Reklama

Beata Ostrzycka: Zarobki 100 tys. zł w publicznym systemie zdrowia są nieetyczne

Po 15 latach pełnienia funkcji konsultanta krajowego w dziedzinie pielęgniarstwa rodzinnego mgr Beata Ostrzycka przekazała pałeczkę swojej następczyni – dr Marioli Pietrzak z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Nowy etap w jej karierze to intensywna praca menedżerska – kierowanie Miejskim Szpitalem Zespolonym w Olsztynie i największą w regionie Przychodnią Specjalistyczną POZ i AOS, w której rocznie leczy się ponad 130 tysięcy pacjentów. W rozmowie z Politykazdrowotna.com Beata Ostrzycka mówi o kondycji systemu ochrony zdrowia, limitach wynagrodzeń w ochronie zdrowia, sytuacji pielęgniarek, "turystyce medycznej" personelu i rozdziale sektora publicznego od prywatnego w ochronie zdrowia.

Po ponad dekadzie pełnienia funkcji konsultanta krajowego w dziedzinie pielęgniarstwa rodzinnego mgr Beata Ostrzycka zdecydowała się zakończyć swoją kadencję. Jak podkreśla, to naturalny etap w jej ścieżce zawodowej – dziś skupia się na pracy menedżerskiej jako p.o. dyrektor Miejskiego Szpitala Zespolonego w Olsztynie oraz dyrektor Przychodni Specjalistycznej POZ i AOS. To największa przychodnia w regionie, przyjmująca rocznie ponad 130 tys. pacjentów z Warmii i Mazur.

Zależało mi, by pacjent miał pełen komfort i kompleksową opiekę w jednym miejscu – mówi Beata Ostrzycka, która niedawno otworzyła nową poradnię POZ i AOS, realizując ideę „odwróconej piramidy świadczeń”.

Reklama

W rozmowie z Politykazdrowotna.com mówi o wynagrodzeniach dla medyków, wyzwaniach w zarządzaniu szpitalem i współpracy pielęgniarek oraz lekarzy. 

Zarządzanie w cieniu zmian systemowych - "turystyka medyczna" personelu

Politykazdrowotna.com: Kieruje pani zarówno Miejskim Szpitalem Zespolonym w Olsztynie, jak i przychodnią POZ i AOS. W kontekście ostatnich propozycji Ministerstwa Zdrowia – w tym wprowadzenia limitu wynagrodzeń lekarzy kontraktowych do 40 tys. zł miesięcznie – jak te zmiany wpłyną na organizację pracy i stabilność kadr w placówkach? Czy samorządy i dyrektorzy nie zostaną w praktyce z ograniczonymi narzędziami do zatrzymania specjalistów w publicznym systemie?

Beata Ostrzycka: W rozwiązaniach systemowych na pewno potrzebne są zmiany. Obecnie mamy ogromne nierówności w zdrowiu i potrzebujemy stabilizacji kadrowej w poszczególnych obszarach, bo szpitale borykają się z poważnymi brakami personelu. System jest niedofinansowany – wyceny świadczeń przez AOTMiT są zbyt niskie, a lekarze często oczekują wynagrodzeń sięgających 70 proc. wartości kontraktu. Przy takich wycenach procedur trudno utrzymać równowagę finansową. Na pewno potrzebne są nowe mechanizmy, które pozwolą dyrektorom szpitali bezpiecznie zarządzać placówkami, racjonalnie wykorzystując zasoby kadrowe i jednocześnie utrzymać satysfakcję pacjentów. Wprowadzenie limitów wynagrodzeń może być jednym z kroków do odzyskania płynności finansowej, ale nie jedynym. Potrzebne są też zmiany w mapach potrzeb zdrowotnych – bo te różnią się w regionach, a obecne wyceny tego nie odzwierciedlają.

Reklama

Z perspektywy menedżerskiej popieram wprowadzenie limitów. Szpitale mają problemy z płynnością, a zarobki rzędu 100 tys. zł i więcej są po prostu nieetyczne. Dziś obserwujemy „turystykę medyczną” personelu – bieganie między placówkami, często tylko po to, by wykonać droższą procedurę. Tymczasem pacjent zostaje bez ciągłości opieki. Zatrzymanie specjalistów w publicznym systemie będzie możliwe dopiero wtedy, gdy wyraźnie rozdzielimy sektor publiczny od prywatnego – tak jak dzieje się to w wielu krajach Europy. Pacjent musi mieć wybór: ścieżka publiczna albo konsekwentnie prywatna, także w zakresie hospitalizacji.

Reklama

Wynagrodzenia pielęgniarek – między satysfakcją a odpowiedzialnością

Politykazdrowotna.com: Krystyna Ptok z OZZPiP zwraca uwagę, że mimo rozmów w Trójstronnym Zespole ds. Ochrony Zdrowia wciąż brakuje konkretów dotyczących płac pielęgniarek. Jak z pani perspektywy wygląda dziś sytuacja tej grupy zawodowej?

B.O.: Obecnie wynagrodzenia pielęgniarek i położnych nie są najgorsze – powiedziałabym nawet, że stają się satysfakcjonujące. Na kontraktach, w zależności od kwalifikacji i specjalizacji, stawki wahają się od 70 do 110 zł za godzinę. Przy 170–200 godzinach miesięcznie trudno narzekać. Oczywiście, w przypadku umów o pracę obowiązuje ustawa o minimalnym wynagrodzeniu, która od lipca przyniosła kolejne podwyżki. Problemem pozostaje jednak brak zrozumienia, że wraz z uprawnieniami rośnie również odpowiedzialność. Więcej wymaga się od pielęgniarki z tytułem magistra i specjalizacją niż od tej, która od lat nie podnosiła kwalifikacji.

Reklama

Jako menedżer bardzo cenię pielęgniarki, które inwestują w rozwój – to dla mnie dowód zaangażowania i odpowiedzialności. Sprawiedliwy system wynagradzania to taki, w którym pacjent odczuwa wysoką jakość opieki, mniej jest zdarzeń niepożądanych, a efekty terapeutyczne są lepsze. Wtedy zyskuje cały system.

Jak zatrzymać pielęgniarki w Polsce?

Politykazdrowotna.com: Od lat obserwujemy emigrację pielęgniarek, zwłaszcza młodych absolwentek. Co trzeba zrobić, by chciały budować swoją przyszłość zawodową w Polsce?

B.O.: Nie istnieją mechanizmy, które całkowicie zatrzymają odpływ kadr. To decyzje indywidualne. Kiedyś motywem wyjazdu były kwestie ekonomiczne – dziś częściej jest to wybór stylu życia. Otwarty świat i znajomość języków sprawiają, że wyjazdy są po prostu łatwiejsze. Naszym zadaniem jest tworzyć takie warunki pracy, by chciało się wracać – i coraz częściej to się udaje.

Reklama

Ekonomia kontra jakość opieki – codzienność dyrektora

Politykazdrowotna.com: Jak wygląda dziś zarządzanie szpitalem miejskim, gdzie trzeba pogodzić presję finansową z zapewnieniem jakości leczenia?

B.O.: To bardzo trudne zadanie. Jeśli chce się utrzymać wysoki poziom, inwestować w nowoczesny sprzęt i nowe technologie – jak operacje robotyczne – trzeba stale iść do przodu. Rozwój to proces ciągły. W naszym szpitalu mamy prawdziwe perełki – jak operacje bariatryczne u pacjentów 65+ z wielochorobowością, które wykonują prof. Natalia Dowgiałło-Gornowicz i dr n. med. Paweł Lech. Mamy też wyjątkową poradnię leczenia bólu, gdzie dr Pierożyński jako jedyny na Warmii i Mazurach ma certyfikat Amerykańskiego Towarzystwa Leczenia Bólu. To lekarze z pasją i empatią. W Klinice Dermatologii pacjenci z całej Polski leczą się u prof. Agnieszki Owczarczyk-Saczonek. To nas wyróżnia. Niestety, mimo wysokiego poziomu usług, procedury i ich wyceny wciąż są niedoszacowane – a to utrudnia utrzymanie stabilności finansowej.

Lekarze i pielęgniarki – partnerstwo w praktyce

Politykazdrowotna.com: Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej uznało, że niektóre propozycje dla pielęgniarek zaawansowanej praktyki „idą zbyt daleko”, zwłaszcza w kwestii ordynowania leków psychotropowych, wystawiania L4 i stwierdzania zgonów. Jak Pani odbiera ten spór o zakres kompetencji? Czy z Pani doświadczenia wynika, że lekarze i pielęgniarki potrafią współpracować partnersko, czy nadal obowiązuje hierarchiczny model relacji?

Reklama

B.O.: Dziś współpraca lekarzy i pielęgniarek jest naprawdę partnerska. Braki kadrowe wymusiły nowe rozwiązania – i to działa. Od 2015 roku pielęgniarki mogą ordynować leki i wypisywać recepty, co znacznie poprawiło dostęp do leczenia. Pacjent z chorobą przewlekłą nie musi już stać w kolejce tylko po receptę. Podobnie było z cytologią, szczepieniami czy kartami zgonu – na początku budziło to kontrowersje, dziś to standard. Wprowadzenie wystawiania L4 dla pielęgniarek w określonych sytuacjach byłoby kolejnym logicznym krokiem. Najważniejsze, by pamiętać, że te zmiany służą pacjentowi, a nie sporom między grupami zawodowymi.

Zaawansowana praktyka pielęgniarska – kierunek przyszłości

Politykazdrowotna.com: Promuje pani koncepcję pielęgniarki zaawansowanej praktyki jako odpowiedź na braki kadrowe i rosnące potrzeby zdrowotne. Jak widzi pani wdrożenie tego modelu w Polsce?

B.O.: Koncepcja zaawansowanej praktyki pielęgniarskiej (APN) to przyszłość systemu. To model, w którym pielęgniarki o wysokich kwalifikacjach mogą diagnozować, zlecać badania, planować leczenie i przepisywać leki – oczywiście w granicach kompetencji i we współpracy z lekarzem. Celem APN jest poprawa jakości i dostępności opieki, szczególnie w podstawowej opiece zdrowotnej i w środowisku domowym pacjentów niesamodzielnych. To proces, który wymaga zmian legislacyjnych, edukacyjnych i mentalnych – ale jeśli naprawdę chcemy poprawić dostęp do świadczeń, nie mamy innej drogi. Musimy otworzyć się na te zmiany.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/11/2025 10:27
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości