Sala Komisji Zdrowia była pełna i głośna, gdy nowe kierownictwo Ministerstwa Zdrowia z ministrą Jolantą Sobierańską-Grendą przedstawiało plan działań na lata 2025–2027. „Chcielibyśmy wreszcie przestać tylko mówić i pokazać, że jesteśmy w stanie coś zrobić” – powiedziała ministra zdrowia, otwierając prezentację priorytetów. Za tym zdaniem stoją trzy filary: „Zdrowy szpital, bezpieczny pacjent”, „Zdrowe serce, zdrowy mózg” oraz cyfryzacja ochrony zdrowia.
Na sali słychać było proceduralne tarcia, wnioski formalne i dyskusje o kolejności pytań. W tle pulsował jednak zasadniczy spór naszych czasów: czy da się naprawić system, nie rozbijając go całkowicie. Ministra zdrowia podkreśliła, że ustawa porządkująca sieć szpitali i rozmieszczenie świadczeń to „zaproszenie, nie nakaz”, a o wdrożeniu przesądzą ustalenia regionalne z samorządami, wojewodami i płatnikiem. To tam mają powstać mapy świadczeń, które będą realną instrukcją rozmieszczenia łóżek, kadr i technologii.
Ustawa (…) jest zaproszeniem. Ona niczego, jak państwo wiecie, nie narzuca, do niczego nie obliguje, ale stwarza szereg rozwiązań, które ułatwią organom właścicielskim podejmowanie decyzji. Mam nadzieję, że będzie zachętą i zaproszeniem, że regiony z tej zachęty skorzystają. Ja wierzę w regiony, wierzę w politykę regionalną; mapa świadczeń powinna być układana przy stole ze wszystkimi organami założycielskimi, przy partnerstwie płatnika i wojewodów. Chcielibyśmy w końcu przestać tylko mówić i pokazać, że jesteśmy w stanie coś zrobić. - powiedziała ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
Emocjonalny akcent padł, gdy ministra mówiła o zmęczeniu społecznym obietnicami bez pokrycia. Nie o „reformie na papierze”, lecz o zmianie, którą widać i da się zmierzyć. Stąd zapowiedź „marchewki”, nie kija: obok instrumentów organizacyjnych ma popłynąć strumień pieniędzy na inwestycje powiązane z reorganizacją tak, by zmiany dało się zobaczyć, dotknąć i policzyć.
Obok wystąpienia ministry Jolanty Sobierańskiej-Grendy agendę domykali jej najbliżsi współpracownicy. Prof. Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia, rozwinął hasło „Zdrowe serce, zdrowy mózg”. Przypomniał, że choroby układu krążenia wciąż zabierają najwięcej żyć, a neurologia, od udarów po zdrowie psychiczne, wymaga skoordynowanej opieki.
Żebyśmy się poruszali wreszcie nie w sferze domysłów lub życzeniowej, tylko rzeczywiście budowali naszą politykę zdrowotną na twardych danych - podkreślił prof. Maciejewski.
Reklama
Stąd nacisk na spójną elektroniczną dokumentację medyczną, przygotowania do Europejskiej Przestrzeni Danych Zdrowotnych i rozsądne użycie sztucznej inteligencji. Jak dodał wiceminister, chodzi o algorytmy predykcyjne, które pozwolą odpowiednio alokować zasoby w jednostkach ochrony zdrowia zanim korytarze pękną w szwach.
Katarzyna Kęcka, wiceminister zdrowia, wniosła do dyskusji perspektywę kadr, ludzi, którzy system tworzą. Podkreśliła, że czas skończyć z myśleniem silosowym, zapowiadając zmiany w szkoleniu specjalizacyjnym lekarzy, uporządkowanie kompetencji pielęgniarek i położnych, wprowadzenie punktów edukacyjnych oraz rozwój zaawansowanej praktyki pielęgniarskiej. W jej słowach wybrzmiała dobrze znana z dyżurek frustracja: problemem nie zawsze jest liczba kadr, lecz niewykorzystany potencjał uprawnień, które już dziś mają diagności, fizjoterapeuci i farmaceuci. Przypomniała też o kontynuacji programu in vitro oraz pracach nad legislacją antynikotynową i w obszarze zdrowia psychicznego.
Chciałabym, żebyśmy tą ustawą podkreślili bezpieczeństwo zdrowotne Polaków i żeby było traktowane na równi z bezpieczeństwem militarnym - podsumowała wiceminister Kęcka.
O bezpieczeństwie w najdosłowniejszym sensie, tym „na sygnale”, mówiła Katarzyna Kacperczyk, wiceminister zdrowia ds. polityki lekowej i bezpieczeństwa. Wdrożenie nowej ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym przekłada się na konkrety: dwu- i trzyosobowe zespoły typu P, jednostki motocyklowe, szkolenia z deeskalacji i samoobrony, elektroniczna dokumentacja medyczna w karetkach oraz modernizacja wszystkich dyspozytorni.
Wpisujemy ratownictwo medyczne w plany obronnościowe państwa - zaznaczyła wiceminister Kacperczyk.
Dodała też, że resort finansuje modernizację lądowisk, zakup śmigłowców dla LPR i budowę symulatorów. W tej części emocje mieszały się z pragmatyzmem: chodzi o minuty i decyzje, od których zależy czyjeś życie.
Katarzyna Kacperczyk wróciła do świeżego, „historycznego” obwieszczenia refundacyjnego i zapowiedziała, że tempo nie spadnie, choć z pełną świadomością ograniczeń budżetowych i kruchości łańcuchów dostaw.
W ostatnim roku 151 terapii zostało objętych refundacją. Naszym celem jest utrzymanie poziomu refundacji na zbliżonym poziomie - podkreśliła i dodała - skala nie może przesłonić codzienności pacjenta. Z jednej strony chcemy zagwarantować dostęp do nowoczesnych terapii, z drugiej zadbać o dostępność leków w ogóle, nie tylko fizyczną, ale i ekonomiczną.
Zapowiedziała przygotowanie nowej Polityki Lekowej Państwa, która połączy refundację, bezpieczeństwo lekowe i atrakcyjność inwestycyjną Polski.
Sama polityka lekowa przestała być tylko kwestią refundacji. Wpisuje się w szerszy, europejski kontekst bezpieczeństwa lekowego. To jest ten czas, żeby strategicznie wypracować dokument, który wzmocni odporność systemu i wesprze krajową produkcję, od substancji czynnych po gotowe leki (…) To nie będzie wyłącznie dokument Ministerstwa Zdrowia. Zapraszam wszystkich do stołu — mówiła, zapraszając do prac organizacje pacjentów i branżę.
Reklama
W „tu i teraz” resort stawia na ułatwienia dla lekarzy, farmaceutów i pacjentów.
Wdrażamy automatyzm refundacyjny. System podpowie poziom refundacji na podstawie rozpoznania, jesteśmy po testach w ICD-10 docelowo przejdziemy na ICD-11. Umożliwimy też realizację jednej recepty w kilku aptekach, co ograniczy problemy z dostępnością - zapowiedziała wiceminister Kacperczyk.
Równolegle powstaje jednolita ustawa o receptach i nowelizacja Prawa farmaceutycznego (implementacja wyroku TSUE w sprawie reklamy aptek), a na poziomie UE trwają prace nad aktem o lekach krytycznych i nowymi ramami finansowymi.
Polityka lekowa to nie tylko innowacje w nagłówkach, ale też koniec maratonu z receptą po mieście — podsumowała wiceminister Kacperczyk.
Wystąpienie prof. Tomasza Maciejewskiego o cyfryzacji było konkretne: e-rejestracja ma przestać być „wyspą”, elektroniczna dokumentacja medyczna stać się jednolitym standardem, a sztuczna inteligencja pomagać w przewidywaniu obciążeń i zarządzaniu zasobami, zamiast „udawać lekarza”.
Chcemy polityki opartej na danych, nie na domysłach. E-rejestracja ma działać w całym kraju tak samo, EDM musi być spójny i wymienialny, a narzędzia AI wykorzystamy do prognozowania ruchu pacjentów i alokacji łóżek - nie do zastępowania klinicystów - podkreślił wiceminister Maciejewski.
Reklama
Osobny akcent położył na odporności systemu.
Ochrona zdrowia jest jednym z najczęściej atakowanych sektorów. Cyberbezpieczeństwo to dziś bezpieczeństwo pacjenta: jeśli padnie system, pacjent zostaje sam - mówił dodając - dane mają pracować na zdrowie pacjentów. Mniej fajerwerków, więcej interoperacyjnych serwerów i twardych wskaźników.
Ocena planu zależy od jednego kryterium: czy pacjent i personel poczują różnicę: szpital, w którym oddział nie dzwoni w próżnię, karetka, która widzi więcej niż adres, pielęgniarka, która robi nie tylko to, co „musi”, ale i to, co może, lekarz, który ma mniej klikania, a więcej czasu, i pacjent, dla którego zdrowie przestaje być grą nerwów. Wystąpienia nowego kierownictwa MZ było szkicem z przypiętym kalendarzem.
To zaproszenie do dialogu z regionami, z samorządami, z organizacjami pacjentów. Mamy wspólny cel: bezpiecznego pacjenta w bezpiecznym systemie – podsumowała ministra Sobierańska-Grenda.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze