W ostatnich latach obserwujemy niepokojący wzrost zachorowań na krztusiec, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży. Jednym z czynników, który może tłumaczyć tę tendencję, jest rodzaj stosowanej szczepionki przeciwko tej groźnej chorobie. Według ekspertów, w tym prof. dr hab. Agnieszki Szuster-Ciesielskiej, kluczową rolę odgrywa tu różnica między szczepionką pełnokomórkową (DTwP) a bezkomórkową (DTaP).
Na rynku dostępne są różne rodzaje szczepionek przeciwko krztuścowi. Wśród nich wyróżniamy m.in. szczepionkę bezkomórkową (DTwP), która zawiera całe, zabite bakterie krztuśca. Sprawiają one, że organizm uczy się rozpoznawać wiele antygenów jednocześnie. Dzięki temu odpowiedź immunologiczna rozwija się w sposób najbardziej zbliżony do naturalnej infekcji. Drugi rodzaj szczepionki to szczepionka bezkomórkowa (DTaP), stosowana często w szczepieniach skojarzonych. Zawiera ona jedynie wybrane antygeny bakterii, co w efekcie ogranicza zakres i czas ochrony.
Jak wskazują eksperci, w tym prof. dr hab. Agnieszka Szuster-Ciesielska, rodzaj stosowanej szczepionki może mieć wpływ na występowanie epidemii krztuśca.
- wszystko wskazuje na to, że podawanie szczepionki pełnokomórkowej (DTwP) u dzieci do 2 roku życia znacznie lepiej je zabezpiecza na przyszłość niż szczepionka bezkomórkowa (np. 5 w 1). Później jako przypomnienie można już podawać szczepionkę bezkomórkową (DTaP) (a – oznacza acellularną, czyli bezkomórkową) - tłumaczy specjalistka.
Tezę tę, jak dodaje, potwierdzają badania na pawianach. W 2014 roku zwierzęta te, szczepione szczepionką bezkomórkową po infekcji bakterią nie miały objawów choroby, ale mogły zakażać inne osobniki. W kolejnym badaniu (z 2024 roku) wykazano, że osobniki szczepione szczepionką bezkomórkową, nawet po przejściu drugiej naturalnej infekcji, pomimo braku objawów znacznie słabiej likwidowały bakterię z dróg oddechowych niż osobniki nieszczepione (u których po naturalnej infekcji rozwinęła się pamięć na terenie płuc).
Z kolei podczas epidemii krztuśca w Kalifornii, w 2014 roku, zaobserwowano, że dzieci szczepione szczepionką bezkomórkową mogły zakazić się bakterią krztuśca nawet dwukrotnie w ciągu roku stając się źródłem zakażania innych.
Jak tłumaczy prof. dr hab. Agnieszka Szuster-Ciesielska, przez wiele lat chętniej stosowano szczepionki bezkomórkowe, ponieważ powstał mit o większej reaktogenności szczepionek pełnokomórkowych.
- Większa reaktogenność szczepionki pełnokomórkowej to mit. Potwierdziły to badania kliniczne porównujące te szczepionki pod względem wywoływania reakcji niepożądanych – wyniki pokazały, że „podstawowa szczepionka pełnokomórkowa stosowana w naszym badaniu nie była znacząco bardziej reaktogenna niż szczepionka bezkomórkowa, co stoi w sprzeczności z powszechnie panującą teorią”. Badanie to pochodzi z marca 2025 r.
Reklama
Stosowanie szczepionek bezkomórkowych, choć chroni przed objawami krztuśca, nie eliminuje bakterii z dróg oddechowych ani nie zapewnia długoterminowej pamięci immunologicznej w płucach. W efekcie może prowadzić do dalszego rozprzestrzeniania się bakterii i zwiększonego ryzyka zachorowań w populacji, zwłaszcza wśród noworodków i osób starszych.
- Zatem, warto się zastanowić poważnie nad zalecaniem noworodkom szczepienia przeciwko krztuścowi do 2 r.ż. szczepionką pełnokomórkową (4 dawki), a później jako dawki przypominające można już proponować szczepionkę bezkomórkową - mówi prof. dr hab. Agnieszka Szuster-Ciesielska.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze