Mechanizm wspólnego zakupu leków w Unii Europejskiej istnieje, ale z pewnymi obostrzeniami. Gdyby jednak został rozszerzony na wszystkie środki lecznicze, niezależnie od okoliczności, prawdopodobnie mógłby zapobiec niedoborom medykamentów w Europie. Potrzebę jego rozszerzenie podkreślili europosłowie na pierwszym posiedzeniu Podkomisji ds. Zdrowia Publicznego.
Mechanizm wspólnego zamawiania leków na szczeblu europejskim powstał w odpowiedzi na wyzwania, jakie pojawiły się w czasie pandemii hiszpanki w 2009 roku. Ramy prawne pozwalające na wspólne udzielanie zamówień na środki medyczne przyjęto jednak dopiero 4 lata później. Obecnie stronami Porozumienia o Wspólnych Zakupach jest 37 państw, w tym wszystkie państwa członkowskie UE.
Przepisy tego porozumienia określają m.in. procedurę podejmowania decyzji w zakresie wyboru produktu leczniczego do wspólnego zakupu czy sposób oceniania przedstawionych ofert przez koncerny farmaceutyczne. Dzięki jego wdrożeniu państwa Unii mogą przystąpić do wspólnego postępowania o udzielenie zamówienia na zakup szczepionek, leków przeciwwirusowych oraz zaradczych środków medycznych. Z mechanizmu tego można jednak korzystać tylko w sytuacji poważnych transgranicznych zagrożeń zdrowia.
Temat wspólnych zakupów leków wrócił wraz z reformą unijnych przepisów dotyczących tego mechanizmu. Mają one wprowadzić jaśniejsze zasady regulujące wspólne zamówienia, a także są ostatnim elementem budowania Europejskiej Unii Zdrowotnej.
Jak mówiła na początku lutego francuska przewodnicząca Krajowego Organu ds. Zdrowia, Dominique Le Guludec, wspólne zakupy leków mogłyby przyczynić się do zapobiegania niedoborom medykamentów w Europie. O tym, że europejskie bezpieczeństwo lekowe jest zagrożone pisaliśmy tutaj:
Z uwagi na coraz większe braki leków w Europie oraz coraz większe zapotrzebowanie na niektóre z nich (np. amoksycylinę, penicylinę czy paracetamol), Komisja Europejska chce zacząć organizować wspólne zakupy leków. Działania te są jednak na bardzo początkowym etapie.
Chociaż wola polityczna ze strony Komisji Europejskiej, jak i Parlamentu Europejskiego do przystąpienia do wspólnych zamówień leków jest, są także ograniczenia, wynikające z obecnego prawa. "Obecnie rozporządzenie (o wspólnych zakupach leków - red.) mówi o poważnych zagrożeniach transgranicznych dla zdrowia, natomiast jeśli chodzi o rzadkie choroby to one na razie nie podlegają pod to ustawodawstwo. Natomiast zainteresowane państwa członkowskie mogą korzystać ze wspólnych zakupów na podstawie dyrektywy ws. zamówień publicznych" - tłumaczyła na pierwszym posiedzeniu podkomisji SANT komisarz ds. zdrowia, Stella Kyriakides.
- Ja uważam, że te przepisy trzeba po prostu zmienić. Naprawdę inaczej się negocjuje cenę leku dla 50 chorych dzieci w Polsce niż dla kilkuset tak samo chorych dzieci w całej Europie. My nie możemy udawać, że tego problemu nie ma. Musimy przystąpić do wspólnych zakupów najdroższych technologii medycznych, które dzisiaj negocjują poszczególni ministrowie zdrowia i zderzają się czasami, bezbronni, z globalnymi koncernami. Musi to jednak działać nie na zasadzie przymuszania państw do przystąpienia. Chodzi o wynegocjowanie ceny przez KE, a jeśli państwo jest chętne, może po tej cenie kupić lek - odpowiadał jej Bartosz Arłukowicz, przewodniczący podkomisji SANT.
Sama komisarz podkreślała, że jeśli uda się rozpocząć wspólne zamówienia publiczne na leki podstawowe, niezbędne będzie zostawienie wolnego wyboru krajom członkowskim - czy chcą w tej procedurze uczestniczyć, czy nie. Jest to szczególnie istotne, ponieważ wraz z rozpoczęciem negocjacji o wspólnych zakupach leków, producenci mogą zacząć podwyższać ceny.
- Na ile Komisja może zagwarantować, że pakt wspólnych zakupów nie spowoduje gigantycznego wzrostu cen i pojawiania się nowych dysproporcji cenowych w wyniku wprowadzenia jednej uśrednionej ceny leku na obszarze unijnym? - pytała na posiedzeniu podkomisji SANT wiceprzewodnicząca Joanna Kopcińska.
W dużej mierze więc, jak mówiła Stella Kyriakides, żeby uniknąć takich sytuacji, wspólne negocjacje powinny być prowadzone przez kilka państw członkowskich, które mają podobne zapotrzebowania na dane leki oraz podobne systemy refundacyjne.
Wspólne europejskie zakupy leków popiera także polski resort zdrowia. Wskazuje jednak przy tym na pewne "ale".
- Zakupy te powinny odbywać się zgodnie z zasadami sprawiedliwości, równości i proporcjonalności. Proponowane ceny produktów leczniczych powinny być skorelowane z PKB państwa członkowskiego, mając na uwadze przewagę finansową krajów zamożniejszych - czytamy w odpowiedzi na pytanie Polityki Zdrowotnej.
Jak dodaje ministerstwo, zakupy te powinny dotyczyć przede wszystkim produktów leczniczych stosowanych w sytuacjach kryzysowych, takich jak: trasngraniczne zagrożenia zdrowia czy klęski żywiołowe występujące jednocześnie na terenach kilku państw.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze