Reklama

Czy z implantem ślimakowym można zostać lekarzem? Historia Natalii i niezwykły kalendarz

Wyjątkowy kalendarz pt. Z implantem mogę wszystko, wydany przez Fundację profesora Skarżyńskiego „Słyszę”, pomaga spełniać marzenia dzieci z implantami ślimakowymi. Jak powstawał, dlaczego został wydany, kto może go dostać i przede wszystkim jak wiele dobra przynosi - opowiada jedna z bohaterek niezwykłego kalendarza Natalia i jej mama Ewa.

Kalendarz marzeń na przyszły rok

Kalendarz Fundacji Słyszę na rok 2025 to coś więcej niż zwykły kalendarz – to inspirująca opowieść o sile marzeń i możliwościach, jakie daje implant słuchowy. Każda jego karta przedstawia historię młodego bohatera, który dzięki wsparciu Fundacji rozwija swoje talenty i wytrwale dąży do realizacji swoich celów. Każdy miesiąc to wyjątkowa podróż w świat podopiecznych Fundacji, którzy dzielą się swoimi pasjami i marzeniami o przyszłości. To niezwykła okazja, by spojrzeć na życie oczami dzieci, które z odwagą i determinacją pokonują przeciwności losu, pokazując, że każdą barierę można przełamać.

Natalia chce być lekarzem

Jedną z podopiecznych Fundacji Słyszę jest Natalia Lipińska, czternastolatka, która w przyszłości chce poświęcić się medycynie.

Reklama

- Pewnego dnia dostaliśmy telefon z zaproszeniem, żeby Natalka, moja córka, została bohaterką kalendarza. Ona ma wiele marzeń, a jednym z nich jest, żeby zostać lekarzem – wyjaśnia mama Natalii – Ewa Lipińska. - Udało się już po części zrealizować to marzenie na zdjęciach – dodaje.

- Mam wiele marzeń – mówi czternastoletnia Natalia. – Zmienia mi się to z wiekiem. Na początku chciałam być projektantką mody i rysować różne projekty ubrań dla modelek. Później chciałam zostać architektem wnętrz. Oglądałam wtedy bardzo dużo programów telewizyjnych na temat właśnie projektowania wnętrz, wystroju. Później w piątej albo szóstej chciałam już być lekarzem – mówi Natalia.

Reklama

Czternastolatka uwielbia biologię, do której pasją zaraziła ją szkolna nauczycielka. Zaszczepiła w niej również miłość do chemii. W pracy lekarza Natalia widzi przede wszystkim możliwość niesienia pomocy innym ludziom.

Marzenie Natalii

Co specjalnego jest w tym, że nastolatka marzy o medycynie? Otóż to, że Natalia jest niesłysząca. Słyszy dźwięki dzięki wszczepionym po obu stronach głowy implantom ślimakowym. Dźwięk do ośrodka rozumienia ich w mózgu dostarczany jest za pomocą procesora, który znajduje się na zewnątrz i jest przyczepiany do głowy za pomocą specjalnego magnesu. Procesor potrzebuje baterii. Gdy bateria się wyczerpie albo Natalia odepnie procesor od głowy, wchodzi do świata zupełnej ciszy.

Reklama

- W pracy lekarza bardzo mi się podoba to, że można pomagać innym ludziom stawać się lepszymi, żeby inni byli bardziej uśmiechnięci i właśnie dlatego chcę być lekarzem. Jeszcze nie wiem, jakiej dziedziny, ale może mi się to zmienić jeszcze z wiekiem – wyjaśnia Natalia.

Natalia w krainie ciszy

Natalia ma słyszących rodziców i młodszą siostrę. Jednak sama urodziła się z dużym ubytkiem słuchu. Przyczyną był wirus cytomegalii. Spowodował on, że dziewczynka początkowo przestała słyszeć na jedno ucho. Niestety, z biegiem czasu drugie ucho również zaczęło gorzej funkcjonować. W wieku trzech lat zaimplantowano jej prawe ucho. Siedem lat później wszczepiono implant ślimakowy również w lewe ucho.

Reklama

- Na początku Natalka dużo mówiła, ale bardzo niezrozumiale. Natomiast po implantacji i około półrocznej trudnej i ciężkiej rehabilitacji mowy i słuchu, zaczęła mówić pełnymi zdaniami, śpiewać i interesować się muzyką, tańcem – wspomina pani Ewa. - Przez to zapisałam ją również na zajęcia taneczne, na które chodzi do tej pory.

Implant ślimakowy i obawy, czy jest bezpieczny

Wszczepienie implantu ślimakowego nie jest łatwą do podjęcia decyzją. Wielu rodziców, gdy słyszy o tej możliwości umożliwienia dziecku słyszenia, najpierw się cieszy, ale wkrótce potem pojawiają się obawy, czy to bezpieczne i czy spełni oczekiwania niesłyszącej osoby.

Reklama

- Obawialiśmy się implantacji, tak jak pewnie każdy rodzic obawia się operacji własnego dziecka – przyznaje mama Natalii. - Przekonało nas to, że być może, bo to nie było tak na sto procent pewne, Natalia będzie w stanie mówić, rozumieć nas i słyszeć. Najtrudniejsza na początku po zaimplantowaniu była obsługa procesora dźwięku, czyli całego tego sprzętu, który trzeba rozłożyć, złożyć w domu, wymienić baterię. Musieliśmy się nauczyć, jak go pielęgnować, żeby go nie zniszczyć, a żeby jak najdłużej użytkować – wyjaśnia Ewa Lipińska.

Nadrabianie zaległości w mówieniu

Natalia mówi płynnie i ładnie buduje zdania. Odpowiada rezolutnie i bardzo dojrzale. Jej mama przyznaje, że to zapewne wynik ciężkiej pracy, jaką włożyła jej córka, ale też cała rodzina w proces rehabilitacji mowy.

