otyłość to dziś jedna z największych chorób cywilizacyjnych XXI wieku. W Polsce problem narasta szybciej niż w wielu krajach Europy Zachodniej, szczególnie wśród dzieci i młodzieży. – To nie jest problem estetyczny ani kwestia „braku charakteru”. To przewlekła choroba, którą trzeba potraktować systemowo – mówi dr Anna Rulkiewicz prezeska Grupy Luxmed, z którą rozmawiają Ewa Bałdyga i Robert Feluś.

Dr. Rulkiewicz jest też współautorką i współredaktorką książki „Otyłość. Zdrowie. Zrównoważony rozwój”. Specjalnie dla czytelników PolitykaZdrowotna.com mamy 25-proc. rabat na hasło: Zdrowie.

Dlaczego otyłość stała się chorobą cywilizacyjną XXI wieku?

PolitykaZdrowotna.com: Przede wszystkim żyjemy w świecie, do którego nasz organizm ewolucyjnie nie jest przystosowany. Człowiek był „zaprogramowany” na gromadzenie energii – na czas niedoboru. Tymczasem dziś mamy nadmiar wysoko przetworzonej, kalorycznej żywności i jednocześnie dramatycznie mało ruchu. Jeździmy samochodami, pracujemy w trybie siedzącym, dzieci spędzają czas przed ekranami.

Reklama

Dr Anna Rulkiewicz: Do tego dochodzi tempo życia, stres i brak nawyków profilaktycznych. To środowisko sprzyja tyciu. I widać to w statystykach – problem narasta z roku na rok.

P.Z.: Jak Polska wypada na tle Europy?

A.R.: Jeśli chodzi o dzieci i młodzież – gorzej niż wiele krajów Europy Zachodniej. Nasze dzieci są statystycznie bardziej otyłe. Nie mamy silnie zakorzenionych nawyków dbania o zdrowie. Profilaktyka pierwotna – czyli budowanie zdrowych zachowań od najmłodszych lat – jest u nas słabsza. Wychowanie fizyczne bywa traktowane marginalnie, zwolnienia z zajęć są powszechne, a świadomość rodziców bywa niewystarczająca.

Reklama

Dodatkowo system ekonomiczny sprzyja złym wyborom: najtańsza jest żywność wysokoprzetworzona, a zdrowa – droższa. To szczególnie uderza w rodziny o niższych dochodach.

P.Z.: Czy państwo zawiodło?

A.R.: Państwo nie może zrobić wszystkiego za obywateli, ale jego rola jest kluczowa. Otyłość to przewlekła choroba, a wciąż zbyt często traktuje się ją jako prywatny problem – „ktoś za dużo zjadł”. To prowadzi do stygmatyzacji. Tymczasem z otyłością wiąże się około 200 chorób przewlekłych – od cukrzycy typu 2, przez choroby sercowo-naczyniowe, i nowotwory, po zwyrodnienia stawów. To ogromne koszty dla systemu ochrony zdrowia i gospodarki: absencje, renty, spadek produktywności.

Reklama

Państwo powinno działać na kilku poziomach:

silne programy profilaktyczne,

edukacja zdrowotna od przedszkola,

skuteczne kampanie społeczne,

wsparcie w dostępie do leczenia, w tym refundacja nowoczesnej farmakoterapii.

P.Z.: Nowoczesne leki są skuteczne, ale dostępne dla nielicznych...

A.R.: Dziś nowoczesne leki stosowane w leczeniu otyłości są drogie. Refundację niektórych leków mają przede wszystkim pacjenci z otyłością, która współistnieje z cukrzycą typu 2. Osoby bez cukrzycy muszą finansować terapię same – to koszt rzędu nawet kilku tysięcy złotych miesięcznie. To pogłębia nierówności zdrowotne. Zamożniejsi mogą skorzystać z terapii, ubożsi – nie. Ale trzeba jasno powiedzieć: farmakoterapia czy nawet operacja bariatryczna nie rozwiążą problemu bez zmiany stylu życia. Odstawienie leczenia bez trwałej zmiany nawyków oznacza szybki efekt jo-jo.

Reklama

Skala operacji bariatrycznych 

P.Z.: Czy operacje bariatryczne powinny być szerzej stosowane?

A.R.: W wybranych przypadkach – tak. Widzimy, jak bardzo poprawiają jakość życia pacjentów: normalizuje się ciśnienie, ustępują zaburzenia metaboliczne. Ale operacja to nie koniec, lecz początek procesu. Pacjent musi pozostać pod stałą opieką i w reżimie zdrowotnym.

Walka z otyłością: szkoła, dom i pracodawca w systemowej profilaktyce choroby przewlekłej

P.Z.: Jaka jest rola szkoły, domu i pracodawcy w walce z otyłością?

A.R.: Odpowiedzialność jest rozproszona. Szkoła powinna uczyć zdrowych nawyków i realnie wspierać aktywność fizyczną. Dom – budować wzorce. Pracodawca – dostrzec, że otyłość to choroba przewlekła, a nie „cecha charakteru”. Dziś benefity typu karta sportowa czy „owocowy czwartek” to za mało. Potrzebne są realne programy wellbeingowe, profilaktyka, wsparcie psychologiczne. Otyłość to również problem zdrowia psychicznego. Osoby otyłe często doświadczają wstydu i wykluczenia. To dodatkowy koszt – ludzki i ekonomiczny.

Reklama

P.Z.:  Czy inwestowanie w zdrowie pracowników się opłaca?

A.R.: To nie koszt, to inwestycja. Pracownik z zaawansowaną otyłością i chorobami towarzyszącymi częściej przebywa na zwolnieniach, jest mniej produktywny. Leczenie powikłań generuje wielokrotnie wyższe koszty niż profilaktyka. Potrzebna jest też lepsza koordynacja programów profilaktycznych – dziś środki wydają równolegle samorządy, ministerstwa i pracodawcy, często bez spójnej strategii.

P.Z.: Jak budować świadomość zdrowotną społeczeństwa?

Reklama

A.R.: Systemowo. Od przedszkola, przez szkołę, po kampanie ogólnopolskie. Współpraca międzyresortowa – zdrowie, edukacja, praca, polityka społeczna. Szacuje się, że nawet 80 proc. chorób przewlekłych ma związek z brakiem profilaktyki i niezdrowym stylem życia. Tymczasem świadomość społeczna jest wciąż niska.

P.Z.: Czy Kościół mógłby odegrać rolę w promocji zdrowia?

A.R.: W mniejszych miejscowościach Kościół wciąż ma duży wpływ społeczny. Jeśli proboszcz mówi o zdrowiu dzieci, o ruchu, o ograniczeniu słodzonych napojów – to może być skuteczne. Docieranie do małych miast i wsi wymaga wykorzystania wszystkich dostępnych kanałów komunikacji. Promocja zdrowia nie powinna być tematem ideologicznym, lecz wspólną sprawą.

Reklama

Diety cud, geny i koszty otyłości – fakty i mity o leczeniu choroby przewlekłej

P.Z.: A diety cud? Czy w ogóle są takie?

A.R.: Nie istnieją. Każda „cudowna” dieta bez trwałej zmiany stylu życia kończy się efektem jo-jo. Najlepsza droga to konsultacja z dietetykiem i budowanie stałych nawyków: regularne posiłki, umiarkowanie, ruch. Nie chodzi o całkowite zakazy, lecz o proporcje – to podejście harm reduction.

P.Z.: Czy otyłość to kwestia genów?

A.R.: Geny mają znaczenie, ale środowisko i kultura życia – ogromne. Nawet przy predyspozycji genetycznej można ograniczyć ryzyko, jeśli wprowadzi się zdrowe nawyki. Problem polega na tym, że w wielu rodzinach nadwaga staje się normą. Brakuje pozytywnych wzorców.

Reklama

P.Z.: To także problem gospodarczy... Koszty bezpośrednie (leczenie) i pośrednie (absencje, renty, utrata produktywności) są gigantyczne. W skali globalnej obciążenie gospodarcze otyłości liczone jest w bilionach dolarów.

A.R.: Jeśli nie zaczniemy inwestować w profilaktykę, będziemy płacić wielokrotnie więcej za leczenie powikłań – podsumowuje dr Anna Rulkiewicz. – Otyłość to nie kwestia estetyki. To jedno z największych wyzwań zdrowotnych i ekonomicznych naszych czasów.

Dziękujemy za rozmowę.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/02/2026 09:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości