Kilkadziesiąt tysięcy przedstawicieli ochrony zdrowia przeszło w sobotę ulicami Warszawy w proteście przeciwko upadkowi publicznej ochrony zdrowia. Podczas przemarszu przypominali swoje postulaty dotyczące m.in. wzrost wynagrodzeń w ochronie zdrowia, wzrostu wyceny świadczeń. Manifestacja dotarła popołudniu przed kancelarię premiera, gdzie owarto białe miasteczko 2.0, czyli miasteczko namiotowe, gdzie ma pozostać część medyków aż do spełnienia postulatów.
W sobotnim proteście zorganizowanym przez Komitet Protestacyjno-Stajkowy Pracowników Ochrony Zdrowia wzięło udział - jak podają sami organizatorzy - ok. 30 tys. pracowników ochrony zdrowia z całej Polski. Byli wśród nich lekarze, pielęgniarki i położne, ratownicy medyczni, diagności laboratoryjni, fizjoterapeuci, opiekunowie medyczni, a także przedstawiciele innych zawodów pracujących w ochronie zdrowia.
Trasa prowadziła m.in. pod ministerstwem zdrowia, pałacem prezydenckim i budynkiem parlamentu.
Główne hasła protestu to: Publiczna ochrona zdrowia kona. wyleczcie albo dobijcie! Łączy nas zdrowie! Protestujący skandowali też hasła: Nie ma medyków, nie ma leczenia!
Wieksze wynagrodzenia, wzrost wyceny świadczeń
Przedstawiciele Komitetu w trakcie manifestacji przypominali główne postulaty. Chodzi m.in. o wyższe nakłady na ochronę zdrowia i podniesienie wynagrodzeń pracowników tego sektora do średniej z unii europejskiej w odniesieniu do średniej krajowej w poszczególnych krajach, natychmiastową zmianę ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Chodzi też o podniesienie wycen świadczeń o 30 proc. czy zmniejszenie biurokracji. Przypominali o kryzysie kadrowym wśród pracowników ochrony zdrowia i wskazywali, że godne płace i godne warunki pracy mogą być motywatorem do pozostawania medyków w publicznym systemie ochrony zdrowia.
Protestujący nieśli transpartenty z hasłami: Chcemy pielęgnować pacjenta, a nie dokumentację! Aby pacjent był bezpieczny, to medyk musi być bezpieczny, musi mieć godne warunki pracy i płacy!, Politycy, nie róbcie z medyków niewolników! Dość dyskryminacji w zarobkach! Zdrowie prawem nie towarem! Kto się Tobą zajmie Polaku, przy takim personelu braku! Byliśmy bohaterami, jesteśmy frajerami! Krótko żyjemy, bo ciężko pracujemy!, Zapraszamy na oddziały, bo niedługo zamykamy! Stop pracy 400 h! Wypoczęty medyk = bezpieczny pacjent!
Wszystkie ręce na pokład
Organizatorzy protestu podkreślali, że jest on dowodem na to, że rządowi i ministrowi zdrowia nie udało się podzielić środowiska pracowników ochrony zdrowia. Zwracali się też do społeczeństwa wyjaśniając, że to nie pracownicy ochrony zdrowia odpowiadają za złą organizację systemu, ale politycy, którzy od 30 lat ignorują problemy w tym sektorze. Podkreslali, że każdy z nas będzie pacjentem, dlatego wszystkim powinno zależeć na tym, aby publiczny system ochrony zdrowia działał sprawnie.
Medycy przed Sejmem uczcili minutą ciszy śmierć pacjentów, którzy umrzeć nie musieli, ale zmarli, bo politycy stworzyli system ochrony zdrowia, w którym brakuje leków, personelu, a karetka nie dojeżdża na czas.
Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych podkreślała, że dialog to zrozumienie obu stron, a nie monolog władzy.
Dorota Gardias, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych, była przewodnicząca związku pielęgniarek zracała się do premiera: "Zrobił Pan wszystko, aby doprowadzić medyków do granic wytrzymałości. Stan wyjątkowy trwa w szpitalach od wielu lat".
Artur Drobniak, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej zwracał się do ministra zdrowia przed siedzibą jego resortu: Niedzielski, nie damy sie podzielić!
Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Zwiazku Zawodowego Lekarzy przekonywał, że jeżeli rząd i minister chcą naprawić publiczną ochronę zdrowia, to pierwszym elementem jest poprawa wynagrodzeń. Mówił też, że bez gestu dobrej woli ze strony ministra nie będzie rozmów.
Przed kancelarią zakończył się przemarsz manifestacji, gdzie protestujący zaczęli rozstawiać namioty, tzw. białe miasteczko 2.0. Jak zapowiadają protestujacy, ma ono trwać do skutku, czyli do zrealizowania postulatów komitetu. - Zostajemy tutaj do spełnienia naszych postulatów- mówił Wojciech Szaraniec, przewodniczący Porozumienia Rezydentów.
Minister zdrowia zaprosił przedstawicieli komitetu na kolejne spotkanie na wtorek. Przedstawiciele komitetu uzależniają jednak udział w nim od udziału premiera.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!