Reklama

- Jeśli chodzi o nadrobienie zaległości w mówieniu, jest to długi proces, żmudny i wymagający wiele od rodziców, jak i specjalistów, logopedów, surdologopedów – mówi mama Natalii. – To jest ciągłe doskonalenie mowy w domu, w przedszkolu, w szkole.

Dziś Natalia funkcjonuje tak samo jak jej rówieśnicy.

- Myślę, że spełnia swoje marzenia, jest do tego przygotowana przez to, że słyszy, chce słyszeć, chce słuchać. Tańczy, śpiewa, uczy się tak jak inne dzieci, a nawet myślę, że wręcz pochłania wiedzę, bo lubi się uczyć. Może spełnić swoje marzenia. Bycie lekarzem jest w zasięgu jej marzeń – mówi pani Ewa.

Reklama

Jak się żyje z implantem?

Wszczepienie implantu to dopiero początek. Nie jest to czarodziejska sztuczka, po której od razu zaczyna się słyszeć tak, jak słyszą osoby, które urodziły się ze sprawnym słuchem. Owszem słyszy się dźwięki, ale one są równie obce, co usłyszany po raz pierwszy obcy język. Trzeba się nauczyć je rozumieć. Temu służy bardzo intensywna rehabilitacja, w trakcie której z pomocą specjalistów, m.in. logopedów, surdologopedów implantowana osoba uczy się mowy i słyszenia.

- Z implantami funkcjonuje się czasami lepiej, czasami gorzej, ponieważ mogę słyszeć i to bardzo mnie cieszy, lecz niefajnie jest, kiedy zapomnę baterii do szkoły. Jednak mam cudowną siostrę, która często mi nosi baterie, jakbym zapomniała i właśnie to mnie ratuje. Moje koleżanki w szkole najczęściej są bardzo wyrozumiałe i często powtarzają, jak czegoś nie zrozumiem. Jeszcze wyrozumialsze są osoby, które też mają procesory jak ja. One mnie jeszcze bardziej rozumieją. Używają odpowiednio umowy ciała i odpowiednio dobrze i głośno mówią. To też jest dużym ułatwieniem – mówi Natalia.

Reklama

Kalendarz- cegiełka

Rehabilitacja po implantacji jest trudna, żmudna i kosztowana. Kosztują też specjalne wyjazdy integracyjne, podczas których dzieci nie tylko się integrują, ale też odpoczywają wśród rówieśników. Mają zajęcia, ułatwiające komunikacje i wyrażanie emocji. Te wyjazdy sponsoruje Fundacja Słyszę, która zbiera fundusze na tego typu aktywności dla implantowanych dzieci i ich rodziców. Temu też służy wydanie kalendarza z dwunastoma bohaterami spełniającymi swoje marzenia o przyszłym zawodzie. Brak słuchu nie jest w tym żadną przeszkodą.

Co było najfajniejsze podczas pracy nad kalendarzem?

Reklama

- Najfajniejsze było to, że mogłam się wczuć w rolę lekarza i sprawdzić, jak to jest. Mogłam założyć strój lekarza, podotykać różne sprzęty oraz sprawdzić, jak działają uszy mojej siostry, a raczej sprawdzić, co ma w środku uszu, jak to wszystko wygląda z perspektywy właśnie lekarza, bo właśnie moja siostra była moją pacjentką podczas sesji – wspomina Natalia.

Zapytaliśmy czternastolatkę, czy z implantem można spełnić każde marzenie?

- Z implantem można sobie radzić, spełniać marzenia. Marzenia są po to, by je spełniać. Dlatego osoby, które noszą implanty, procesory, aparaty, są w stanie spełnić swoje marzenia, tylko muszą w siebie uwierzyć – zapewnia Natalia.

Reklama

- Technologia jest coraz dla nas bardziej przyjazna. Te procesory są coraz lepsze technologicznie, można teraz już z nimi pływać, są specjalne akcesoria. Myślę, że będzie to coraz bardziej zaawansowane i dzieci, dorośli będą mogli spełniać swoje marzenia, być tym, kim będą chcieli być – dodaje mama Natalii.

Przestańcie nas unieważniać

Natalia zamyśla się nad pytaniem, co mogłaby zmienić w swoim otoczeniu, gdyby miała supermoc.

-  Chciałabym, żeby ludzie coraz mniej mówili słowo „nieważne”. Kiedy dołączam do rozmowy słyszących osób i one mają powtórzyć coś na moją prośbę, bo chciałabym fajnie wkręcić się w rozmowę, wtedy często słyszę właśnie to słowo – „nieważne” – mówi Natalia.

Uśmiecha się na wspomnienie niedawnej pracy nad kalendarzem i spotkań z innymi podopiecznymi Fundacji Słyszę.

- Fundacja daje mi ogromne wsparcie, ponieważ dzięki spotkaniom, które organizują, mogę się spotykać z innymi osobami z podobnymi problemami oraz po prostu czuję się z nimi bardzo dobrze, ponieważ bardzo lubię rozmawiać. Łatwiej się też rozmawia z ludźmi, którzy mają podobne problemy, ponieważ oni wiedzą, co trzeba robić i jak głośno umówić. Fajnie nam się ze sobą rozmawia, ponieważ mamy te same problemy, te same odczucia – mówi Natalia.

Fundacja Profesora Skarżyńskiego SŁYSZĘ to przestrzeń, która od lat działa na rzecz osób dotkniętych niedosłuchem. Jej misją jest stworzenie świata, w którym każdy może w pełni uczestniczyć w życiu społecznym.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/01/2025 12:28
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości