Prof. Jerzy Szaflik, znany okulista, stał się ofiarą deepfake’a, który w sieci promował fałszywy preparat przywracający wzrok. Ekspert ostrzega przed rosnącym zagrożeniem, jakie niesie za sobą wykorzystywanie technologii deepfake w kontekście medycyny. Takie oszustwa mogą wprowadzać pacjentów w błąd, prowadząc do zaniedbania leczenia i poważnych konsekwencji zdrowotnych.
W ostatnich latach technologie związane z deepfake’ami, które pozwalają na manipulowanie wizerunkiem i głosem ludzi, zaczynają budzić coraz poważniejsze obawy, także w kontekście medycyny. Prof. Jerzy Szaflik, wybitny okulista, który sam padł ofiarą tego rodzaju oszustwa, ostrzega przed niebezpieczeństwem, jakie niesie za sobą wykorzystywanie medycznych deepfake'ów w internecie.
Okulista opisał, jak przypadkowo odkrył, że jego wizerunek został użyty w fałszywej reklamie. Na popularnym portalu społecznościowym zobaczył siebie, rzekomo prezentującego preparat, który miał w cudowny sposób przywrócić wzrok.
- Opowiadam tam, jak szybko i bez wychodzenia z domu odzyskać wzrok - relacjonuje prof. Szaflik.
Reklama sugerowała, że nad preparatem, zawierającym wyciąg z imbiru i cytryny, pracował przez kilkadziesiąt lat, a w ciągu kilku dni może on poprawić widzenie. W reklamie padła również informacja, że leczył on ponad 40 tys. osób, z czego wielu z nich odzyskało wzrok już po 15 dniach. Okulista podkreśla, że nie ma nic bardziej nieprawdziwego i przerażającego.
Zszokowany tym odkryciem, prof. Szaflik podjął kroki prawne, zgłaszając sprawę do prokuratury oraz do instytucji takich jak NASK i Facebook. Jak zaznacza, choć zgłoszenia naruszenia są składane, problem jest bardzo trudny do rozwiązania.
- Po zgłoszeniu, te fałszywe informacje na chwilę znikają, ale potem pojawiają się znowu, często w większej ilości - mówi. Dodatkowo zwraca uwagę, że walka z deepfake'ami w kontekście medycyny to niestety "walka z wiatrakami", a obecny system zgłaszania naruszeń nie przynosi pożądanych efektów.
Jednym z największych zagrożeń, zdaniem prof. Szaflika, jest to, że pacjenci mogą uwierzyć w te kłamliwe informacje i zaprzestać leczenia.
- Niektóre osoby mogą zrezygnować z prawdziwej terapii, zamiast udać się do lekarza - alarmuje specjalista.
Reklama
Istnieje także ryzyko, że pacjenci, wierząc w cudowne działanie nieznanych preparatów, czekają na efekty terapii, zamiast podjąć pilne leczenie. Jak podkreśla, w przypadku wielu schorzeń, takich jak np. rozwarstwienie siatkówki, czas jest kluczowy. Zaniechanie leczenia może prowadzić do trwałej utraty wzroku.
Prof. Szaflik zwraca również uwagę na niebezpieczeństwo rozprzestrzeniania informacji o preparatach, które rzekomo leczą poważne choroby, w tym także te, które wymagają natychmiastowej interwencji medycznej. Twierdzi, że żaden preparat roślinny nie jest w stanie przywrócić wzroku.
- Jeżeli pacjent jest niewidomy, to szansa na odzyskanie wzroku w zasadzie nie istnieje, chyba że przy odpowiednim leczeniu medycznym - wyjaśnia. Leczenie takich schorzeń wymaga specjalistycznego podejścia, jak mikrochirurgia czy terapie farmakologiczne, które mogą tylko przeprowadzać wykwalifikowani lekarze.
W kontekście współczesnej medycyny, w której wiedza jest często dostępna online, pacjenci mogą łatwo wpaść w pułapki dezinformacji. Prof. Szaflik radzi, by zawsze weryfikować informacje, najlepiej podczas wizyty u specjalisty. Wskazuje także, że choć dostęp do internetowych porad jest wygodny, to łatwo jest się zagubić w gąszczu pseudo-medycznych informacji.
- Musimy nauczyć się rozsądnie korzystać z nowych technologii i zabezpieczać się przed fałszywymi informacjami. Zanim cokolwiek zastosujemy, przyjmiemy, konsultujmy z lekarzem - apeluje prof. Szaflik.
Deepfake medyczny stanowi poważne zagrożenie, które wymaga nie tylko działań prawnych, ale także systemowych rozwiązań, by zminimalizować ryzyko wprowadzenia pacjentów w błąd.
mat. oprac. na podst. PAP
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze