Reklama

Psychiatra Tomasz Kowalczyk: "Depresja nie jest oznaką słabości ani wadą charakteru"

Z okazji Ogólnopolskiego Dnia Walki z Depresją, obchodzonego 23 lutego, wywiadu dla portalu PolitykaZdrowotna.com udzielił psychiatra Tomasz Kowalczyk. W rozmowie wyjaśnia, czym różni się depresja jako zaburzenie biologiczne od naturalnej reakcji psychicznej na kryzys oraz jak przewlekły stres może prowadzić do choroby. Ekspert podkreśla, że depresja jest schorzeniem, które można i trzeba leczyć – im szybciej pacjent otrzyma pomoc, tym większa szansa na powrót do zdrowia.

Plaga depresji 

Depresja jest dziś jedną z najczęściej diagnozowanych chorób psychicznych i bywa nazywana chorobą cywilizacyjną, jednak każdy pacjent doświadcza jej inaczej. To nie tylko smutek czy chwilowe przygnębienie, ale złożone zaburzenie obejmujące emocje, myślenie i funkcjonowanie organizmu.

Dlaczego przewlekły stres może zaburzyć mechanizmy adaptacyjne mózgu i jak rozpoznać moment, w którym potrzebna jest profesjonalna pomoc? Zachęcamy do przeczytania wywiadu dla PolitykaZdrowotna.com z psychiatrą Tomaszem Kowalczykiem. 

Reklama

Czym różni się smutek od klinicznej depresji?

PolitykaZdrowotna.com: Depresja jest dziś nazywana chorobą cywilizacyjną, ale każdy pacjent doświadcza jej inaczej. Czy mógłby Pan wyjaśnić, czym różni się depresja pojmowana jako zaburzenie biologiczne od depresji rozumianej jako reakcja psychiczna na kryzys życiowy? Jak te dwa wymiary współistnieją ze sobą?

TOMASZ KOWALCZYK: Depresja to zaburzenie w odczuwaniu emocji. Możemy ją rozpatrywać na poziomie biologicznym – jako stan związany z funkcjonowaniem mózgu – albo jako reakcję psychiczną na trudne wydarzenia życiowe.

Reklama

Kolokwialnie mówiąc, czasami ktoś odczuwa przygnębienie czy smutek, bo przeżywa stresującą sytuację. To są naturalne reakcje organizmu. Jeśli fizjologia jest zachowana, smutek jest proporcjonalny do tego, co się wydarzyło, i mija, gdy zmieniają się okoliczności lub upływa czas. Nasze samopoczucie się poprawia i jesteśmy w stanie pójść dalej.

W prawdziwej, klinicznej depresji smutek i przygnębienie nie mijają. Nawet jeśli fizycznie wykonamy codzienne czynności, nasz umysł pozostaje w stanie, który męczy i niepokoi. Znikają przyjemności, a brak dystansu do własnych emocji dodatkowo potęguje cierpienie. Nie ma obecnie uniwersalnego mechanizmu opisującego dokładnie neurobiologię depresji, ale wiemy, że leki zwiększające poziom serotoniny – neuroprzekaźnika odpowiedzialnego m.in. za poczucie dystansu – mogą poprawić stan pacjenta.

Reklama

Kiedy stres przestaje być mobilizujący, a zaczyna szkodzić?

PZ: Czy przewlekły stres może nas doprowadzić do depresji?

T.K.: Jako ludzie dobrze radzimy sobie ze stresem, jeśli spełnia on trzy warunki: jest umiarkowany, pojawia się epizodycznie – czyli od czasu do czasu – i mamy na niego jakiś wpływ. To są sytuacje, do których możemy się w pewnym stopniu dostosować i zaadaptować, mimo że wymagają od nas wysiłku.

Problem pojawia się, gdy stres jest zbyt intensywny, trwa zbyt długo i – co najważniejsze – tracimy nad nim kontrolę. Mogą to być poważne choroby, trudności w pracy, kłopoty finansowe, problemy zdrowotne czy rodzinne. Wówczas nasz mechanizm radzenia sobie ze stresem ulega przeciążeniu.

