Niedobory leków z roku na rok się powiększają. W ostatnich latach szczególnie wpłynęły na nie pandemia COVID-19 i agresja rosyjska na Ukrainę. W rezultacie w niektórych krajach członkowskich Unii Europejskiej brakowało nawet 600 leków. O tym, jak poradzić sobie z tym problemem, rozmawiali europosłowie z zaproszonymi gośćmi podczas spotkania Podkosmisji ds. Zdrowia Publicznego (SANT)
Jak mówiła podczas posiedzenia Podkomisji SANT Illaria Passarani, Sekretarz Generalna Grupy Farmaceutycznej Unii Europejskiej, wszystkie kraje członkowskie borykają się z brakami leków. Natężenie tego problemu różni się w zależności od poszczególnych państw, m.in. z uwagi na różne system refundacyjne, zaawansowanie technologiczne czy po prostu definicje niedoboru leków.
W wielu krajach termin "braki leków" nie jest sprecyzowany, a w 6 z nich nie istnieje system centralnego zgłaszania niedoborów medykamentów. Niezależnie jednak od ustawodawstwa w tej kwestii, we wszystkich państwach są problemy z dostępnością niektórych substancji czynnych. W 2022 roku w części z nich brakowało nawet 600 leków.
- Wszystkie rodzaje leków są dotknięte niedoborami. W największej liczbie krajów, w 2022 roku brakowało leków na choroby naczyniowo - sercowe, leków przeciwinfekcyjnych do stosowania ogólnoustrojowego, czyli m.in. antybiotyków oraz leków stosowanych w chorobach układu oddechowego - poinformowała Illaria Passarani.
Jak wskazywali zaproszeni eksperci, szczególnie dotkliwe są niedobory leków immunosupresyjnych, które zapobiegają odrzuceniu przez organizm przeszczepionego organu.
- Te leki są bardzo ważne, ponieważ muszą funkcjonować w takim krytycznym oknie terapeutycznym. Jeżeli tego leku dostarczy się zbyt mało do organizmu, w tym momencie ten lek nie działa, system immunologiczny nie jest blokowany i przeszczepiony narząd jest niszczony przez organizm biorcy - tłumaczył prof. Jerzy Sieńko, specjalista chirurgii ogólnej, onkologii i transplantologii klinicznej.
Reklama
Skala problemu, jak podkreślał transplantolog, jest duża i nie można jej lekceważyć. W samym 2019 roku, w Unii Europejskiej przeszczepiono 20 tys. nerek i 8 tys. wątrób.
Inną krytyczną grupą leków są te stosowane w onkologii. Podobnie jak w przypadku immunosupresantów - ich stosowania nie można przerwać, bo zagraża to życiu pacjenta.
- W ostatnich 3 latach spotkałem się z sytuacją, w której wśród pacjentów onkologicznych zabrakło podstawowych leków onkologicznych. Do tych leków zaliczamy blomycynę, winoblastynę i winorelbinę. Są to leki stosowane w większości nowotworów. Taki niedobór w przypadku pacjentów onkologicznych absolutnie w żadnym przypadku nie powinien mieć miejsca - podkreślał prof. Tomasz Byrski, kierownik kliniki onkologii i chemioterapii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego.
Reklama
"Niedobory leków wpływają na szansę przeżycia pacjenta przez kolejnych 5 lat" - dodawała Charlotte Roffiaen, francuska Rzeczniczka Praw Pacjenta.
Zarówno leki onkologiczne, jak i immunosupresanty nie należą do najtańszych. Koszty ich wyprodukowania szacuje się nawet na miliardy euro. Wynika to z faktu, że muszą one przejść odpowiednio 3 i 4 fazy badań klinicznych, co trwa od 5 do nawet 10 lat.
Ich cenę mogłyby obniżyć wspólne europejskie zakupy, o czym mówi się od dawna. Można jednak odnieść wrażenie, że cała dyskusja toczy się wokół obietnic, z których niewiele wynika. Ostatni raz w tej sprawie wypowiadała się komisarz Stella Kyriakides pod koniec kwietnia.
Jak jednak podkreślali europosłowie i zaproszeni goście, wspólne zakupy byłyby dobrym rozwiązaniem, które nie tylko wpłynęłoby na braki leków, ale także na równy dostęp do opieki zdrowotnej w Unii Europejskiej i równe standardy leczenia.
- Wspólne zakupy leków immunosupresyjnych dają szansę dużego zysku dla koncernów. Duży zysk dla koncernów to z kolei mozliwość przewidywalnych inwestycji w celu zwiększenia produkcji. To musi doprowadzić do redukcji kosztów, która daje nam gwarancję taniego leku z zachowanie ciągłości dostaw - wskazywał prof. Jerzy Sieńko.
Reklama
Według Flemming Sonne, prezesa Amgros (duńskiej firmy, która zajmuje się m.in. zaopatrywaniem szpitali w leki), dobrym rozwiązaniem byłoby też wyłanianie 2 lub 3 zwycięzców w przetargach na dostawy leków.
- Mamy wtedy większą różnorodność, co z kolei daje większe bezpieczeństwo - mówił podczas posiedzenia podkomisji SANT.
Pomysł stworzenia specjalnego, wydzielonego budżetu unijnego na leki też nie jest nowy. Takie rozwiązanie proponują zarówno medycy, jak i europosłowie. Jak jednak pokazuje rzeczywistość, na razie w Parlamencie Europejskim brakuje woli politycznej, żeby go utworzyć.
- Zgadzam się z tym, że powinniśmy mieć specjalny budżet europejski na niektóre kategorie leków, zwłaszcza te najdroższe, np. na choroby rzadkie. Moim zdaniem byłby to właściwy krok. Z resztą sam to proponowałem podczas negocjacji nad Wieloletnimi Ramami Finansowymi. Nie udało się tego uzyskać, ale dobrze by było, żeby ten temat cały czas pojawiał się w naszych dyskusjach - podkreślał Tomislav Sokol z Europejskiej Partii Ludowej.
"Skoro jesteśmy równi w dostępności dopłat dla rolników, dla edukacji, dla energii, to pamiętajmy o tym, że zdrowie jest najważniejszą rzeczą z punktu widzenia każdego obywatela, a już w ogóle z punktu widzenia lekarza. Dlatego, w mojej opinii, niektóre terapie powinny być finansowane odgórnie przez budżet UE" - dodawał prof. Tomasz Bryski.
Stworzenie specjalnego funduszu na rzecz leczenia onkologicznego jest jednym z postulatów zawartym w Europejskim planie walki z rakiem.
Innym rozwiązaniem, które miałoby przeciwdziałać brakom leków, jest tworzenie zapasów leków, szczególnie tych onkologicznych. Propozycja ta również nie pojawiła się pierwszy raz w dyskusji o niedoborach medykamentów.
- Dlaczego tworzyć zapasy leków onkologicznych? Pacjent onkologiczny nie ma czasu na czekanie - po pierwsze do rozpoczęcia terapii, a w przypadku jej przerwania np. na skutek braku dostępności danego leku, na jej kontynuację. Na podstawie własnego doświadczenia w ostatnich latach jako konsultant krajowy w Polsce wiem, jakie niedobory leków w poszczególnych szpitalach mają miejsce. To nie może się zdarzyć we współczesnej onkologii. Proponowałbym, aby te zapasy wynosiły przynajmniej 10% tego, co jest szacowane i co na dzień dzisiejszy stosujemy na podstawie doświadczeń ośrodków - wskazywał prof. Jerzy Byrski.
Reklama
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze