Starania o dziecko w niepłodności stresują tak, jak choroba nowotworowa, potwierdzają to badania. Co robić, gdy brakuje intymności, do sypialni wkrada się instrumentalność, rutyna i dostosowywanie współżycia do dni płodnych? Pytamy o to psychoterapeutki, które na co dzień wspierają pary mierzące się z niepłodnością.
Seks z założenia powinien kojarzyć z przyjemnością. Co jednak robić, gdy, starając się o dziecko, mija rok, dwa, trzy, a czasem nawet i więcej, a wciąż się nie udaje, seks staje się rutynowy albo w ogóle kojarzy się po prostu z obowiązkiem, który musimy spełnić w dni płodne. Brakuje intymności, za to pojawia się frustracja. Są badania, które wskazują na to, że, zwłaszcza dla kobiet stres, który płynie z niepłodności jest porównywalny z chorobą przewlekłą lub z chorobą onkologiczną.
W przypadku mierzenia się z niepłodnością często jest tak, że para jest pod opieką lekarza i dostaje ułożony plan leczenia i starań, który uwzględnia nie tylko aspekty medyczne, ale też to, kiedy ma się kochać. W tę najbardziej intymną przestrzeń, która należała tylko do nich, nagle ingeruje jakaś interwencja medyczna albo zalecenie lekarskie. I to wszystko ma być ustawione pod cały plan starań. My to nazywamy tzw. seksem na godzinę, który przestaje być o tym, że dążymy do bliskości, w którym jest pożądanie. Taki seks traci swoją właściwość więziotwórczą, a staje się przykrym obowiązkiem do wypełnienia
Reklama
- mówi Joanna Kot, psychoterapeutka twórczyni projektu Płodnik.
Chodzi o sytuację, w której np. aplikacja albo lekarz wyznacza daty, gdy są dni płodne i para wie, że właśnie wtedy powinna współżyć. W pewnym momencie nie ma już tu miejsca na intymność, a pojawia się po prostu powinność - seks w celu prokreacyjny, bez względu na to, czy mamy na niego ochotę, czy też nie.
Bardzo łatwo i szybko można wtedy zgubić ten element intymności, przyjemności. To jest prosta, behawioralna właściwość naszego mózgu polegająca na tym, że jeżeli coś nie jest dla ciebie przyjemne, to chcesz tego mniej, wcale, albo tylko tyle, ile jest konieczne. Pojawia się tendencja, żeby tego unikać. A tutaj jednocześnie jest ta druga strona - pragnienie dziecka, która poniekąd do tego „zmusza”. I ta presja może sprawiać, że seks staje się po prostu okropny, jest czymś czego nie chcemy, co jest nieprzyjemne, na co nie ma się ochoty i chce się tego po prostu uniknąć
Reklama
- dodała Joanna Kot.
Najczęściej jest to wielka frustracja i niezrozumienie. Myśląc skrótowo, gdy jedna ze stron nie ma ochoty na seks, to pada taki zarzut „Tobie nie zależy, Ty nie chcesz tego dziecka". I czasami to rzeczywiście może być sygnał świadczący o tym, jeśli ktoś nie chce do końca tych starań czy rodzicielstwa, że właśnie w dni płodne unika seksu, ma ważniejsze rzeczy, czy wyjeżdża akurat wtedy w delegację
- mówi Joanna Caffo, psychoterapeutka, twórczyni projektu Płodnik i dodaje:
Czasami także możemy mieć do czynienia z somatyzującym ciałem. Mówimy o tym wtedy, gdy pojawiają się np. bóle głowy, osłabienie, grypa. W psychologii wiemy, że za somatyzacją, też może stać istotny proces, który może być sygnałem, za którym stoi brak spójnej decyzji na tak, że jedna z osób albo obie nie mają ochoty co do starań lub bycia rodzicem. I ta odmowa współżycia może być również sygnałem, że wystarczy już tych starań albo, że być może para coś w tej relacji utraciła i na dany moment ważniejsze jest odzyskanie tego pierwiastka w relacji, niż rodzicielstwo. To może być też sygnał o tym, że trzeba zwolnić, ale może tam również być wiele innych historii. Dlatego kluczowe jest, aby w takim momencie zweryfikować to otwartą rozmową.
Najlepiej jak najszybciej. To jest bardzo istotne, żeby zwrócić się po pomoc, np. do psychoterapeuty, czasami warto udać się do seksuologa. Hormony często mają skutki uboczne pod postacią obniżającego się libido, dlatego trzeba to zweryfikować
Reklama
- mówi Joanna Kot.
W Internecie można znaleźć mnóstwo porad, w których pary zachęcane są, aby stworzyć romantyczny nastrój, np. zapalić świeczki, ale czy to wystarczy?
To jest droga wyobrażeniowa droga na skróty, że jak zapalę świeczkę i olejek, to pojawia się między nami namiętny seks. To tak nie działa. W życiu intymnym pary nie chodzi tylko o współżycie. Seksualność, intymność to cała gama werbalnych i niewerbalnych sygnałów między nimi. A na sam seks wpływa również to, jaki jest nasz dzień, jaka jest aktualnie atmosfera w naszej relacji, czy nasze życie upływa w miarę spokojnie, czy jednak martwimy się o wysoką ratę kredytu albo chorego rodzica. Czy dzielimy się obowiązkami, czy po prostu jesteśmy fajną parą, jak spędzamy wolny czas. Seksualności i intymności nie buduje się tylko poprzez seks, ale przez codzienne życie. Pamiętajmy też o tym, że jeśli cały dzień się kłócimy, jesteśmy na siebie źli, czujemy napięcie, to trudno jest wykrzesać potem tą przyjemność seksualną, ochotę na seks. Ponadto sytuacja jest znacznie trudniejsza, jeśli np. kobieta jest zrozpaczona, jeśli jest w depresji, w związku z tym, że nie zostaje mamą
Reklama
- mówi Joanna Caffo.
Podczas psychoterapii pracujemy z parą nad ich bliskością, intymnością poziomie emocjonalnym, ale metodą małych kroków, pamiętając o tym, że seksualność buduje się w codziennym życiu, wspólnych rytuałach, gestach, komunikacji
- dodaje Joanna Caffo.
Żeby rozpocząć pracę nad trudnościami, z jakimi mierzy się para, musimy osadzić parę w jej relacyjnej bazie. Chcemy poznać głęboką energię, która jest między nimi, aby przypomnieli sobie, dlaczego ze sobą sobą, co takiego trochę subtelnego sprawiło, że podjęli decyzję o byciu razem. Chodzi o to, aby para miała zasoby do tego, by otworzyć się na trudności i z nimi pracować. Powiedzenie sobie: nie mamy ochoty na seks między sobą i zamiast się przepychać, szukać sposobów, wytrychów i różnych rad, co zrobić, żeby ten seks był, to chcemy, aby para się zatrzymała na chwilę i wniosła to, co wydarza się między nimi nie wprost świadomie do relacji. Może się przykładowo okazać, że kiedy pozwalamy sobie na chwilę na sesji na to, że tego seksu nie ma, to wtedy robi się między nami miejsce na coś innego, o czym być może zapomnieliśmy, a też ważne jest dla naszej relacji, na przykład szczerość. A czasami okazuje się, że to po prostu koniec wspólnej drogi. Ale to wszystko jest do okrycia z parą.
Reklama
- mówi Joanna Kot.
I kiedy partnerzy zaczynają to mówić, to różne rzeczy wypływają, czasem są to zranienia z przeszłości, czy zarzuty wobec drugiej strony, czy np. pogłębiająca się świadomość, która sprawia że dociera do jednego z partnerów, np. do kobiety, że nie chce tego seksu, bo znów ktoś dotyka jej intymnych części ciała, na co na cała się spina, bo kojarzy jej się to z niekończącymi się badaniami ginekologicznymi. Rozumie oczywiście, że to mąż, a nie lekarz. Ale ciało ma swoje reakcje. Po wielu wizytach w gabinetach jej ciało dotykane wiele razy, przebadane, używane w staraniach podczas seksu może czuć się podobnie. Po stronie mężczyzny to może być poczucie, że w dni płodne jego rolą jest donieść wzwód i wytrysk. I on również czuje się wtedy wykorzystany, jako dawca nasienia, bo np. poza dniami płodnymi chęć zbliżenia się do partnerki się nie pojawia
Reklama
- mówi Joanna Caffo.
Zapraszamy pary do tego, żeby nie stawiać seksu, jako celu samego w sobie, a bardziej przyjrzeć się, o czym to jest, co to znaczy, jeśli już się przydarza jego brak. Co się dzieje w tej relacji, to na dobry start. Od kilku lat pracujemy z parami w niepłodności w ramach naszego projektu Płodnik, w którym prowadzimy konsultacje dla par, indywidualne, warsztaty, a w tym roku organizujemy także dużą konferencję o integralnym wspieraniu płodności z udziałem szerokiego grona specjalistów. Poruszymy również temat seksu, komunikacji w związku i naturalnych sposobów na wspieranie obniżonego libido
Reklama
- mówi Joanna Kot.
Konferencja w formie online odbędzie się w 1 sierpnia. Udział w niej będzie bezpłatny. Więcej informacji na stronie: plodnik.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze