Reklama

Ordynator nie cieszy się już prestiżem

Polityka Zdrowotna
15/07/2021 12:58

Szpitale, zwłaszcza powiatowe, mają ogromny problem z pozyskaniem lekarzy do pełnienia funkcji ordynatora. To już nie jest tak pożądane stanowisko jak kiedyś. Tym bardziej, że kierownik oddziału musi zmagać się z biurokracją a zarabia czasem mniej niż specjalista. 

W szpitalach trwa pandemiczne tsunami. Tsunami zabierające z nich kadrę lekarską, która zmęczona pracą dyżurową, zła za odebranie dodatków covid-owych odchodzi do przychodni rodzinnych, do prywatnych firm medycznych czy prywatnych gabinetów. 

Zamykane są poszczególne oddziały szpitalne. Oprócz tych, o których donosiła niedawno Polityka Zdrowotna tj.o zawieszeniu oddziałów pediatrycznych w szpital w Pucku, Międzyrzecu Podlaskim i Zamościu, dochodzi teraz szpital w Jaworznie. Ten ostatni zawiesił funkcjonowanie czterech oddziałów. -Z pozyskaniem kadry robi się ogromny problem w szpitalach zrzeszonych w naszej organizacji. A z ordynatorami to już problem w ogóle sięga zenitu- wskazuje Władysław Perchaluk, prezes  Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego. 

Reklama

 

 Miesiącami trwają konkursy na kierownika

Konkursy na stanowisko kierowników oddziałów potrafią trwać w niektórych powiatach miesiącami z powodu braku chętnych. Jedną z przyczyn są zarobki często znacznie niższe od poborów lekarzy pracujących w tych szpitalach.

Szpital powiatowy w Makowie Mazowieckim ma nie tylko już problem z pozyskaniem lekarzy specjalistów do pracy i ledwo dopina dyżury. Od niedawna nie może znaleźć chętnych na stanowisko ordynatora chirurgii - Sytuacja na rynku pracy jest taka, że specjaliści dyktują warunki. Dziś pozyskać do pracy pediatrów, internistów, chirurgów w związku z tym stawki oferowane dla nich nieustannie szybują w górę. Finansowo bardziej opłaca się dziś pracować jako specjalista niż kierownik oddziału, który tym specjalistą zarządza - mówi Jerzy Wielgolewski, dyrektor makowskiego szpitala. 

Reklama

Rynek pracownika, a zwłaszcza lekarzy, daje tym ostatnim możliwość pracy w kilku miejscach i nie trzymaniu się jednego oddziału. Są już też specjaliści, którzy wolą sobie wziąć kilka dyżurów 24-godzinnych w miesiącu i zarobić tyle, by nie musieć pracować choćby pięć dni w tygodni. Inni wolą pójść do pracy do kilku miejsc i zachować elastyczność. Np. świadcząc usługi tylko w przychodniach i poradniach.

 Ordynator zarobi ok. 15 tys. zł

W takiej sytuacji funkcja ordynatora szpitala przestaje być atrakcyjna finansowo i czasowo. Ordynator może liczyć w szpitalu na ok. 11 tys. zł brutto podstawy. Do tego dochodzi 20 proc. tej kwoty jako dodatku funkcyjnego. Jeśli bierze dyżury, albo musi pracować w weekendy i święta, bo odpowiada za oddział a chętnych do tego brak, to może liczyć dodatkowo za wynagrodzenie dyżurowe liczone jako porcent za godzinę od postawy pensji. Zarobi zatem miesięcznie ok. 15 tys. zł brutto. 

Reklama

Dla porównania specjalista zarabia w szpitalu minimalnie ok. 6800 zł brutto. Niemniej jednak, codziennie po 7,5 godzinach pracy, po godz. 14 może jechać do drugiej placówki medycznej, do prywatnego gabinetu lekarskiego. Albo może umówić się z którymś szpitalem powiatowym, mającym problem z pozyskaniem kadry, że przyjedzie na kilka dyżurów w miesiącu. Jeśli lekarz prowadzi działalność gospodarczą jest szansa, że wystawi takiej placówce fakturę na kwotę 20 tys. zł brutto.

-Zarobki to jedno. Ordynatorzy mają dziś tyle obowiązków sprawozdawczo- administracyjnych, że nie każdy lekarz chce się tym zajmować. Specjalista tłumaczy, że woli konsultować pacjenta aniżeli uczestniczyć w zebraniach- mówi prof. Romuald Krajewski, były wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, Kierownik Oddziału Zabiegowego Kliniki Nowotworów Głowy i Szyi  i Koordynator Zespołu Chirurgii Kliniki Nowotworów Centrum Onkologii w Warszawie

Reklama



Funkcja ordynatora jest niełatwa do wykonywania. Musi on dbać o organizację oddziału, zarządzać personelem.  Nie jest to łatwe w dzisiejszych czasach, gdy lekarze-specjaliści cenią niezależność i przez pionową strukturę zarządzania nie chcą często pracować w szpitalach. 

Struktura musi być pozioma

Stąd ciekawe rozwiązania wprowadził u siebie Specjalistyczny Szpital Miejski w Toruniu. Miał od dawna kłopoty z zarządzaniem oddziałem urazowo-ortopedycznym. Dyrekcja doszła do wniosku, że pionowa, hierarchiczna struktura zarządzania nie sprawdza się w szpitalu. Tzn. nie może być tak, że ordynator jest najważniejszy na oddziale. Lekarze dostali więc większą autonomię w działaniu. Co więcej, wynagrodzenia kadry lekarskiej pracującej na oddziale ortopedycznym zostały powiązane z ilością wykonanych zabiegów i udzielnych konsultacji. Odział zaczął więc pracować sprawniej i przeprowadzać więcej operacji.

Reklama

W większych jednostkach akademickich problem z brakiem ordynatorów nie występuje. -Ja nie mam palącego problemu z pozyskaniem ordynatorów. Oferujemy dobre wynagrodzenia. Praca u nas pod kątem dopinania dyżurów nie jest trudna b ojednak mamy dużo rezydentów- wskazuje Jakub Kraszewski, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. 

 Jeszcze kilkanaście lat temu funkcja ordynatora cieszyła się wielkim prestiżem i estymą. Zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, w szpitalach powiatowych słowo kierownika oddziału było wyrokiem w kwestii choćby prowadzenia terapii u pacjenta. Inna sprawa jest taka, że ordynatorzy być może za mało uczą się nowoczesnego zarządzania, potrzeba im szkoleń.

Reklama





Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości