Reklama

Miesiąc Białego miasteczka 2.0. Będzie zaostrzenie protestu

Polityka Zdrowotna
11/10/2021 12:39

Dziś mija miesiąc od ogólnopolskiej manifestacji pracowników ochrony zdrowia i utworzenia przed kancelarią premiera Białego Miasteczka 2.0. Trzytygodniowe rozmowy z przedstawicielem resortu zdrowia nie przyniosły kompromisu. Protestujący poddawać się nie zamierzają i zapowiadają zaostrzenie protestu. 

Równo miesiąc temu, 11 września odbyła się w Warszawie ogólnopolska manifestacja, w której udział wzięło kilkadziesiąt tysięcy osób. 

Gdzie jesteśmy po miesiącu protestu?

Sami protestujacy w poniedziałek na profilu Komitetu Protestacyjno-stajkowego pracowników ochrony zdrowia napisali: "Dziś mija miesiąc działalności Białego miasteczka! Politycy nadal próbują zamykać oczy na codzienne problemy Pacjentów i krytyczny stan ochrony zdrowia w Polsce, ale nie poddajemy się!Nasze miasteczko pozwoliło przebadać i skonsultować ogromną rzeszę Pacjentów i stworzyć platformę do rozmów między praco wnikami, a beneficjentami opieki. Codziennie pokazujemy jak powinna wyglądać ochrona zdrowia w Polsce! Dziękujemy za Wasze dotychczasowe wsparcie i walczymy dalej!".

Reklama

Skala protestu, ani to, że przed kancelarią premiera rozbito Białe Miasteczko 2.0. na razie nie przyniosły konkretnej reakcji szefa rządu. Mimo, że protestujacy domagali się początkowo rozmów właśnie z udziałem Mateusza Morawieckiego, minister zdrowia Adam Niedzielski konsekwentnie twierdził, że jest konstytucyjnym przedstawicielem rządu i na tym etapie szef rządu w takich rozmowach brać udziału nie będzie. 

Do rozmów powołano nawet specjalnego przedstawiciela MZ, czyli wiceministra zdrowia ds. dialogu społecznego Piotra Brombera.

Reklama

Komitet zaś zdecydował się przystąpić do rozmów z nowym wiceministrem, po tym jak w Białym Miasteczku doszło do tragicznego incydentu. 

 

Pat po rozmowach

Mimo, że P.Bromber deklarował rozmowy i słuchanie, cykl sześciu spotkań jakie uzgodniono, przyniósł pat. W trakcie rozmów bowiem najpierw spierano się o wyliczenia i dane, a kolejne spotkania również przełomu nie przyniosły. 

Ostatecznie w ubiegłym tygodniu w czwartek MZ przedstawił przedstawicielom Komitetu projekt porozumienia, które ci nazwali "nieporozumieniem". W stosunku bowiem do postulatów, które dotyczą m.in. istotnych i szybkich podwyżek wynagrodzeń oraz wyceny świadczeń, resort konsekwentnie powtarza, że nakłady na ochronę zdrowia rosną, przywołuje ustawę o 7 proc. PKB do 2027 r. i więcej środków ponad te, przewidziane w tej ustawie, na razie nie przewiduje.

Reklama
K


Protestujący na wtorek przygotowują więc własną wersję porozumienia, która jak zapowiadali ma być merytoryczna, konkretna i ma zawierać realizację postulatów Komitetu.

Wojciech Szaraniec, przewodniczący Porozumienia Rezydentów, w rozmowie z Polityką Zdrowotną zapowiada, że Białe Miasteczko na razie pozostaje, Komitet akcji protestacyjnej nie zamierza kończyć, a raczej będzię ją rozszerzać na całą Polskę.

Nie ukrywa, że Komitet jest zawiedziony odpowiedzią na protest ze strony ministerstwa zdrowia i brakiem szybkich decyzji, ponieważ jak mówi, im później reformy jakiekolwiek reformy zostaną wprowadzone, tym gorzej dla pacjntów. Ostrzega, że system opieki zdrowotnej, w obliczu IV fali koronawirusa, może się załamać, więc zmiany są bardzo potrzebne w tym momencie, jak najszybciej.

Pytany o projekt porozumienia MZ, określa je "nieporozumieniem" i jak wskazuje,  nie zawierał on nic nowego, niż jest już zapisane w ustawie, która obowiązuje. Jak zapowiada, wersja, jaką we wtorek otrzyma resort zdrowia od Komitetu, ma zawierać dotychczasowe postulaty i ma dotyczyć rozmów, jakie Komitet prowadził do tej pory z MZ.

Reklama

 

Zaostrzenie protestu - konkrety w tym tygodniu

Ponadto w tym tygodniu przedstawiciele Komitetu zamierzają podjąć decyzję, co do finalnego kształtu zaostrzenia protestu.

W. Szaraniec wylicza, że zaostrzenie to na razie ma polegać na tym, aby pracownicy ochrony zdrowia godnie pracowali, czyli wypowiadali niekorzystne umowy, wypowiadali klauzulę opt-out, nie brali nadmiarowych dyżurów, wykorzystywali zaległe urlopy. 

Zaostrzenie protestu to odpowiedź na to, że dotychczasowa forma nie przyniosła efektu, jakiego oczekiwał Komitet. W mediach społecznościowych można spotkać wpisy przedstawicieli pracowników ochrony zdrowia, że bez np. masowych zwolnień chorobowych i wypowiedzeń kontraktów, prowadzących do problemów z obsadą, jak zrobili to np. ratownicy medyczni, żadnych konkretnych decyzji ze stronu rządu nie będzie, a "taka forma protestu jak obecne Białe Miasteczko nie ma sensu..." oraz że "władza ma w nosie takie protesty".

Reklama

W międzyczasie bowiem widać było, że ze strony Ratowników Medycznych, którzy od 1 września zaczęli swój protest w formie wypowiadania umów, odbierania urlopów, chodzenia na L4, co spowodowało problemy z obsadą i niewyjeżdżanie części karetek, taka forma przyniosła pewne efekty i gwarancję dodatkowego finansowania. Wprawdzie porozumienie z MZ nie zadowoliło całego środowiska ratowników medycznych, ale np. minimalną stawkę za godzinę i dodatek wyjazdowy wpisano w porozumienie. 


Reklama

 

Rozmowy z ministrem finansów

Na razie niewątpliwie protestujący w Białym Miasteczku osiągnęli to, że pokazali podczas rozmów solidarność różnych środowisk pracowników ochrony zdrowia. Jednak czy wszyscy solidarnie podejdą do takich form zaostrzania protestu, jak wypowiadania umów? To już takie pewne nie jest. 

Niektórzy przedstawiciele medyków są sceptyczni do takiej formy zostrzenia, jaką już zaproponował Komitet i wyrażają obawy o brak "solidarności" środowiska wynikający z różnych powodów, jak "kasa, układy, zależność psychiczna, poczucie odpowiedzialności za pacjentów, wyrzuty sumienia, w które od lat jesteśmy wpędzani". Bez braku solidarności w tym zakresie, protest skali masowej mieć nie będzie, a minister zdrowia dalej będzie mówił o "lokalnych kłopotach" i odsyłał pacjentów do tych placówek, które świadczenia realizują.

Reklama

W oświadczeniu po czwartkowym spotkaniu, które przełomu nie przyniosło, Komitet postulował, że dalesze rozmowy i próby negocjacji powinny odbywać się z ministrem finansów, pod patronatem premiera, ponieważ rozmowy z ministerstwem zdrowia są tylko grą na czas i rozstrzygnięć raczej nie przyniosą. Potrzebne są bowiem decyzje dotyczące finansowania, za które odpowiada rząd, a nie MZ. Wcześniej jednak premier do rozmów osobiście nie przystąpił. Czy zmieni zdanie, gdy w szpitalach zacznie masowo brakować personelu?

A może odpowie kolejnym podcastem, bo jedynie w takiej formie odniósł się dotychczas do protestu 

Reklama

 

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości