Do niedawna szacowano, że około 8-12 proc. hospitalizowanych pacjentów w szpitalach Unii Europejskiej doświadcza niepożądanych zdarzeń medycznych. Obecnie wiadomo jednak, że statystyki te są mocno zaniżone, gdyż problem nienależytego zgłaszania zdarzeń niepożądanych jest zagadnieniem wciąż aktualnym. Niestety, w dużym odsetku tego typu incydentów, oprócz pierwszej ofiary - pacjenta, mamy do czynienia także z drugim poszkodowanym - personelem medycznym, określanym z języka anielskiego mianem "second victims".
Samo zdarzenie niepożądane definiowane jest jako szkoda, wywołana w trakcie lub w wyniku leczenia, niezwiązana z naturalnym przebiegiem choroby lub stanem zdrowia pacjenta. I choć unikanie tego typu zdarzeń uznaje się za jeden z głównych celów wszelkich działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa pacjentów, zdarzenia niepożądane oraz błędy medyczne zawsze były i zawsze będą częścią systemu opieki zdrowotnej, stanowiąc poważny problem zdrowia publicznego i trzecią po chorobach serca i nowotworach przyczynę zgonów.
Kim jest druga ofiara zdarzenia niepożądanego?
Mianem drugiej ofiary zdarzenia niepożądanego określa się pracowników opieki zdrowotnej, którzy w wyniku udziału, w zdarzeniu niepożądanym lub błędzie medycznym, doświadczyli negatywnych skutków psychicznych (wstyd, poczucie winy, lęk, smutek, depresja) bądź fizycznych.
Ciekawostką jest, iż przez pewien czas część ekspertów zalecała rezygnację z terminu "ofiara", jako że może być on postrzegany jako niewrażliwy względem poszkodowanego pacjenta. Ostatecznie jednak określenie to zostało przyjęte i jest powszechnie stosowane w prowadzonych na arenie międzynarodowej dyskusjach.
Połowa personelu medycznego doświadcza negatywnych konsekwencji ZN
Problem drugiej ofiary nie jest niestety znikomy. Szacuje się, że częstość występowania konsekwencji wśród personelu medycznego, po udziale w zdarzeniu niepożądanym, może plasować się na poziomie od nieco ponad 10 proc. do nawet 43 proc. Ponadto zagraniczne opracowania opisujące to zagadnienie wskazują, iż połowa personelu medycznego przynajmniej raz w swojej karierze zawodowej doświadcza wpływu zdarzenia niepożądanego, którego to była uczestnikiem.
Z kolei, z badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie na próbie 3 tys. lekarzy wynika iż 92 proc. medyków brało udział w zdarzeniu niepożądanym, uwzględniając zdarzenia potencjalnie, lekkie oraz poważne błędy medyczne a 81 proc. z nich odczuwało pewien rodzaj stresu, związanego z dalszą pracą.
Efekty takiego stanu rzeczy są szczególnie silne wśród lekarzy specjalistów z zakresu: chirurgii, anestezjologii, pediatrii oraz położnictwa i ginekologii. Konsekwencje, w zależności od charakteru przypadku i urazu pacjenta, u medyka - ofiary, mogą trwać od kilku tygodni do nawet kilku lat. Bardzo często przypadłości będące rezultatem udziału w tego typu zdarzeniach, mogą mieć wpływ na jakość życia pracownika ochrony zdrowia, ale i jego dalszą pracę zawodową i objawiać się np. w poczuciu winy, osłabieniu koncentracji, zaburzeniach snu czy nawet depresji.
Konieczne programy wsparcia
Niewątpliwie, gdy mamy do czynienia ze zdarzeniem niepożądany priorytetem jest opieka nad poszkodowanym pacjentem i członkami jego rodziny. Szkodzie powstałej w wyniku zaistnienia zdarzenia niepożądanego towarzyszy jednak efekt domina obejmując skutkami nie tylko pacjenta i jego bliskich, ale również personel, placówkę medyczną czy pacjentów poszkodowanych w późniejszym czasie.
W wielu krajach, gdzie funkcjonuje kultura zgłaszania zdarzeń niepożądanych powstały specjalne programy wsparcia dla pracowników - uczestników takich zdarzeń.Inicjatywy te często są wspierane przez decydentów czy samorządy zawodowe.
Ponadto, jak wskazują badania, sami klinicyści chcą funkcjonowania takiego systemu pomocy z możliwością np. czasowego zwolnienia ich z obowiązków związanych, z opieką nad pacjentem czy zapewnieniem indywidualnego wsparcia.
Przykładem jednej z takich instytucji była amerykańska Medically Induced Trauma Support Services (MITSS) założona przez pacjentkę, która ucierpiała na skutek zdarzenia niepożądanego. Poszkodowana skontaktowała się z lekarzem, sprawcą zdarzenia, w efekcie czego powstała organizacja pomagająca poszkodowanym pacjentom oraz pracownikom ochrony zdrowia.
W Polsce, by w ogóle zacząć mówić o ofiarach zdarzeń niepożądanych, najpierw musi zmienić się podeście do raportowania tego typu incydentów - co jest bardzo złożonym procesem. W tym celu niezbędne jest także stworzenie przyjaznego systemu zachęcającego personel do należytego raportowania zdarzeń niepożądanych. Ich sprawozdawanie nie może opierać się na szukaniu winnych a ustalaniu przyczyn i próbie minimalizowania takich sytuacji w przyszłości - system nie może być wobec zgłaszających opresyjny. W polskich realiach problem drugiej ofiary powinien wybrzmieć właśnie teraz, wespół z procedowaną ustawą o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!