Reklama

Warto pamiętać, że stres powoduje w naszym ciele uwalnianie tych samych hormonów, które pojawiały się u dinozaurów, gdy musiały uciekać lub walczyć o przetrwanie. W tamtym czasie stres był krótkotrwały – zwierzęta odzyskiwały poczucie bezpieczeństwa, a poziom hormonów spadał.

Dziś jednak często stres staje się przewlekły. Martwimy się nie tylko o realne zagrożenia, ale także o to, co mogłoby się wydarzyć, choć często nie ma ku temu podstaw. To ciągłe napięcie i przewidywanie problemów sprawia, że stres staje się chroniczny i może prowadzić do zaburzeń nastroju, w tym depresji.

Reklama

PZ: Stres nie zawsze da się „zaplanować”.

T.K.: Na przykład, jeśli mamy egzamin i wiemy, że przygotujemy się do materiału z książki, to choć odczuwamy duży stres, jest on naturalny i przewidywalny.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy otwieramy galerię sztuki i nasz los zależy od tego, jak zostanie odebrany nasz pomysł. Wtedy nie mamy kontroli nad wynikiem, a stres staje się frustrujący i trudny do zniesienia.

Przewlekły i nadmierny stres w ogóle zaburza adaptacyjne mechanizmy mózgu. Możemy funkcjonować w stanie równowagi – homeostazy – albo w stanie tzw. allostazy, kiedy działamy pod pewną presją, ale nadal jesteśmy w stanie sobie radzić ale tylko przez pewien czas.

Reklama

Przewlekły stres wpływa na syntezę serotoniny w mózgu, powodując jej niedobór. W efekcie tracimy dystans do sytuacji, martwimy się bardziej, niż powinniśmy, co generuje kolejny stres, podnosi poziom kortyzolu i jeszcze bardziej obniża serotoninę. To tworzy błędne koło. Pierwszym punktem tego destrukcyjnego procesu jest właśnie przewlekłość stresu – jego nieustanne utrzymywanie się w czasie.

PZ: Mówi się, że stres obniża regenerację.

T.K.: Stres rzeczywiście hamuje naszą regenerację. Nasze ciało funkcjonuje w dwóch trybach – aktywacji, gdy działają hormony stresu, oraz regeneracji, gdy ich nie ma. Jeśli stale się czymś stresujemy, nawet podczas odpoczynku nasze ciało nie ma czasu na regenerację.

Reklama

W efekcie czujemy się coraz bardziej zmęczeni, mamy mniej siły i energii. Jako dorośli, mając obowiązki, często próbujemy sobie z tym radzić kolejnymi „zastrzykami” hormonów stresu. Z jednej strony pozwalają one utrzymać funkcjonowanie organizmu i podejmować działania, ale z drugiej – jeszcze bardziej blokują regenerację i prowadzą do spustoszenia w organizmie. Brak odpoczynku powoduje, że ciało nie działa prawidłowo – zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

W depresji ten mechanizm jest szczególnie nasilony. Osoby cierpiące na depresję zwykle zaczynają od smutku, wyczerpania i trudności z odpoczynkiem. Jednak w przeciwieństwie do normalnego zmęczenia, te dolegliwości nie mijają.

Reklama

W depresji odpoczynek przestaje działać – sen, rozmowy z bliskimi czy spacer nie przynoszą ulgi, bo osoba cały czas wraca myślami do źródła problemu. W efekcie energia spada coraz bardziej, a brak regeneracji prowadzi do poczucia bezradności i beznadziei. Człowiek nie widzi już szansy na poprawę, co z czasem wpływa na pracę, życie osobiste, sen i ogólnie – zatruwa codzienność.

Pomoc w depresji jest możliwa

PZ: Najważniejsze chyba jest jednak to, że osobie w depresji można pomóc.

T.K.: Depresja to nie oznaka słabości ani wada charakteru. Depresja jest reakcją organizmu na długotrwałe obciążenia – wewnętrzne, zewnętrzne lub najczęściej ich kombinację. Tak jak złamaną nogę można wyleczyć gipsem i rehabilitacją, tak depresję można leczyć farmakologicznie, psychoterapeutycznie lub najlepiej łącząc obie metody, co pozwala pacjentowi szybciej wrócić do zdrowia.

Reklama

Część epizodów depresyjnych może ustąpić samoistnie, ale jest to proces długotrwały. Każda skuteczna interwencja, która skraca czas leczenia, realnie zwiększa jakość życia pacjenta. Dlatego warto działać – leczenie daje szansę na odzyskanie energii, radości i normalnego funkcjonowania.

PZ: Nieleczona depresja nie zawsze ulega remisji. Jak można pomóc chorym?

T.K.: Czasami depresja prowadzi do powikłań zdrowotnych, a w innych przypadkach ulega zaostrzeniu – wówczas człowiek czuje się coraz gorzej. Niestety, depresja realnie przyczynia się także do samobójstw. W Polsce więcej osób odbiera sobie życie z powodu depresji niż ginie w wypadkach samochodowych. Każdego dnia około 15 osób popełnia samobójstwo, z czego u 4 z nich prawdopodobnie rozpoznano depresję.

Reklama

Depresja powoduje zaburzenia regeneracji organizmu, zmiany w układzie nerwowym i nierównowagę neuroprzekaźników. Osoby, które długo z nią walczą i nie otrzymują skutecznej pomocy, mogą niestety umrzeć w wyniku choroby. Jednak to nie jest jedyna opcja. Kluczowe jest zrozumienie, że depresyjne myślenie jest częścią kryzysu, a kryzysy mogą mijać – szczególnie jeśli osoba szuka wsparcia. Ważne jest, by w tym momencie zgłosić się po pomoc, zamiast czekać, aż problem sam ustąpi, i pozwolić sobie na wyjście z depresji z pomocą specjalisty.

Depresja to nie słabość. Jak stereotypy utrudniają leczenie?

PZ: Depresja często bywa bagatelizowana przez otoczenie i traktowana jako słabość charakteru, chwilowy smutek. Jak takie społeczne uprzedzenia wpływają na przebieg choroby, gotowość pacjenta do szukania pomocy i skuteczność terapii?

T.K.: Przede wszystkim trzeba zrozumieć jedno: jeśli ktoś jest chory, należy mu pomóc. Depresja nie jest wynikiem słabości charakteru ani winy pacjenta. To obiektywne zaburzenie neurobiologiczne, które wpływa na nasze myśli, emocje i zachowanie.

Społeczne stereotypy mają jednak ogromny wpływ. Około 60% osób z depresją waha się przed szukaniem pomocy, obawia się ocen innych – że zostanie uznana za słabą, że psychiatra „to nie wiadomo kto” albo że będzie zmuszona do przyjmowania leków psychotropowych.

Trzeba przy tym wyjaśnić, że praktycznie każda substancja, nawet kofeina czy cukier, ma wpływ na naszą neurobiologię, więc określenie „psychotropowe” samo w sobie nie powinno budzić lęku. Obawy pacjentów wynikają też z historycznych doświadczeń – kiedyś stosowano leki uzależniające, np. Valium, co pozostawiło negatywne skojarzenia. Dziś leki przeciwdepresyjne są bezpieczne. Nie powinny być nadużywane, ale w odpowiedniej terapii pomagają pacjentowi odzyskać równowagę i funkcjonowanie.

Leki przeciwdepresyjne nie mają właściwości „usypiających” ani nie tłumią intelektu. Stosowane właściwie przywracają prawidłowy dystans – czyli pozwalają pacjentowi oderwać myśli od ciągłego skupienia na problemach i spojrzeć na życie z innej perspektywy.

Osoby z kliniczną depresją nadal odbierają stres, ale w odróżnieniu od zdrowych ludzi, smutek w depresji nie jest przejściowy ani reaktywny. Normalny smutek jest naturalny i adekwatny do sytuacji – pojawia się i mija, pozwala nam przetwarzać emocje. W depresji natomiast stan przygnębienia jest utrwalony i niezależny od okoliczności zewnętrznych.

To sprawia, że nawet próby poprawy nastroju – spacer, rower, rozmowa – często nie przynoszą ulgi. U pacjentów z niskim poziomem serotoniny umysł pozostaje „zakotwiczony” w negatywnych myślach – o kredytach, zdrowiu, relacjach, przyszłości czy przeszłości. Stres zewnętrzny, czyli to, co dzieje się wokół nas, ma wtedy znaczny wpływ na samopoczucie, bo osoba nie jest w stanie mentalnie odsunąć się od problemów i zyskać dystansu.

Podczas epidemii COVID-19 odnotowaliśmy około 25% wzrost zachorowań na depresję w populacji. Na początku pandemii nikt nie wiedział, jak długo potrwa, ani co przyniesie przyszłość, a jednocześnie nasze kontakty społeczne były bardzo ograniczone. To wszystko znacząco obciążało psychikę.

Depresja nie wynika tylko z czynników zewnętrznych – ogromną rolę odgrywają także czynniki wewnętrzne, w tym genetyka. Na przykład jeśli bliźniak biologiczny choruje na depresję, ryzyko zachorowania u drugiej osoby znacząco wzrasta. Wychowanie i doświadczenia rodzinne również mają znaczenie – nawet jeśli ktoś ma mniej „optymalne” geny, odpowiednie wsparcie w domu może pomóc uniknąć depresji.

Nie można też bagatelizować wpływu przewlekłego stresu. Nie ma osoby, która przez długi czas byłaby wystawiona na intensywny, chroniczny stres, a nie doświadczyłaby pewnych trudności psychicznych.

Na szczęście w większości przypadków depresja jest uleczalna. Skuteczne leczenie – farmakoterapia, psychoterapia lub ich połączenie – pozwala na remisję objawów i powrót do zdrowia. Ważne jest, aby leczenie depresji było skuteczne. Leki przeciwdepresyjne działają podobnie jak gips na złamaną nogę – jeśli dobrze „trzymają” chorobę, organizm ma szansę się zregenerować.

Jeżeli jednak leczenie lub terapia nie prowadzą do pełnej remisji, a pacjent wciąż przetwarza objawy depresji, nadmiernie się martwi i koncentruje na negatywnych myślach, to mechanizmy stresu i napięcia wciąż podtrzymują chorobę. W efekcie depresja pozostaje wciąż odświeżana w umyśle pacjenta. Z tego powodu zachęcam swoich pacjentów, by decyzję o redukcji lub odstawieniu leków podejmować w kilku etapach.

PZ: Jakich?

T.K.: Pierwszy etap to minimum sześć miesięcy bardzo dobrej poprawy. Jeśli pacjent czuje się naprawdę dobrze przez ten czas, pozwala to na wypracowanie nowych nawyków i ograniczenie przewlekłego niepokoju, co zwiększa szansę na trwałe wyleczenie. Drugim są sprzyjające okoliczności zewnętrzne, ustąpienie źródeł przewlekłego stresu. Trzecim jest wystąpienie u pacjenta ustąpienie spontanicznych, codziennych obaw przed złym samopoczuciem. To sygnały o pomyślności procesu gojenia się po przeciążeniu psychicznym.

Jeśli chodzi o skuteczność leczenia, statystyki pokazują, że około jedna trzecia osób z depresją reaguje bardzo dobrze na standardowe interwencje i szybko wraca do zdrowia. Druga jedna trzecia potrzebuje dłuższego leczenia – stabilizacja nastroju zajmuje więcej czasu i często wymaga dopasowania różnych leków lub połączenia kilku metod terapeutycznych. Ostatnia jedna trzecia zmaga się z tzw. depresją lekooporną.

Leczenie pacjentów z depresją lekooporną

PZ: Jak leczyć pacjentów z depresją lekooporną?

T.K.: W takich przypadkach naszym celem jest umożliwienie pacjentowi możliwie normalnego funkcjonowania. Jeśli standardowe leki i psychoterapia nie działają, istnieją inne nowoczesne metody leczenia.

Jedną z nich jest terapia elektro konwulsyjna – potocznie nazywana elektrowstrząsami – która daje około 80% szans na poprawę w depresji lekoopornej u osób dorosłych. Kolejną opcją jest esketamina – substancja pierwotnie stosowana jako znieczulenie podczas zabiegów operacyjnych, która pomaga przełamać depresję lekooporną. Jest też rTMS, czyli przezczaszkowa stymulacja magnetyczna, która w badaniach poprawia stan pacjentów z depresją lekooporną w 30–60% przypadków.

Dzięki tym narzędziom mamy szeroki arsenał metod leczenia depresji – zarówno do pełnego wyleczenia, jak i do przyspieszenia poprawy funkcjonowania pacjenta.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/02/2026 08:56
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości