Poznaj prawdę o seksualnej emeryturze Polaków – dlaczego rezygnujemy za szybko?

Kiedy Polacy przechodzą na seksualną emeryturę i dlaczego tak wcześnie – w rozmowie z dr Beatą Wróbel, seksuolożką, ginekolożką i autorką książki pt. „Sztuka kobiecości”.

Seks seniorów

Pani doktor, zacznijmy od podstawowego pytania – kiedy statystyczny Polak przechodzi na seksualną emeryturę?

Dr n. med. Beata Wróbel: W Polsce najaktywniejszą seksualnie grupą są osoby w wieku od 35 do 44 lat. Seksu nie uprawia 21 proc. Polaków i największy odsetek takich osób jest wśród 18-24-latków (43 proc.) i wśród osób powyżej 65. roku życia (44 proc.). Osoby starsze, w przedziale wiekowym między 50 a 60 lat, uprawiają seks przynajmniej raz na dwa tygodnie, więc statystycznie dość często. Choć z punktu widzenia nauki i seksualności nie istnieje górna granica wieku, do której możemy bezpiecznie uprawiać seks, to niestety Polacy, a zwłaszcza Polki, świadomie rezygnują z tej przyjemności bardzo szybko – uważam, że za szybko.

Dlaczego? Czym jest dla nas seks i czy podejście do niego determinuje długość życia seksualnego?

BW: Seks dla Polaków w pewnym wieku nie jawi się już jak coś interesującego. Dzieje się tak, bo w Polsce seks wciąż służy głównie do prokreacji, a nie przyjemności. Gdy młodzi ludzie chcą mieć dzieci, jest dla nich istotny, chcą go. Natomiast jeżeli dzieci się rodzą, w życie seksualne często wchodzi rutyna. I wie pani, co najczęściej słyszę w gabinecie? „Nic mi się nie chce, jestem zmęczona/y, to jak mam mieć siłę na seks?”.

Nie traktujemy seksu jak Włosi, Hiszpanie – jako sposobu na relaks i bliskość. Nas seks męczy, bo wymaga wysiłku i energii. W Polsce słońce za krótko świeci, ciepły wiatr nie owiewa nam zmysłów, nie chcemy spędzać ze sobą długich, figlarnych wieczorów, nie flirtujemy ze sobą. Tam, gdzie klimat pomaga, słońce grzeje, wieje wiatr, ludzie trzymają się za ręce, śmieją do siebie, idą na wino, kolację, cieszą się sobą. A takie obcowanie, to przecież nic innego jak gra wstępna. Uśmiech, dotyk, spojrzenie to elementy pokazujące: „Jestem tutaj, chcę być z tobą, pragnę cię, ta chwila jest dla mnie radością”.

W Polsce mimo rewolucji seksualnej, rozluźnienia tabu i seksu w mediach, doszło do zwulgaryzowania tematu, a nie oswojenia. Z jednej strony mamy mnóstwo stereotypów na temat seksu, a z drugiej wulgaryzację tej sfery życia - traktujemy arogancko zarówno ciało, jak i uczucia. Nie umiemy się zachować, gdy doświadczamy czułości i dobrego dotyku. Wręcz wstydzimy się siebie. Nie zdajemy sobie sprawy, że seksualność mamy od poczęcia i że rozwija się ona do ostatnich dni naszego życia, a na każdym etapie jest inna, ale zawsze naturalna. Żaden wiek nie jest granicą, po której musimy zrezygnować z seksualności.

Seks seniorów a zdrowie

Czyli nie ma przeciwwskazań, w tym zdrowotnych, do uprawiania seksu? Seks po 60., 70. czy nawet 80. roku życia może być czymś najbardziej naturalnym, zdrowym?

BW: Oczywiście, zwłaszcza z punktu widzenia zdrowia. Życie seksualne jest kluczem do zrozumienia człowieka i jego kondycji psychofizycznej. Satysfakcjonujący seks należy do tych czynników, które sprawiają, że czujemy się lepiej. Jeśli rezygnujemy z życia seksualnego, nie rozładowujemy naszych codziennych napięć, tłamsimy wszystko w sobie, a jak działa stres na nasze zdrowie już powiedziano bardzo wiele. Jeśli 60-latka rezygnuje z seksu, bo jest chora na serce, tylko pogarsza swoją kondycję ogólną. Muszę to podkreślić - nie ma chorób, które wykluczają seks. Oczywiście, może być sytuacja, że ktoś nie może odbyć kontaktu seksualnego w klasycznym rozumieniu z penetracją pochwy. Ale nie ma takiego schorzenia, które wyklucza zdolność uprawiania seksu w dowolny inny sposób - przez dotyk, masaż, pieszczoty. Nasza seksualność jest wrodzoną, fizjologiczną funkcją, taką jak jedzenie czy spanie i jak wszystko, zmienia się z biegiem lat. Na każdym etapie życia możemy inaczej doświadczać tej sfery życia.

Ale z biegiem lat, gdy zerkamy w lustro, to co widzimy, coraz bardziej nam się nie podoba. Nie chcemy seksu, bo pojawiają się kolejne problemy – związane z menopauzą czy andropauzą, a bariera wstydu powoduje, że niechętnie zwracamy się do specjalistów?

BW: To, co obserwuję z perspektywy gabinetu – i to zarówno ginekologicznego, jak i seksuolożki – to fakt, że w Polsce bardzo niewiele zmienia się w podejściu do starości. Nie budujemy otwartości na ciało, nie wsłuchujemy się w jego potrzeby, a wręcz przeciwnie – blokujemy się. Im starsza kobieta, tym więcej stawia sobie ograniczeń. Gdy dojdą do tego typowe dla wieku okołomenopauzalnego problemy związane z suchością pochwy, dla wielu pań sytuacja wydaje się nie do rozwiązania. A to błąd, bo gdy dzieci wychodzą z domu i usamodzielniają się, pojawia się u kobiet syndrom pustego gniazda. Bliska relacja mogłaby być panaceum na wiele, trzeba tylko sobie dać szansę, a nie cierpieć w milczeniu. Moje pacjentki za często powtarzają: „No jakoś sobie radzę!”, ale nie szukają pomocy u specjalisty, lecz poddają się, zaniedbując tę strefę życia. Problemy z pochwą są pierwszą przyczyną rezygnacji z życia seksualnego wśród kobiet. Potem dochodzą inne, np. dość częsty u starszych kobiet przewlekły wzwód łechtaczki, który powoduje duży ból. Tracimy włosy łonowe i kobiety, które często przez całe życie goliły łono, teraz łysego łona się wstydzą. Biologia daje o sobie znać, ale nauka się rozwija, poznajemy ludzkie ciało coraz lepiej i wielu objawom można przeciwdziałać, choćby dobrze dobraną hormonalną terapią menopauzalną. Co więcej, kobiety często zapominają, jak do tych zmian podchodzą mężczyźni: jeśli kochają swoją partnerkę, to tych problemów nie widzą, ona jest dla nich piękna i koniec.

Czym zatem różni się postrzeganie seksu w wieku 60 plus przez mężczyznę?

BW: Mężczyźni dłużej są aktywni seksualnie, między innymi dlatego, że mają inny stosunek do własnego ciała. Nie przejmują się swoim wyglądam tak mocno jak kobiety. Dopóki ciało pozwala, jest wzwód, prawidłowe reakcje seksualne, to po prostu chcą seksu doświadczać. Dlatego często pojawiają się młode partnerki, które widzą w nich atrakcyjny obiekt seksualny. Panie zbyt szybko rezygnują z tego, co może dać im seks.

Samotność cichy zabójca

A to prowadzi do samotności, która jest cichym zabójcą, równie groźnym jak nowotwory czy cukrzyca? Co możemy zrobić, by tego stanu nie pogłębiać?

BW: Kiedy startowałam w specjalizacji, już jako lekarz ginekolog, miałam pełną świadomość, że seksualność jest naprawdę kluczem do zdrowia. Jeżeli mamy problem, jeżeli jest nam źle, smutno, drugi człowiek jest najlepszym ratunkiem. Obejmie, przytuli, dotknie. Zbyt wiele mówimy o „złym dotyku”, zapominamy o dobrym. Są dziesiątki badań pokazujących, jak ważną rolę w naszym życiu odgrywa dotyk, od narodzin aż do śmierci, jak bardzo pomaga ludziom z Alzheimerem.

Nauka dostarcza nam kolejnych dowodów, że powinniśmy o niego dbać, a nie bać się go. Dobry dotyk przemienia. Drogie panie, pamiętajmy o tym, nie rezygnujmy z niego po 50., 60., czy 70.! Gdy coś niedomaga, poszukajmy pomocy specjalisty, zadbajmy o nasze związki, relacje. Seks to nie tylko prokreacja, ma potężną moc więziotwórczą. Kiedy mamy 60 czy 70 lat, to bliski partner jest kimś, kogo potrzebujemy najbardziej w życiu. Powinniśmy sobie dać szansę, to czas, gdy możemy sobie pozwolić na fantastyczny, radosny i bezpieczny seks, wynikający z głębokiej intymności i relacji z partnerem. W tym wieku mamy znacznie mniej rozproszeń niż za młodu, nie mamy obaw o ciążę, ale mamy czas i doświadczenie w wielu kwestiach, co wpływać może na jakość współżycia. Tylko musimy o to dbać wcześniej, przez całe życie! To prawda, że ciało nieuchronnie się zestarzeje, ale to czego się nauczy, będzie pamiętać i wciąż łaknąć. I wprawdzie zacznie szwankować, boleć, przestanie być sprawne, ale może wciąż pożądać i być pożądane.

Seksualne życzenia z okazji Dnia Babci i Dziadka

Jako seksuolog z 30-letnim doświadczeniem, czego życzyłaby pani Polakom z okazji Dnia Babci i Dziadka? Dobrego, czułego dotyku, który buduje więź?

"Czuła i bliska więź, dotyk są najlepszym panaceum na trudy wieku dojrzałego. Miałam tego dowód w relacji moich rodziców, jeszcze po 90 byli doskonałym związkiem" - zdj. arch. prywatne dr n. med. Beata Wróbel.

BW: Chciałabym nie tylko życzyć, ale też przykazać, by sobie nawzajem na niego pozwalali. Nie tłamśmy się zobowiązaniami. Dojrzałe kobiety, gdy przestają być matkami, chcą jak najszybciej spełnić się jako pomocne babcie. Ale młode matki już ich mądrości tak bardzo nie potrzebują, bo mają tysiące nowoczesnych źródeł wiedzy. Dojrzałe kobiety czują się odrzucone i cierpią, nie mają pomysłu na siebie na emeryturze. Wszystko dlatego, że zrezygnowały ze swoich potrzeb, w tym tych cielesnych. Co więcej, ich mężczyzn bardzo często to irytuje, bo chcieliby mieć swoje partnerki dla siebie. To prowadzi do sytuacji, że dziadkowie kochają wnuki, a na siebie wciąż warczą. Dlatego życzyłabym wzajemnej wrażliwości, troskliwości i czułości. Pamiętajmy, że nasza seksualność zaczyna się, kiedy jesteśmy w brzuchu mamy, a umiera dopiero razem z nami. Zmienia się tylko forma jej doświadczania. Seksualność i atrakcyjność seksualna jest z nami przez całe życie, jest najbardziej naturalną strefą życia, kluczem do naszego zdrowia - od urodzenia aż do śmierci.

Dziękuję za rozmowę.

***

Dr n. med. Beata Wróbel ginekolog, położnik, seksuolog. Lekarka z 30-letnim stażem pracy w zakresie seksuologii ginekologicznej. Ukończyła podyplomowo studia w Collegium Civitas z filozofii. Chociaż nie nazywa siebie filozofką, jej prace naukowe oraz publikacje cechuje filozoficzny, interdyscyplinarny namysł. Prowadzi Indywidualną Specjalistyczną Praktykę Lekarską w zakresie ginekologii, położnictwa i seksuologii. Bohaterka książki - rozmowy wydanej w 2020 r. i „Sztuka kobiecości”. Współautorka z siostrą Jolantą serii podkastów pt.: „Siostry ginekolożki za zamkniętymi drzwiami".

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Najnowsze wiadomości