Druga pensja za pracę przy pacjentach z koronawirusem wywołuje animozje w podmiotach leczniczych, bo prawie wszyscy medycy chcą ją otrzymać, a dyrektorzy szpitali przyznają ją tylko osobom pracującym na oddziałach z pacjentami z COVID-19.
W wielu szpitalach w Polsce wrze. Z powodu nieostrych kryteriów przyznawania dodatków w postaci 100 proc. wynagrodzenia zasadniczego między personelem medycznym a dyrekcją szpitala narosło napięcie. Chodzi o to, że od listopada minister zdrowia przyznał dodatkowe wynagrodzenia dla całego personelu walczącego z Covidem-19 w szpitalach II i III poziomu, dodatkowo dla ratowników medycznych oraz diagnostów laboratoryjnych w laboratoriach szpitali.
Zła legislacja
W poleceniu, które Adam Niedzielski, minister zdrowia wydał NFZ jest wskazane, że w szpitalach drugą pensję mają dostać ci pracownicy medyczni, którzy uczestniczą w udzielaniu świadczeń zdrowotnych i mają bezpośredni kontakt z pacjentami z podejrzeniem i z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2. Niestety nie jest to doprecyzowane w przepisach prawa a jedynie regulowane komunikatem resortu zdrowia.
Dyrektorzy szpitali przygotowali zatem do NFZ listy z wykazem pracowników uprawnionych do dodatków. Jak podało ostatnio Ministerstwo Zdrowia, do 11 grudnia wpłynęło do NFZ ponad 12 tys. wskazań co do personelu medycznego ze szpitali. Ale wnioski dalej spływają. Niektórzy menadżerowie mają jednak twardy orzech do zgryzienia do tego kogo zgłosić.
- My nie do końca mamy jasność co oznacza sformułowanie „bezpośredni kontakt z podejrzeniem i z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2.” Jasne jest to, że kontakt mają osoby pracujące na oddziałach covid-owych. Ale u nas aż 900 pracowników zadeklarowało, że powinno ten dodatek dostać. W tym, to są osoby, które mają sporadyczne kontrakty z pacjentami z COVID-19. Poza tym czy dodatek ten należy się tak samo lekarzom i pielęgniarkom pracującym na oddziałach covid-owych, jak i pielęgniarkom z banku krwi, które mają do czynienia z osoczem ozdrowieńców? - zastanawia się Dorota Gołąb- Bełtowicz, wicedyrektor Szpitala im. Żeromskiego w Krakowie.
Związki zawodowe oskarżają dyrekcję o uznaniowość
Wahania i rezerwa zarządzających szpitalami jest z kolei źle odbierana przez medyków „Apelujemy do Was abyście nie stwarzali przeszkód w uzyskaniu przez lekarzy (i innych pracowników ochrony zdrowia) przysługujących im dodatków za pracę przy zwalczaniu epidemii wirusa SARS CoV-2. Skoro Parlament RP i Minister Zdrowia przyznali te dodatki – nie zabierajcie ich osobom uprawnionym”- zaapelował do dyrektorów Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL)
Zdaniem prawników OZZL dodatek przysługuje nie tylko osobom zatrudnionym na stałe na oddziałach ratunkowych czy izbach przyjęć, ale wszystkim, którzy wykonują zawód lekarza na np. przez konsultowanie chorych na SOR lub izbach przyjęć, przyjmowanie do szpitala, „odpisywanie” do domu itp. Dyrektorzy odbijają jednak piłeczkę- My możemy zgłosić do NFZ wszystkich, którzy zadeklarowali prawo do dodatku covid-owego z tym, że za trzy miesiące przyjdzie kontrola z NFZ i zaneguje to a szpitalowi nakaże zwracać nienależnie wypłacone jego pracownikom dodatki - uważa D.Gołąb-Bełtowicz.
Niemniej jednak, prawnicy wskazują jednak, że zapisy polecenia ministra zdrowia należy czytać literalnie.
- Przyjąłbym, że wszędzie tam, gdzie personel medyczny ma kontakt bezpośredni (tutaj wykluczyłbym tylko świadczenia udzielane wyłącznie na odległość oraz ewentualnie pacjentów leczonych w lecznictwie całodobowym stacjonarnym wyłącznie na inne choroby) z pacjentami z podejrzeniem i z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 dodatkowe wynagrodzenie jest należne - wskazuje Sebastian Sikorski, adwokat i specjalista od prawa medycznego.
Dwa dyżury w miesiącu uprawnia do dodatku
Podobnego zdania jest Katarzyna Fortak-Karasińska, radca prawny z kancelarii Fortak&Karasińska.
- W mojej ocenie do dodatków mają prawo nawet ci medycy, którzy na co dzień nie pracują przy pacjentach covid-owych, ale biorą w miesiącu dwa dyżury na oddziałach zakaźnych. Ale już sytuacje incydentalne np. przejście lekarza czy pielęgniarki przez „strefę brudną” nie uprawnia do dodatku. Nie uprawnia też do niego praca w banku krwi przy osoczu ozdrowieńców gdyż nie jest to udzielanie świadczeń zdrowotnych pacjentowi- zauważa mec. Fortak-Karasińska. Zaznacza także, że obawy podmiotów leczniczych są słuszne co do wezwania do zwrotu nienależnie wypłaconych przez NFZ dodatków covid-owych.
Tymczasem sama centrala NFZ zapytana przez Politykę Zdrowotną o to komu dokładnie przysługują dodatki covidowe, wskazuje, że:
osobom zatrudnionym w szpitalach II i III poziomu zabezpieczenia covidowego, które łącznie spełniają kryteria
wykonują zawód medyczny, uczestniczą w udzielaniu świadczeń zdrowotnych, mają bezpośredni kontakt z pacjentami z podejrzeniem i z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2.
-Mowa tu m.in. o lekarzach i pielęgniarkach pracujących w szpitalach covidowych (II i III stopnia), którzy po pierwsze uczestniczą w udzielaniu świadczeń zdrowotnych, a po drugie mają bezpośredni kontakt w pacjentami podejrzewanymi i zakażonymi koronawirusem- dodaje Paweł Florek z biura prasowego centrali NFZ
Resort zdrowia zaznacza, że chce aby dodatki trafiły już do wszystkich uprawnionych medyków 15 grudnia i będą to dodatki za listopad. Resort przeznaczy na ten cel 40 mln zł. Wypłaty są realizowane z Funduszu covid-owego
Niestety jak zwykle żadnych rekompensat za pracę przy pacjentach z COVID-19 nie dostaną salowe. A przecież mają z nimi także bezpośredni kontakt skoro sprzątają salę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!