Polska od wielu lat boryka się z wyzwaniami zapewnienia pacjentom odpowiedniej opieki psychiatrycznej, stojąc przed trudnościami zarówno na płaszczyźnie systemowej, jak i organizacyjnej. W jakim momencie zastanie ją nowy minister zdrowia i jakie działania potrzebują jego wsparcia – o tym rozmawiamy z prof. dr hab. n. med. Piotrem Gałeckim, specjalistą psychiatrą, kierownikiem Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultantem krajowym w dziedzinie psychiatrii.
Od roku 2018 mamy do czynienia z wdrażaniem Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. Polska psychiatria znajduje się obecnie w procesie przekształcania systemu, który wcześniej był oparty wyłącznie na dużych szpitalach psychiatrycznych, a którego podstawą funkcjonowania stają się, bądź z założenia powinny, Centra Zdrowia Psychicznego (CZP).
Podstawy tej transformacji zostały ujęte w pilotażu Centrów Zdrowia Psychicznego oraz ogłoszonym w tym roku Narodowym Programie Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2023-2030. Dotyczą one określenia zakresu funkcjonowania oddziałów dziennych, całodobowych, poradni zdrowia psychicznego, zespołów leczenia środowiskowego i punktów zgłoszeniowo-koordynacyjnych. Wiemy już, że nie wszystkie rejony w Polsce są w stanie sprostać tym oczekiwaniom.
Zgodnie z ostatnim rozporządzeniem ministra zdrowia, do CZP zostało wpisanych 129 podmiotów, gdzie CZP typu A to 100 jednostek, CZP typu B to 29. Do tej pory – z zastrzeżeniem, że sytuacja na bieżąco się zmienia – około 90 z nich podpisało już konkretne umowy. Na chwilę obecną zakłada się więc, że około 52% dorosłej populacji Polski może już funkcjonować w systemie Centrów Zdrowia Psychicznego z poprawnie funkcjonującą opieką środowiskową.
– Pamiętajmy jednak, że te 129 podmiotów same zgłosiło akces i spełnia określone kryteria funkcjonowania w ramach Centrum Zdrowia Psychicznego. Niestety są też regiony, w których utworzenie takiego centrum stanowi dużo większe wyzwanie. Natrafiają one na przykład na problemy z utworzeniem oddziału całodobowego, wynikające z braku infrastruktury, personelu a nawet braku zaangażowania administracji samorządowej. W związku z tym testowane są tzw. Centra Zdrowia Psychicznego typu B, czyli takie, które nie posiadają oddziału całodobowego, ale mogą realizować pozostałe zakresy świadczeń
Reklama
– tłumaczy prof. dr hab. n. med. Piotr Gałecki.
– To co teraz kluczowe w tym kontekście, to ukończenie pilotażu i wpisanie podczas nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia psychicznego strukturę Centrum Zdrowia Psychicznego typu B, żeby móc rozpisywać konkursy na CZP i by ich funkcjonowanie było już finansowane w ramach systemowej opieki
– dodaje profesor Gałecki.
Profesor zaznacza jednocześnie, że największe wyzwanie na najbliższą dekadę upatruje w zmianach i poprawie infrastruktury szpitali psychiatrycznych i oddziałów psychiatrycznych. Rzeczywiście bardzo długo brakowało celowanego finansowania, a to przełożyło się na obecny – dość źle oceniany – stan wielu oddziałów lub szpitali psychiatrycznych.
W Polsce mamy dostępne wszystkie nowoczesne terapie przeciwdepresyjne, przeciwpsychotyczne. Możemy powiedzieć, że poziom naszego leczenia odpowiada światowym wytycznym i trendom.
Prywatna ochrona zdrowia rzeczywiście wydaje się bardzo atrakcyjnym miejscem pracy i dotyczy to wszystkich specjalizacji, nie tylko psychiatrii. Jednak w kontekście psychiatrii jej przewaga najbardziej uwidocznia się w organizacji opieki ambulatoryjnej i jej dostępności. A w tym aspekcie czas oczekiwania do specjalisty dla wielu pacjentów jest kluczowy. Natomiast prywatne szpitale psychiatryczne nie odnoszą znaczącego czy spektakularnego sukcesu.
– Mamy oczywiście świadomość, że sytuacja ta wymaga wsparcia i działań. Dlatego słuszne jest poparcie dążeń do regulacji pracy rezydentów. Lekarze ci swoją wiedzę i kompetencje powinni zdobywać również w poradniach zdrowia psychicznego, w zespołach leczenia środowiskowego. To ogromne wyzwanie dla systemu, żeby zachęcać młodych lekarzy do tego, by chcieli pracować w publicznej ochronie zdrowia, a nie od razu odchodzili do prywatnego sektora – mówi prof. Piotr Gałecki i dodaje:
– Należy przy tym zwrócić uwagę, że kompleksowe leczenie psychiatryczne, w którym mamy pod stałą opieką pacjenta przewlekle chorego, gdzie powinniśmy brać pod uwagę również potrzebę zaangażowania systemu opieki społecznej – jest na pewno trudniejsze i bardziej wymagające niż praca w prywatnym gabinecie. Dlatego wsparcie tego systemu jest bez wątpienia niezwykle potrzebne i przekłada się na zdrowie i życie pacjentów.
Reklama
Charakter zaburzeń psychicznych i nastawienie dużej części społeczeństwa wpływają również na postrzeganie tej strefy zdrowia, jako problematyki bardzo indywidualnej, wręcz intymnej. Doszliśmy do momentu, w którym kwestie te i dostępność specjalistów przekładają się na zachwiane balansu na korzyść prywatnego sektora – lecz warto zaznaczyć, że tylko w aspekcie ambulatoryjnym.
– Przyznaję, że sam użyłem kiedyś sformułowania „stomatologizacja psychiatrii”, i ono na stałe osadziło się w sposobie określania tego obszaru. Nadal jest prawdziwe, bo szacuje się, że aż 80% świadczeń w psychiatrii, to świadczenia ambulatoryjne. Dodatkowo nowoczesna farmakoterapia sprawiła, że zarówno schizofrenia, choroba dwubiegunowa czy depresja nie muszą być już leczone podczas hospitalizacji. Należy w tym miejscu dodać, że jakiś czas temu pierwsze epizody schizofrenii stanowiły podstawę do koniecznej hospitalizacji, która trwała kilka tygodni. To jednak wcale nie oznacza, że powinniśmy pomijać właściwie funkcjonującą, publiczną opiekę psychiatryczną. Jej znaczenie w systemie powinno być priorytetem – komentuje prof. Piotr Gałecki.
Unia Europejska odnosząc się do założeń nowej Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-11 zdecydowała, że na dostosowanie tych wytycznych w poszczególnych systemach opieki zdrowotnej przeznaczy okres 5 lat.
– Na uwagę w zapisach nowej klasyfikacja ICD-11 zasługuje fakt, że zostało wyraźnie zaznaczone, iż nie powinniśmy posługiwać się określeniem: choroba psychiczna. Eksperci stwierdzili, że jest to pojęcie bardzo stygmatyzujące a wszystkie jednostki chorobowe w psychiatrii określane są obecnie jako zaburzenie. U źródeł tej zmiany leży postęp w medycynie, który podkreśla możliwości wpływu na dynamikę zaburzeń psychicznych – tłumaczy profesor Gałecki.
Bez wątpienia wyzwaniem stanie się tu przedefiniowanie pozycji jednostki chorobowej w psychiatrii, w której będziemy mogli stosować paternalizm, czyli przyjmować pacjenta bez zgody do szpitala psychiatrycznego i działać przy tym w zgodzie ze współczesną i nowoczesną medycyną. Obecnie specjaliści posługują się wypracowaną praktyką.
– Tu uwidacznia się pewien problem. Na podstawie naszej ustawy z 1994 r. (która na tamte czasy była nowoczesna) używamy pojęcia: osoby chorej psychicznie i choroby psychicznej. Dlatego przed nami duża debata naukowa, ekspercka i społeczna. Jeśli według nowoczesnej nauki nie mamy już chorób psychicznych, a z drugiej strony w naszym systemie tylko osoby chore psychicznie możemy przyjmować do szpitala bez zgody – to w tym miejscu pojawia się dylemat natury prawnej, jak postępować w takich przypadkach?
Reklama
– komentuje profesor Gałecki.
Polska psychiatria stoi obecnie przed koniecznością zakończenia pilotażu CZP i jego oceną. Eksperci mają nadzieję, że również psychiatria zostanie wpisana w priorytety nowego ministra zdrowia i otrzyma kolejne impulsy, które wspomogą jej dalszy rozwój.
Czytaj też:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze