Dzięki mentorom, których znalazłem w jakiś nadprzyrodzony sposób odbudowałem się. A byłem na krawędzi życia i śmierci. Miałem głęboką depresję. Obiecałem sobie, że jak przeżyje to będę pomagał innym wzmacniając ich odporność na stres. Zrozumiałem wtedy analizując pozytywną psychologię, neurologię i fizykę kwantową, że odporności możemy się nauczyć - mówi w rozmowie z politykazdrowotna.com Matt Domogała, mentor odporności psychicznej.
Rozmowa z Mattem Domogałą, mentorem odporności psychicznej
Jesteś pasjonatem rozwoju osobistego oraz inspirowania innych. Prowadzisz szkolenia z odporności psychicznej. Jak to się stało, że będąc w USA zacząłeś tym się zajmować?
W 2000 r. przyjechałem do Nowego Jorku i tam przeżyłem tragedię 11 września 2001 r., zamachu na wieże World Trade Center. Omal nie zginąłem, bo miałem o 9 rano spotkanie w tym miejscu ale szczęśliwie zmieniłem wcześniej plany. Wtedy po raz pierwszy spotkałem się z pojęciem zespołu stresu pourazowego - PTSD (od ang. post-traumatic stress disorder). Rozwijałem swoje biznesy. Jednak po 11 września załamał się rynek pracy. Ja nie miałem ani zielonej karty ani obywatelstwa a moje podwójne MBA niewiele mi wtedy pomogło. Zająłem się sprzedażą ubezpieczeń co nie było proste, bo miałem polski akcent i koszty w postaci 200 USD za wynajem burka a nie miałem umiejętności sprzedaży. Jedynym wyjście było nauczenie się tej umiejętności. Zapisałem się na 3 dniowy bezpłatny kurs po którym zacząłem sprzedawać. Mój szef, zapytał co się stało, bo przecież jestem tym samym człowiekiem z polskim akcentem. Powiedziałem, że to zasługa przebytego szkolenia. To teraz Ty będziesz szkolił innych – stwierdził, bo energia z jaką przychodzisz do pracy jest niebywała.
Jednak dopiero jak sięgnąłeś „dna” wszystko w swoim życiu przewartościowałeś.
W pracy miałem coraz większy stres a jak wiadomo często ucieczką od stresu są nałogi. W 2013 r. straciłem swoje 3 firmy i praktycznie rodzinę. Wszystko co zbudowałem przez 13 lat przestało istnieć. Dzięki mentorom, których znalazłem w jakiś nadprzyrodzony sposób odbudowałem się. A byłem na krawędzi życia i śmierci. Miałem głęboką depresję. Obiecałem sobie, że jak przeżyje to będę pomagał innym wzmacniając ich odporność na stres. Zrozumiałem wtedy analizując pozytywną psychologię, neurologię i fizykę kwantową, że odporności możemy się nauczyć. Wyjechałem do Południowej Karoliny, gdzie jest największe centrum szkoleniowe armii amerykańskiej a niewiele osób wie, że to największy pracodawca na świecie. Ich specjalnością są kursy MRT, uczące żołnierzy odporności. Niewiele się o tym mówi ale codziennie około 13-15 weteranów w amerykańskiej armii popełnia samobójstwo. Poznałem zarówno straumatyzowanych żołnierzy jak i prowadzących ten program. Poznałem teorie Gabora Mate, który widzi mądrość w świadomych przerabianiu traumy a straumatyzować nas może praktycznie wszystko. Jest on znany ze swojego unikalnego spojrzenia na zaburzenie deficytu uwagi ADHD i jego silnie zakorzenionej wiary w związek pomiędzy zdrowiem umysłu i ciała.
Każdy z nas jest w inny sposób odporny na traumę. Na ile jest to od nas niezależne? Czy rzeczywiście da się wytrenować wyższą odporność? A jeśli tak, to w jaki sposób?
To jest tak, jak z każdą umiejętnością. Można mieć do niej mniejsze lub większe predyspozycje. Ważna jest świadomość, że można się nauczyć odporności. Od 20 lat szkolę. Miałem okazje spotykać się z ludźmi z ponad 30 krajów świata. Odporność - to umiejętność, to najważniejsze zdanie każdego szkolenia. Niestety większość z nas zaczyna się uczyć odporności jak już jest w głębokim kryzysie. Szkoda, że zajęć z odporności nie ma programach szkolnych. Ważne jest otoczenie czyli „pokaż mi swoich przyjaciół a powiem Ci jaka będzie Twoja przyszłość”. Jeśli masz wokół siebie ludzi, którzy potrafią pomóc i sam jesteś taka osobą to razem stajecie się bardziej odporni na wyzwania. Proszenie o pomoc nie jest wyrazem słabości tylko siły.
Metoda fińskiego psychologa Bena Furmana radzenia sobie z problemami „kids skills” opera się na terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach, czyli na rozwijaniu konkretnych umiejętności, potrzebnych do przezwyciężenia problemu. Czy Ty masz jaką własną metodę?
Zgadzam się z tą metodą. Każdy problem z jakim mamy do czynienia może nas czegoś nauczyć. Prosty przykład. Jeśli dziecko boi się psa, bo zostało kiedyś pogryzione to nie koncentrujmy się na strachu ale na nazwaniu umiejętności pomagającej w bezstresowym głaskaniu psa. Jeśli potem określimy nagrodę za nauczenie się tej umiejętności to okazuje się, że dziecko jest w stanie zaangażować się w proces nauki i pokonania swojej słabości.
Pogarsza się kondycja psychiczna polskiego społeczeństwa. Jest to duży problem, zwłaszcza wśród ludzi młodych. Co 7 dziecko odczuwa niezadowolenie ze swojego życia w stopniu zagrażającym jego zdrowiu psychicznemu. Blisko połowa młodych ludzi nie akceptuje samych siebie. Rośnie liczba samobójstw. Czy jest to ogólnoświatowy pocovidowy trend, czy też polska przypadłość?
Niestety, z podobną sytuacją mamy do czynienia na całym świecie. Polacy maja też pewne obciążenie DNA zwane traumą wielopokoleniową, co ma związek z naszą historią. Mamy zniżone poczucie własnej wartości w stosunku np. do Amerykanów. Jesteśmy bardziej nieśmiali. Jest też pewien paradoks. USA i Australia są obecnie czołowymi krajami jeśli chodzi o rozwój tzw. pozytywnej psychologii, gdzie zajmujemy się podniesieniem dobrostanu i jakości życia społeczeństwa. Równocześnie Amerykanie są najbardziej zestresowani, uzależnieni, schorowani i zadłużeni na świecie. Nie powinniśmy mieć kompleksów, chociaż nie pomaga nam system edukacji. W USA nauczyciel jest mentorem i można iść do niego po pomoc. W Polsce duża część nauczycieli stawia się w roli „Boga” i można się tylko modlić do niego o pomoc. Każdy nauczyciel powinien być liderem budującym poczucie wartości u swojego ucznia.
Młodym ludziom brakuje chyba autorytetów. Kiedyś w Polsce taką rolę pełnił Kościół. Obecnie młodzi ludzie spędzają czas w internecie i tam szukają swoich kościołów a bohaterami dla nich są osoby ze świata fantazy, czy gamingu. Są coraz bardziej samotni. Co można poradzić ich rodzicom, którzy widzą, że nowe pokolenie jest coraz bardziej wyobcowane?
Tzw. role modeling, czyli dobre przykłady i wzorce jakie miały nasze elity został unicestwiony poprzez ich wymordowanie. Rozwój duchowy społeczeństwa jest bardzo ważny. Odporność należy budować w kilku obszarach w tym samym czasie. Nie tylko ważna jest fizyczna, mentalna czy emocjonalna ale także sfera duchowa. Jeśli nie mamy świadomości, że jest coś więcej niż my sami to w mementach kryzysowych nie mamy w co wierzyć. To pułapka. Tym więcej niż my może być społeczność. Jeśli nie mamy z kim podzielić się swoimi problemami to nosimy je w sobie w poczuciu winy i wstydu. Społeczność, nie w sensie lokalnym ale mentalnym to dla nas bezpieczne miejsce.
Czy dla młodego człowieka taką społecznością lokalną może być drużyna sportowa?
Oczywiście, że tak. Dużo jednak zależy od lidera, bo jeden może być wzorem i mentorem a drugi psychicznym i emocjonalnym oprawcą. Liderzy sami powinni mieć przepracowane swoje traumy, bo jeśli tego nie zrobią, to będą retraumatyzować swoją grupę. Wracając do social mediów, to jest to potężne żródło informacji, inspiracji ale i zagrożeń. W USA jest takie powiedzenie, że jeśli chcesz być prezydentem, to musisz być gotowy na to, że w internecie będzie na ciebie pluło 150 mln osób. Dopiero wtedy, gdy jesteś tego już świadomy, możesz startować w wyborach. Młodzi ludzie nie maja tego typu odporności a często mają wrażenie, że cały świat widzi ich niepowodzenia. Często starają się porównywać profile innych osób do swojego uważając, że są bardziej atrakcyjne. Ten obserwowany też tak uważa i niepotrzebnie traumatyzują się wzajemnie.
Narasta zjawisko hejtu w internecie. Dotyczy on zarówno znanych osób jak i prowadzonych biznesów, gdzie anonimowe opinie mogą doprowadzić nawet do ich upadku. Jak sobie z tym radzić? Czy anonimowość w sieci to pozytywne zjawisko, biorąc pod uwagę szkody jakie może wyrządzić?
Niestety, najlepiej sprzedają się negatywne informacje. Hejt to nakręcanie negatywnych newsów. Jeśli ktoś to robi to powinien podpisywać się HejToja. Skąd się on bierze? Z obaw. Hejtujący, po prostu boi się, że nigdy nie będzie tak dobry, tak inteligentny, tak przedsiębiorczy, tak sławny. Po prostu on się lepiej czuje wtedy, gdy może wskazać, że ktoś inny nie jest tak dobry jak wszyscy uważają. HejToja sam potrzebuje pomocy, a jego hejtowe wpisy to nic innego jak wołanie o pomoc. Jeśli chodzi o celebrytów, to często jest tak, że osoby doradzające w sieci „jak żyć”, sami nie ogarniają swojego życia. To samo dotyczy znanych ludzi biznesu. W obu przypadkach bardzo ważna jest autentyczność. Jeśli lider jest autentyczny to oznacza, że nie przepala on czasu i energii, by podtrzymywać wykreowaną na potrzeby innych maskę. Wtedy ma obie ręce wolne do pracy. Jeśli maskę podtrzymuje obiema rękami to cała anergia idzie w image, czyli tzw. personal brand. Budowanie wizerunku, który nie jest prawdziwy, tworzy jeszcze większy lęk przed odkryciem prawdy. Efektem mogą być depresje i stany lękowe.
Wielu zamożnych liderów biznesu w Polsce to pozbawieni emocji klasyczni mobberzy i samcy alfa. Wymagają bezwzględnego posłuszeństwa w stadzie i pracy ponad siły. Jednak takie właśnie cechy powodują, że odnoszą sukces jako przedsiębiorcy, chwalą się odbieranymi nagrodami i są postrzegani jako wzorce godne naśladowania. Skąd to się bierze?
Liderzy nawet jak osiągną sukces są samotni. Jaka jest jego definicja? Najbliższa mi to, ta które mówi, że sukces to umiejętność osiągania kolejnych rezultatów i jednocześnie spokoju wewnętrznego. Finansowy sukces nie gwarantuje spokoju, chociaż są osoby, które potrafią to łączyć. To, że mam więcej od innych nie oznacza, że jestem lepszy. Liczy się pokora i skromność. Postawa w której „ja nie jestem lepszy od Ciebie a Ty nie jesteś lepszy ode mnie” i wzajemnie się możemy się od siebie uczyć jest tą w której możemy sobie pomóc. Czasy w których żyjemy to kult siły finansowej, co ma jakiś sens bo „możność” wynika z zamożności. Jestem jednak ostrożny w krytykowaniu liderów, bo ich rola jest bardzo trudna. Często są samotni i bardzo dużo dźwigają na swoich barkach.
Dziękuje za rozmowę
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W oczyszczeniu umysłu i nabraniu dystansu bardzo pomagają mi wizyty w normobaric w Osielsku. Po takiej wizycie wychodzę jak nowo narodzony i zwykle wyciągam wiele wniosków z sytuacji w moim życiu. To mój moment na odpoczynek i przemyślenia. Zdecydowanie taki reset pomaga jeśli chodzi o zdrowie psychiczne.
W oczyszczeniu umysłu i nabraniu dystansu bardzo pomagają mi wizyty w normobaric w Osielsku. Po takiej wizycie wychodzę jak nowo narodzony i zwykle wyciągam wiele wniosków z sytuacji w moim życiu. To mój moment na odpoczynek i przemyślenia. Zdecydowanie taki reset pomaga jeśli chodzi o zdrowie psychiczne.