Reklama

Pacjent zbyt zdrowy by go leczyć w Polsce

Polityka Zdrowotna
14/09/2021 08:30

Pacjenci z rakiem gruczołu krokowego uważają, że nie są leczeni zgodnie z aktualną wiedzą i osiągnięciami nowoczesnej medycyny. Na nowoczesne, uznane w Unii Europejskiej oraz u naszych zachodnich sąsiadów terapie, pacjenci w Polsce muszą poczekać aż ich stan zdrowotny się pogorszy.

Rak gruczołu krokowego jest najczęstszym nowotworem u mężczyzn. W 2008 r. odnotowano na świecie 899 tysięcy nowozdiagnozowanych przypadków raka prostaty w tym 258 tysięcy zgonów. Zważywszy na fakt stale starzejącego się społeczeństwa, eksperci są zgodni, że pacjentów będzie przybywać.

Liczy się czas 

Dodatkowo lekarzom przyjdzie się mierzyć ze swoistą „kumulacją” pacjentów, którzy w 2020 roku ze strachu przed koronawirusem rezygnowali z wizyt lekarskich i nie zgłosili się do poradni. Pojawią się więc w nich teraz, niestety już w dużo bardziej zaawansowanych stadiach, czyli z dużo mniejszą szansą na wyleczenie.

Reklama

W niektórych województwach, na badania rezonansem czy tomografem komputerowym czeka się po kilkadziesiąt dni. 

-Zastanawiam się, ilu moich kolegów nie dożyje tych badań. Podobna sytuacja jest z wizytami u specjalistów, na które również czeka się po kilka miesięcy. Dla chorego ze zdiagnozowanym nowotworem to cała wieczność, ale dla urzędnika widocznie nie - komentuje Bogusław Olawski, przewodniczący Sekcji Prostaty Stowarzyszenia „UroConti”.

Za zdrowi by leczyć

Prócz utrudnień w diagnostyce,  pacjenci zauważają niedoskonałości w dostępie do terapii. W obecnym kształcie programu lekowego nie ma opcji terapeutycznej, które pozwoli na leczenie pacjentów zanim pojawią się u nich przerzuty.

Reklama

- W obecnym kształcie programu lekowego nie ma takiej opcji terapeutycznej i pacjenci muszą czekać - mówi Bogusław Olawski, przewodniczący Sekcji Prostaty Stowarzyszenia „UroConti”.

A opcje w portfolio firm farmaceutycznych są. Chodzi o nowoczesne terapie, tj. stosowany w programie lekowym u pacjentów po przerzutach enzalutamid oraz dwa kolejne z tej samej grupy: apalutamid i darolutamid.

Wszystkie trzy mają udowodnioną skuteczność a Europa i Stany Zjednoczone leczą nimi pacjentów, u których nie pojawiły się jeszcze przerzuty. W Polsce większość pacjentów kwalifikujących się do leczenia nie ma szans na takie leczenie.

Reklama

- Przecież to nie tylko niedorzeczne, ale i niehumanitarne - ocenia Bogusław Olawski. - Jak można wmawiać pacjentowi, że jest zbyt zdrowy, że musi poczekać, aż będzie miał przerzuty i wtedy polskie państwo łaskawie zgodzi się na finansowanie jego leczenia? Czy nie po to płaciliśmy całe życie składki, żeby korzystać  z osiągnięć nowoczesnej medycyny wtedy, kiedy to potrzebne i uzasadnione medycznie? Czy nie jesteśmy obywatelami Unii Europejskiej tak samo jak nasi sąsiedzi z Czech, Słowacji czy Niemiec? Dlaczego od możliwości skorzystania z osiągnięć nowoczesnej medycyny dzieli nas ciągle szerokość rzeki czy pasmo gór? Wystarczy bowiem przekroczyć Odrę lub Tatry, by mieć szanse na dłuższe życie i jego dobrą jakość! - komentuje. 

Pacjenci czekają na zmiany

Reklama

Pacjenci usłyszeli już optymistyczne informacje, zarówno w trakcie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii od Przemysława Bonka z Departamentu Polityki Lekowej  i Farmacji Ministerstwa Zdrowia, potem podczas debaty poświęconej rakowi prostaty od samego wiceministra Macieja Miłkowskiego.

Z zapewnień wynika resort chciałby „na końcu wakacji lub wczesną jesienią podjąć dyskusję z producentami trzech leków na temat rozszerzenia programu o pacjentów bez przerzutów.”

- Uwierzyliśmy urzędnikom z Miodowej, że naprawdę zależy im na poszerzeniu programu lekowego dedykowanego zaawansowanemu nowotworowi prostaty i umożliwieniu grupie pacjentów bez przerzutów dostępu do nowoczesnego leczenia (…) Założyliśmy, że na wrześniowej liście zobaczymy wreszcie enzalutamid oraz apalutamid i darolutamid w tym konkretnym nowym wskazaniu. Lato właśnie się kończy… - mówi leczenia Bogusław Olawski.

Reklama

Pacjenci oczekują także zmiany formy podawania leków. Z problemem tym zderzyć mieli się producenci, którzy oczekują zamiany i refundacji leków w formie tabletek, w miejsce obecnie refundowanych  kapsułek.

- Szczerze mówiąc myślałem, że takie zmiany są wprowadzane automatycznie. Z tego co wiem tego typu zmiana nie generuje żadnych dodatkowych kosztów, a w znaczący sposób może wpłynąć na wygodę. Proszę pamiętać, że nasi pacjenci zwykle przyjmują „całą garść” leków, więc łatwość przełykania na znaczenie. Nie rozumiem, dlaczego te procesy tak długo się ciągną, przecież to powinna być czysta formalność – mówi  Bogusław Olawski.

Reklama

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości