Wadowicki szpital zmaga się nie tylko z milionowymi problemami finansowymi. Kontrowersje wywołało także pismo do personelu dotyczące kontaktów z mediami. Pracownicy mówią o napiętej atmosferze, a sprawą ma zająć się zarząd placówki.
Coraz trudniejsza sytuacja finansowa Szpitala Powiatowego w Wadowicach wywołuje niepokój wśród pracowników i władz powiatu. Oprócz problemów związanych z wielomilionowym zadłużeniem placówki, dodatkowe kontrowersje wzbudziło wewnętrzne pismo skierowane do personelu po próbie kontaktu pracowników z mediami. Sprawa ma zostać omówiona podczas poniedziałkowego posiedzenia zarządu szpitala, a starosta wadowicki nie ukrywa, że sytuacja placówki jest bardzo poważna.
18 maja dziennikarze TVP3 Kraków, po wcześniejszym uzyskaniu zgody na wejście do szpitala, mieli spotkać się z pracownikami placówki, by porozmawiać o jej sytuacji finansowej. Ostatecznie jednak do nagrania wywiadu przed kamerą nie doszło.
Dziwne jest to, dlaczego my, jako pracownicy, nie mielibyśmy móc rozmawiać z mediami – mówi jeden z pracowników szpitala.
Kilka dni po wizycie dziennikarzy do personelu trafiło wewnętrzne pismo przygotowane przez dyrekcję szpitala. Jak wynika z relacji pracowników, zażądano w nim wskazania osób, które kontaktowały się z mediami.Treść dokumentu wywołała duże poruszenie wśród zatrudnionych.
Wydaje mi się to dziwne i nie na miejscu, że tego typu pismo zostało wysłane – ocenia jeden z pracowników.
Według relacji personelu podczas zamkniętego spotkania z dyrekcją miały również paść ostrzeżenia dotyczące możliwych zwolnień osób rozmawiających z dziennikarzami.
Specjaliści prawa pracy podkreślają, że ewentualne wyciąganie konsekwencji wobec pracowników za kontakt z mediami mogłoby naruszać obowiązujące przepisy.
Zachowanie pracodawcy nigdy nie powinno polegać na zastraszaniu czy wywieraniu nacisku. Zwolnienie pracownika za sam zamiar kontaktu z mediami z dużym prawdopodobieństwem wykraczałoby poza dozwolone uprawnienia pracodawcy – zaznacza dr hab. Marcin Wujczyk, specjalista prawa pracy z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Eksperci przypominają również, że prawo prasowe gwarantuje mediom możliwość pozyskiwania informacji dotyczących działalności instytucji publicznych, a publiczne placówki medyczne podlegają społecznej kontroli.
TVP3 Kraków zwróciła się o komentarz do pełniącego obowiązki dyrektora szpitala. Podczas rozmowy telefonicznej dyrektor poinformował jednak, że tego dnia nie będzie udzielał informacji i nie odniósł się do treści pisma skierowanego do pracowników. Tymczasem atmosfera w placówce, według relacji pracowników, staje się coraz bardziej napięta. Oburzenia całą sytuacją nie kryje również starosta wadowicki Mirosław Sordyl, sprawujący nadzór nad placówką.
To jest bulwersujące, że taka sytuacja ma miejsce. Wiemy doskonale, że sytuacja szpitala powiatowego w Wadowicach jest bardzo trudna, wręcz – jak mówią niektórzy – dramatyczna – podkreśla starosta Mirosław Sordyl.
Reklama
Sprawa pisma skierowanego do pracowników oraz doniesienia o możliwych groźbach zwolnień mają zostać wyjaśnione podczas najbliższego posiedzenia zarządu szpitala. To jednak nie jedyne wyzwanie stojące przed placówką. Pracownicy alarmują, że sytuacja organizacyjna i atmosfera pracy stają się coraz trudniejsze, a przyszłość szpitala budzi coraz większe obawy. W tle pozostaje również nieobecność dyrektorki szpitala Barbary Bulanowskiej, która nadal przebywa na zwolnieniu lekarskim.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze