Znikające przychodnie, brak kadr i kulturowy wstyd przed leczeniem. Jak wygląda realny dostęp do opieki zdrowotnej na polskiej wsi.
Polska wieś starzeje się, a dostęp do opieki zdrowotnej poza dużymi miastami coraz częściej zależy nie tylko od odległości do lekarza, ale także od dostępności przychodni, aptek, transportu i gotowości mieszkańców do korzystania z profilaktyki. Eksperci wskazują, że barierą są również utrwalone wzorce kulturowe, w których zgłoszenie się po pomoc bywa odkładane do momentu poważnego pogorszenia zdrowia.
Najważniejsze:
Jak wynika z panelu "Zdrowie ludności wiejskiej wobec zmian demograficznych w Polsce", zorganizowanego w ramach Europejskiego Kongresu Odnowy i Rozwoju Wsi i prowadzonego przez Tomasza Pilawkę, dyrektora biura Zarządu Funduszu Składkowego Ubezpieczenia Społecznego Rolników, Polska należy do krajów Unii Europejskiej z wyraźnie postępującym starzeniem się społeczeństwa, a jednocześnie widać wyraźne wyludnianie się obszarów wiejskich, jak podaje serwis gov.pl. Wśród mieszkańców wsi znaczący odsetek stanowią osoby, które ukończyły 65 lat, co czyni tę grupę szczególnie zależną od dostępu do lekarzy pierwszego kontaktu i specjalistów.
Dr hab. Sylwia Michalska z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk zwróciła uwagę, że dostęp do opieki zdrowotnej, zarówno publicznej, jak i prywatnej, jest dla mieszkańców wsi trudniejszy niż dla mieszkańców miast. Postępująca depopulacja obszarów wiejskich prowadzi do zaniku usług: znikają przychodnie, znikają apteki, a coraz mniej pracowników służby zdrowia jest skłonnych podjąć pracę na terenach wiejskich. To mechanizm samonapędzający się: im mniej mieszkańców, tym mniej opłacalne staje się utrzymanie placówki, a jej likwidacja dodatkowo przyspiesza odpływ ludzi w wieku produkcyjnym.
Prezes Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego Dariusz Rohde przyznał, że brakuje badań pokazujących aktualną sytuację zdrowotną mieszkańców obszarów wiejskich, jednak znaczna część osób mieszkających na wsiach rezygnuje z badań profilaktycznych. Jego zdaniem podniesienie świadomości w zakresie profilaktyki zdrowotnej wymaga nie tylko działań informacyjnych, ale też zmian legislacyjnych.
Profesor Wojciech Knieć z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, kierownik Katedry Ekologii Społecznej, ocenił, że rolnicy to grupa zawodowa, która najmniej korzysta ze specjalistycznej pomocy lekarskiej i opieki długofalowej. Zdrowy tryb życia i aktywność sportowa u starszego pokolenia rolników wciąż nie są priorytetem, bo problemy zdrowotne bywają traktowane jako przyznanie się do słabości. Knieć zaznaczył jednak, że wśród młodszych mieszkańców wsi widać rosnącą świadomość wagi dbałości o zdrowie.
Anna Majda, przewodnicząca Komisji Zdrowia i Bezpieczeństwa Publicznego Sejmiku Województwa Wielkopolskiego, opisała specyfikę pacjentów z terenów wiejskich: oczekują szybkich efektów leczenia, bo goni ich praca w gospodarstwie, a do lekarza zgłaszają się dopiero w ostateczności, gdy stan zdrowia jest już poważny. Jako sposób na zmianę tego podejścia wskazała edukację oddolną, prowadzoną od najmłodszych lat, oraz kampanie kierowane bezpośrednio do konkretnych osób, na przykład przez wysyłanie wiadomości SMS informujących o dostępnych badaniach profilaktycznych.
Problem dostępu do opieki zdrowotnej w Polsce ma również wymiar formalny, niezależny od tego, czy pacjent mieszka na wsi, czy w mieście. Pokazuje to przykład zasad dotyczących świadczeń dla obywateli Ukrainy, które zmieniły się na mocy nowych przepisów wygaszających dotychczasową specustawę, jak informuje Narodowy Fundusz Zdrowia. Obecnie bezpłatny dostęp do POZ i leków refundowanych mają wyłącznie określone grupy beneficjentów ochrony czasowej posługujące się numerem PESEL ze statusem UKR, między innymi dzieci, kobiety w ciąży oraz osoby zamieszkujące ośrodki zbiorowego zakwaterowania. Pozostałe osoby, by mieć pełny dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych, muszą posiadać tytuł do obowiązkowego lub dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego. To osobna kwestia niż deficyty infrastrukturalne na wsi, ale pokazuje wspólny mianownik: krąg osób uprawnionych do świadczeń NFZ i zakres tych świadczeń bywa w Polsce mocno zróżnicowany i zależy od wielu czynników, nie tylko od miejsca zamieszkania.
Uczestnicy panelu byli zgodni, że problemu nie da się rozwiązać szybko, bo wynika z wzorców kulturowych kształtowanych przez pokolenia. Zmiana pokoleniowa, na którą wskazywał profesor Knieć, może z czasem poprawić statystyki dotyczące korzystania z badań profilaktycznych, jednak wymaga to też inwestycji w infrastrukturę medyczną, tak by kolejne pokolenia mieszkańców wsi miały gdzie i u kogo się leczyć.
Według danych przywołanych podczas panelu „Zdrowie ludności wiejskiej wobec zmian demograficznych w Polsce”, zorganizowanego w ramach Europejskiego Kongresu Odnowy i Rozwoju Wsi, około jedna czwarta mieszkańców wsi to osoby, które ukończyły 65. rok życia.
Zdaniem uczestników panelu wynika to głównie z wzorców kulturowych, w których troska o zdrowie bywa uznawana za oznakę słabości, zwłaszcza wśród starszego pokolenia rolników. Znaczna część mieszkańców wsi rezygnuje z badań profilaktycznych.
Od 5 marca 2026 r. wygasły uprawnienia wynikające ze specustawy. Bezpłatny dostęp do POZ i leków refundowanych mają teraz tylko określone grupy beneficjentów ochrony czasowej, m.in. dzieci, kobiety w ciąży i osoby zamieszkujące ośrodki zbiorowego zakwaterowania, pod warunkiem posiadania numeru PESEL ze statusem UKR.
Jak wskazuje dr hab. Sylwia Michalska z IRWiR PAN, depopulacja obszarów wiejskich prowadzi do zamykania przychodni i aptek oraz spadku liczby pracowników służby zdrowia gotowych podjąć pracę na wsi.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze