Niemalże w czasie rzeczywistym możemy śledzić ruchomość guza, gdy pacjent znajduje się już w trakcie naświetlania. Gdy guz się przemieszcza, korygujemy obszar napromieniowania. To jeden z największych przełomów, jaki dokonał się w radioterapii w ostatnich latach. Przede wszystkim leczymy raka gruczołu krokowego i raka trzustki. Możemy pomóc wielu ludziom - opowiadają w rozmowie z politykazdrowotna.com prof. Maciej Harat, koordynator Zakładu Neuroonkologii i Radiochirurgii Centrum Onkologii w Bydgoszczy i dr. Janusz Winiecki, koordynator Zakładu Fizyki Medycznej Centrum Onkologii w Bydgoszczy.
Centrum Onkologii w Bydgoszczy posiada od zeszłego roku jedyny w kraju akcelerator do radioterapii adaptacyjnej oparty na innowacyjnej technologii MR-Linac. Dzięki tej nowoczesnej technologii możliwe jest precyzyjniejsze dostarczenie wyższej dawki promieniowania do tkanki nowotworowej, jednocześnie chroniąc zdrowe narządy przed ekspozycją na promieniowanie jonizujące. To pozwala na zmniejszenie liczby sesji terapeutycznych i szybsze zakończenie procesu leczenia pacjenta. Urządzenie to zintegrowane jest z systemem rezonansu magnetycznego (MRI), co poprawia wizualizację struktur tkanek miękkich i umożliwia ciągłą adaptację parametrów promieniowania podczas naświetlania guzów. Technika ta ma zastosowanie u pacjentów, u których trudne jest jednoznaczne rozróżnienie tkanki nowotworowej od zdrowej, a także w leczeniu nowotworów umiejscowionych w tkankach miękkich wykazujących tendencję do przemieszczeń. To podejście stanowi istotną zmianę paradygmatu w leczeniu pacjentów onkologicznych z zastosowaniem radioterapii.
Maciej Harat (MH): Ma ono kilka unikalnych cech pozwalających na to, by radioterapia była bardziej precyzyjna. Możemy z jednej strony podawać większą dawkę promieniowania na guza, a z drugiej lepiej chronić zdrowe narządy w pobliżu. To bardzo zaawansowana technologia. Przez wiele lat próby połączenia technologii rezonansu magnetycznego z promieniowaniem były trudne. Od niedawna wiodące ośrodki medyczne wprowadziły jednak tę technologię i jestem dumny, że jest wśród nich Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Leczenie radioterapią zostało przeniesione na wyższy poziom. To nie jest tak, że radioterapia bez rezonansu jest mniej skuteczna, czy mniej bezpieczna, ale w niektórych przypadkach musieliśmy z niej zrezygnować przy guzach, które się mocno poruszają np. w otrzewnej. Nie była ona skuteczna m.in. w raku jelita grubego, bo nie było wiadomo, jak guz zlokalizuje się danego dnia. Są też takie nowotwory jak rak trzustki, gdzie radioterapia była skuteczna w sposób ograniczony przez toksyczność blisko położonej dwunastnicy. Obecnie dzięki naszemu akceleratowi możemy zaproponować leczenie, które do tej pory było niedostępne.
M.H. Możemy codziennie obrazować ułożenie guzów, dzięki czemu precyzyjniej określamy jego granice oraz dokładniej wyznaczamy obszary naświetlania. Marginesy zmiany nowotworowej to cecha charakterystyczna radioterapii. Są one stosowane, by zabezpieczyć pacjenta przed ruchomością danego obszaru. Ich maksymalne ograniczenie niesamowicie zwiększa bezpieczeństwo chorych orasz zmniejsza prawdopodobieństwo napromieniowania zdrowych tkanek.
M.H. Niemalże w czasie rzeczywistym możemy śledzić ruchomość guza, gdy pacjent znajduje się już w trakcie naświetlania. Gdy guz się przemieszcza korygujemy obszar napromieniowania. To jeden z największych przełomów jaki dokonał się w radioterapii w ostatnich latach.
M.H. Zdecydowanie tak. Jeszcze na początku lat dwutysięcznych planowaliśmy terapie na podstawie zupełnie innego obrazowania np. obrazów RTG. Obecnie codziennie możemy korygować wiązkę promieniowania w zależności od tego jak guz odpowiada na naświetlanie. Sprawdzamy czy guz się zmniejsza i jak się zmienia jego anatomia. Wykonujemy rezonans dzień po dniu i na bieżąco widzimy zmiany. Tkanka nowotworowa pod względem budowy nie różni się zasadniczo od zdrowych tkanek miękkich, natomiast często wykazuje odmienne cechy fizjologiczne. Zastosowanie techniki MR w trakcie leczenia pozwala dokładniej ogniskować strumień promieniowania.
M.H. To poprawa w każdym z tych wymienionych aspektów. Większa precyzja i lepsza optymalizacja dawki promieniowania daje nam oszczędność czasu. Terapię, która trwała kiedyś np. 6 tygodni jesteśmy obecnie w stanie wykonać w 5 dni, czyli pacjent zarówno skraca pobyt w szpitalu jak i ogranicza np. konieczność dojazdów. Ponieważ zmniejszamy margines to pacjenci lepiej tolerują leczenie. Z badań klinicznych wynika, że np. w raku gruczołu krokowego mamy większe bezpieczeństwo, większą tolerancję na leczenie i mniej niepożądanych odczynów. Takie pozytywne efekty mamy przy wielu nowotworach, gdzie stosujemy tę metodę tym bardziej, że podając większą dawkę promieniowania jesteśmy jednocześnie skuteczniejsi.
M.H. To nowa technologia i dopiero trwają programy badawcze nad jej skutecznością. Nasze Centrum jest międzynarodowym Konsorcjum ośrodków, które je stosuje. Co prawda logicznym wydaje się założenie, że większe dawki napromieniowania, to lepsze wyniki leczenia, ale mam nadzieję, że wkrótce będziemy dysponować też odpowiednimi danymi, które to potwierdzą.
Janusz Winiecki (JW). Ten aparat został u nas uruchomiony w bardzo szybkim tempie i jeszcze nie pracuje w optymalnym wymiarze. Docelowo akcelerator może leczyć do 12 -16 pacjentów dzienne. To statystycznie wychodzi średnio 3 procedury dziennie (po 5 sesji), czyli 15 tygodniowo a 60 miesięcznie. Ponieważ nadal jesteśmy w procedurze rozruchowej ze względów bezpieczeństwa miesięcznie leczymy 30-35 pacjentów.
M.H. Pojedyncza sesja jest też nieco dłuższa niż w tradycyjnym leczeniu, bo wykonujemy nie tylko naświetlanie, ale i w czasie rzeczywistym rezonans, a także korygujemy plan leczenia. Jednorazowa sesja może trwać 20-30 minut ale także dłużej np. 40 min, w zależności od rodzaju guza i komplikacji leczenia. Jednak cały proces jest znacznie krótszy niż w tradycyjnych metodach, bo z 40 sesji schodzimy do 4-5. Ponadto mamy już wskazania z innych ośrodków w jakich przypadkach możemy w najbardziej optymalny sposób zastosować tę terapię. Przede wszystkim rak gruczołu krokowego, który dotyczy w Polsce kilku tysięcy pacjentów rocznie, liczony także w tysiącach rak trzustki, gdzie rzadko stosowano radioterapię. Duże nadzieje wiążemy z glejakiem. Możemy pomóc wielu ludziom.
J.W. Oprócz elektroradiologów musi w nim być zarówno lekarz jak i fizyk. Każde bowiem leczenie jest indywidualne przy adaptacyjnym podejściu. Korygujemy leczenie do sytuacji zastanej tuż przed uruchomieniem promieniowania np. w zależności od migracji guza, jego obkurczeniu bądź zmianie wielkości.
J.W. Jesteśmy w Konsorcjum projektu prowadzącego badanie medyczne MOMENTUM, gdzie zbieramy informacje i dane dotyczące różnych wskazań, czy faz leczenia, by rozwijać tę technologię. Oprócz tego sami badamy np. glejaka co do zastosowań z uwagi m.in. na genetykę w leczeniu pacjentów.
M.H. Bydgoszcz jest ośrodkiem, który od lat specjalizuje się w szczególnych przypadkach jeśli chodzi o radiochirurgię. Mamy tysiące wyleczonych pacjentów, działamy w dużej skali. Brakowało nam precyzyjnych narzędzi. Przez to, że zainwestowaliśmy w tak wyrafinowane technologie, mamy odpowiedni potencjał i nowe możliwości leczenia. Należymy też do Konsorcjum MR-Linac, klinik, z których niektóre nie mają nawet zintegrowanego akceleratora z rezonansem, ale chcą go mieć lub posiadają hybrydy. Nasz ośrodek zdobył już międzynarodowe zaufanie, co jest dobrym kapitałem na przyszłość.
M.H. My już korzystamy z AI. Sztuczna inteligencja wkroczyła do radioterapii już jakiś czas temu i to z dużym powodzeniem. Dzięki temu możemy pacjentowi szybciej zaproponować leczenie. Dzięki AI skracamy kolejki. Obecnie wiele czynności, które kiedyś wykonywano ręcznie teraz jest automatyczna. W technologii Linac MR, sztuczna inteligencja jest wymieniana jako jedno z narzędzi, które może przyspieszyć leczenie i skrócić terapie. To oznacza większą dostępność dla pacjentów.
J.W. Skanowanie metodą tomografii rezonansu magnetycznego jest trochę dłuższe niż tomografia komputerowa. Sztuczna inteligencja pomaga nam w obrazowaniu anatomii pacjenta, a przede wszystkim potrafi przewidzieć spodziewany ruch narządu i jego kształt w trakcie ruchu. Stosujemy ją zatem w sposób wielowymiarowy.
M.H. To nie jest biznes. Patrząc z punktu widzenia lekarza, najważniejsze dla nas jest uratowanie pacjenta. Oprócz tego to się i tak opłaci, bo leczenie jest bezpieczniejsze, krótsze i z mniejszą liczbą powikłań, czyli tańsze dla całego systemu. Biorąc pod uwagę wzrost liczby pacjentów onkologicznych, w tym nowotworów rzadkich takich jak np. mięsak serca, to większa nadzieja na skuteczne leczenie dla tysięcy chorych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze