Rosnące koszty energii sprawiają, że coraz więcej osób szuka oszczędności na ogrzewaniu, nie zawsze zdając sobie sprawę z konsekwencji zdrowotnych zbyt niskiej temperatury w mieszkaniu. Długotrwałe przebywanie w niedogrzanych i wilgotnych pomieszczeniach może sprzyjać rozwojowi pleśni, pogorszeniu samopoczucia oraz nasileniu problemów zdrowotnych, szczególnie u dzieci, seniorów i osób przewlekle chorych. Odpowiednie nawyki oraz świadome zarządzanie ogrzewaniem pozwalają zadbać jednocześnie o komfort cieplny, zdrowie domowników i wysokość rachunków.
„Kto oszczędza na zdrowiu, ten płaci dwa razy” głosi pewna maksyma. Doskonale podsumowuje ona wyzwanie, z którym w ostatnich latach mierzy się coraz więcej gospodarstw domowych. Ceny energii rosną, a wiele osób szuka oszczędności w rachunkach za ogrzewanie. Niestety to, co uda się zachować w kieszeni zimą, często trzeba później wydać na leczenie. Tymczasem ciepło jest jedną z podstawowych potrzeb organizmu, a utrzymanie odpowiedniego komfortu termicznego nie musi oznaczać wysokich kosztów. Czasami wystarczy już zmiana codziennych nawyków.
Termin ten kojarzy się najczęściej ze skrajnym niedostatkiem lub problemami finansowymi. Mówi się o nim głównie wtedy, gdy gospodarstwo domowe nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego poziomu usług energetycznych przy akceptowalnych kosztach. W praktyce problem jest bardziej złożony i nie dotyczy wyłącznie osób o najniższych dochodach.
Z ubóstwem energetycznym mierzą się także mieszkańcy starych, słabo zaizolowanych budynków oraz osoby, które, chcąc ograniczyć wysokość rachunków, świadomie rezygnują z utrzymywania komfortowej temperatury w mieszkaniu. Wiele z nich przyzwyczaiło się do życia w permanentnie niedogrzanych obiektach. Obniżają temperaturę do minimum, dogrzewają wyłącznie pojedyncze pomieszczenia lub całkowicie wyłączają ogrzewanie podczas swojej nieobecności.
Taka strategia krótkoterminowo pozwala zmniejszyć wydatki, lecz w dłuższej perspektywie może odbić się zarówno na stanie technicznym budynku, jak i zdrowiu jego mieszkańców. Komfort cieplny nie jest luksusem, ale jedną z podstawowych potrzeb organizmu. Odpowiednia temperatura we wnętrzach wpływa bowiem na:
Oszczędzanie na ogrzewaniu ma więc swoje granice. Ich przekraczanie może sprawić, że problem finansowy przekształci się w problem medyczny.
Wychodząc na deszcz czy mróz zwykle dbamy o to, by odpowiednio się zabezpieczyć i nie przeziębić. Jednocześnie wiele osób naraża się na codzienne, długotrwałe funkcjonowanie w niedogrzanym mieszkaniu. Patrzą na to przede wszystkim przez pryzmat finansów, nie zawsze dostrzegając długofalowe konsekwencje zdrowotne.
Długotrwałe przebywanie w niedogrzanych pomieszczeniach ma swoje konsekwencje. Wynikają one zarówno z warunków panujących w budynku, jak i bezpośredniego oddziaływania szkodliwych czynników na ludzki organizm. Co więcej, aby zminimalizować ryzyko zagrożeń, nie wystarczy siedzieć w pokoju pod kocem lub ubranym na cebulę.
Niedogrzane mieszkanie to idealne środowisko do rozwoju wilgoci i pleśni. Rozwijają się one zwłaszcza w słabo wentylowanych pomieszczeniach, takich jak łazienki, kuchnie czy sypialnie. Gdy temperatura ścian jest zbyt niska, para wodna zaczyna się na nich skraplać, tworząc warunki sprzyjające rozwojowi grzybów pleśniowych.
Ich obecność nie ogranicza się wyłącznie do nieestetycznych, ciemnych plam pojawiających się w narożnikach ścian. Pleśń produkuje mikroskopijne zarodniki, które unoszą się w powietrzu i są permanentnie wdychane przez domowników. Długotrwała ekspozycja może prowadzić do rozwoju lub zaostrzenia alergii, przewlekłych infekcji dróg oddechowych oraz problemów z zatokami. U osób
szczególnie wrażliwych może także wywoływać przewlekły kaszel, podrażnienie oczu czy uczucie ciągłego zmęczenia.
Niska temperatura sprzyja też większej wilgotności powietrza, która negatywnie wpływa na odczuwany komfort cieplny. Mieszkanie o temperaturze 18 °C i wysokiej wilgotności może być odbierane przez organizm jako znacznie chłodniejsze. W efekcie domownicy marzną bardziej, choć wcale nie obniżyli temperatury o kilka kolejnych stopni.
Wilgoć szkodzi też samemu budynkowi. Przyspiesza degradację materiałów wykończeniowych, sprzyja odspajaniu farb oraz uszkodzeniom tynków. Co więcej, koszt usunięcia skutków zawilgocenia czy remontu pomieszczenia może więc wielokrotnie przewyższyć oszczędności wynikające z obniżenia rachunków za ogrzewanie.
Grupami najbardziej narażonymi na konsekwencje przebywania w niedogrzanych obiektach są dzieci, seniorzy i osoby przewlekle chore. Najmłodsi są bardziej podatni na wychłodzenie organizmu, ponieważ mechanizmy termoregulacyjne są u nich rozwinięte gorzej niż u osób dorosłych. Niedogrzane pomieszczenia mogą sprzyjać częstszym infekcjom górnych dróg oddechowych, nasileniu objawów alergii czy problemom ze snem.
Organizm osób starszych gorzej radzi sobie z utrzymaniem stałej temperatury ciała. Długotrwałe przebywanie w chłodnych pomieszczeniach może sprzyjać zaostrzeniu chorób układu krążenia, prowadzić do podwyższenia ciśnienia tętniczego czy zwiększać ryzyko infekcji. Seniorzy częściej odczuwają również dolegliwości związane z wilgocią i pogorszeniem jakości powietrza wewnątrz budynków.
Osoby przewlekle chore, zwłaszcza cierpiące na astmę, przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP) czy schorzenia reumatologiczne, również wyjątkowo źle znoszą długotrwałe przebywanie w chłodnym i wilgotnym środowisku. Zbyt niska temperatura może prowadzić do nasilenia objawów chorobowych, obniżenia komfortu życia oraz zwiększenia częstotliwości wizyt lekarskich.
Warto pamiętać, że odpowiednie ogrzewanie mieszkania nie jest wyłącznie kwestią wygody. Dla wielu osób stanowi jeden z podstawowych elementów profilaktyki zdrowotnej, który pomaga ograniczyć ryzyko występowania poważniejszych problemów medycznych.
Problemy wynikające z życia w niedogrzanym mieszkaniu rodzą się stopniowo. Łatwo je przez to bagatelizować lub przypisywać innym przyczynom. Tymczasem zarówno sam budynek, jak i organizm człowieka potrafią dość szybko sygnalizować, że coś jest nie tak.
W kontekście samego mieszkania pierwszym sygnałem alarmowym bywają charakterystyczne ślady wilgoci. Jeśli okna są zaparowane od wewnątrz, przy narożnikach ścian pojawiają się mokre plamy lub po wejściu do wnętrza wyczuwalny jest charakterystyczny zapach stęchlizny, to warto zachować czujność. Niepokój powinny wzbudzić także łuszcząca się farba, ciemne przebarwienia wokół okien oraz drobne naloty pleśni pojawiające się za meblami ustawionymi przy ścianach zewnętrznych.
O tym, że coś jest nie tak, daje też znać nasz organizm. Do najczęstszych objawów związanych z długotrwałym przebywaniem w chłodnych i wilgotnych pomieszczeniach należą:
Niekiedy alarmujące mogą być również problemy ze snem, poczucie niewyspania mimo optymalnej liczby przespanych godzin, pogorszenie samopoczucia lub uczucie ciągłego zmęczenia, które trudno powiązać z konkretną przyczyną. Pojedynczy objaw nie musi oczywiście świadczyć o problemach z ogrzewaniem. Jeśli jednak występują one długotrwale, warto potraktować to jako sygnał do zweryfikowania warunków panujących w mieszkaniu.
Oszczędzać na rachunkach kosztem zdrowia czy płacić więcej za ogrzewanie, pozostając zdrowym? Wbrew pozorom przed takim trudnym do rozwiązania dylematem staje duża część osób mieszkających w blokach. Z jednej strony chciałyby poprawić warunki panujące w gospodarstwie domowym, z drugiej strony wiedzą, że domowy budżet nie jest z gumy. Poprawa komfortu cieplnego kojarzy się im bowiem z kosztowną modernizacją całej instalacji grzewczej lub zwiększonymi nastawami temperatury, co będzie skutkować wzrostem opłat.
Dobra wiadomość jest taka, że w wielu przypadkach, aby poprawić komfort życia domowników, zachowując optymalną wysokość rachunków, wystarczy kilka prostych zmian. Nie muszą się one wiązać z wymianą okien, grzejników czy zakupem i wykorzystaniem nowego źródła ciepła, co w budynku wielorodzinnym jest zresztą często mocno utrudnione. Jakie więc rozwiązania warto uwzględnić?
Pierwszym krokiem do obniżenia rachunków za ogrzewanie powinno być przyjrzenie się codziennym nawykom. Warto zadbać o szczelność okien i drzwi, unikać całkowitego wyłączania ogrzewania w stale użytkowanych pomieszczeniach oraz utrzymywać względnie równomierną temperaturę w całym mieszkaniu. Wielu właścicieli wciąż nie zwraca uwagi na to, by przestawiać skrzydła okien z trybu letniego na zimowy lub zainwestować niewielkie pieniądze w uszczelki, które mogą znacząco poprawić izolację stolarki.
Kolejnym częstym błędem jest nierównomierny rozkład temperatury w pomieszczeniach. Użytkując standardowe kaloryfery, warto utrzymywać jednolitą temperaturę na termostacie, tzn. nie ustawiać zaworu „na piątkę” w pokoju dziennym, a na 1-2 w sypialni, lecz raczej dążyć do zachowania średniej (np. 2-3 w każdym pomieszczeniu). Grzejniki też warto regularnie odpowietrzać. Nie oznacza to
oczywiście, że każde pomieszczenie musi być ogrzewane identycznie. Łazienka może być nieco cieplejsza od sypialni, jednak zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest obniżenie temperatury o 1-2 °C niż utrzymywanie skrajnych różnic pomiędzy poszczególnymi pokojami. Ważne jest też regularne odpowietrzanie i konserwacja grzejników.
Paradoksalnie w kontekście codziennych nawyków warto też regularnie, krótkotrwale wietrzyć mieszkanie. Nie chodzi o wychłodzenie pomieszczeń, ale ograniczenie rozwoju wilgoci i poprawę jakości powietrza. Sprzyja to zdrowiu i budowaniu odporności organizmu.
W wielu przypadkach największe oszczędności nie wynikają z obniżenia temperatury w mieszkaniu, ale z bardziej świadomego zarządzania ogrzewaniem. Coraz więcej osób przekonuje się, że komfort cieplny i niższe rachunki nie muszą się wzajemnie wykluczać. Dziś fundamentalną rolę w tej kwestii odgrywają nowoczesne urządzenia sterujące.
Wielu właścicieli mieszkań nie do końca wie, czym jest termostat, choć na co dzień korzysta z niego w sezonie grzewczym. Jeśli więc zastanawiasz się, czym właściwie jest to urządzenie i jakie możliwości oferują jego nowoczesne odpowiedniki, warto bliżej przyjrzeć się zasadzie jego działania.
Termostaty, określane inaczej jako regulatory temperatury, są obecne w każdym, nowym i starszym źródle ciepła. W standardowych kaloryferach funkcjonują w postaci dobrze znanych pokręteł (głowic termostatycznych). Obecnie coraz częściej odchodzi się od takich rozwiązań ze względu na ich niską precyzję sterowania.
We współczesnych mieszkaniach standardem stają się powoli termostaty elektroniczne z wyświetlaczem cyfrowym oraz przyciskami, a także ich bardziej zaawansowane wersje, termostaty programowalne, które współpracują przede wszystkim z systemami wodnego lub elektrycznego ogrzewania podłogowego. Ich podstawowym atutem jest możliwość automatyzacji pracy ogrzewania.
Inteligentny termostat może np. funkcjonować w określonych harmonogramach i cyklach, dostosowując poziom temperatury w mieszkaniu do konkretnych pór dnia lub zakresu godzin. Można nim też wygodnie zarządzać z poziomu aplikacji mobilnej oraz zintegrować z systemami smart home.
Co ważne, inwestycja w regulator temperatury nie musi oznaczać dużych wydatków. Podstawowe modele można kupić już za kilkadziesiąt złotych. Wybór rozwiązania powinien zależeć przede wszystkim od potrzeb użytkownika oraz rodzaju systemu grzewczego w mieszkaniu. W połączeniu z dobrymi nawykami inwestycja w lepsze urządzenie sterujące temperaturą w mieszkaniu może zwrócić się i w postaci cieplejszego mieszkania, i w postaci lepszego zdrowia oraz samopoczucia.
Artykuł został zweryfikowany pod kątem merytorycznym przez polskiego producenta termostatów, firmę Heat Decor.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze