Rak jajnika wciąż pozostaje jednym z najgroźniejszych nowotworów ginekologicznych, jednak rozwój nowoczesnej diagnostyki i innowacyjnych terapii daje chorym kobietom coraz większe szanse na remisję i dłuższe życie – podkreślają ekspertki z dziedziny ginekologii onkologicznej. Szczególne nadzieje budzi nowy lek dla pacjentek z nawrotową i platynooporną postacią choroby.
Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów, co roku w Polsce diagnozuje się raka jajnika u około 3,6 tys. kobiet, a ponad 2,5 tys. z nich umiera. Najczęściej chorują kobiety po 50. roku życia – to aż 82% przypadków.
Co alarmujące, aż 70% diagnozowanych przypadków wykrywanych jest w zaawansowanym stadium III lub IV, co drastycznie ogranicza skuteczność leczenia. Brakuje też badań przesiewowych, które – jak w przypadku raka piersi – pozwalałyby na wcześniejsze rozpoznanie. Objawy bywają mylące i przypominają problemy gastryczne.
„Nie ma obecnie skutecznego testu przesiewowego dla raka jajnika. Kluczowa jest czujność – zarówno lekarza, jak i samej pacjentki” – zaznacza prof. Anita Chudecka-Głaz, kierująca Kliniką Ginekologii Operacyjnej i Onkologii Ginekologicznej SPSK-2 w Szczecinie.
Jednym z najtrudniejszych przypadków w onkologii ginekologicznej jest rak jajnika oporny na pochodne platyny – wyjątkowo agresywna forma choroby, której leczenie przez lata pozostawało wyzwaniem. Dziś pojawiła się realna nadzieja – mirwetuksymab sorawtanzyna.
„Mechanizm działania tego leku przypomina konia trojańskiego” – mówi prof. Dagmara Klasa-Mazurkiewicz z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
„Lek celuje w receptor FR-alfa, występujący w nadmiarze na komórkach rakowych, dostarczając toksyczny związek bezpośrednio do wnętrza komórki nowotworowej.”
Wyniki badań klinicznych są imponujące – liczba odpowiedzi na terapię była ponad dwukrotnie wyższa niż przy dotychczasowym leczeniu, a ryzyko zgonu spadło o 33%, przy jednoczesnym zachowaniu wyższej jakości życia pacjentek.
Mirwetuksymab znalazł się już na liście technologii o najwyższym poziomie innowacyjności Ministerstwa Zdrowia i obecnie oczekuje na refundację.
Ekspertki zwracają uwagę, że rozwój terapii musi iść w parze z dostępem do nowoczesnej diagnostyki molekularnej, m.in. badań w kierunku mutacji BRCA1/2 oraz testu HRD (deficytu rekombinacji homologicznej).
„Bez testu HRD wiele pacjentek nie kwalifikuje się do leczenia inhibitorami PARP, choć mogłyby z niego skorzystać” – podkreśla dr Anna Dańska-Bidzińska z Narodowego Instytutu Onkologii i prezeska Stowarzyszenia Rak Misja.
Reklama
Choć liczba badań genetycznych w Polsce rośnie, test HRD nadal nie jest refundowany, co ogranicza dostęp do terapii ukierunkowanych molekularnie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze