Choć prokuratorzy prowadzą rocznie kilka tysięcy spraw o błędy medyczne, to jednak ryzyko odpowiedzialności karnej medyka, wbrew temu, co się powszechnie uważa, jest niewielkie. Do sądów trafia rocznie ok. 200 aktów oskarżenia. Lekarze alarmują jednak, że polski system odpowiedzialności jest jednym z bardziej opresyjnych.
Od kilku lat liczba procesów, toczących się w sądach powszechnych przeciwko lekarzom i szpitalom, o odszkodowania za błędy medyczne, pozostaje na tym samym poziomie. Nie zmieniły tego wojewódzkie komisje ds. orzekania o zdarzeniach medycznych. Te zresztą mają niedługo zniknąć, bo zgodnie z projektem ustawy o jakości w ochronie zdrowia rekompensaty polubownie będzie przyznawał Rzecznik Praw Pacjenta.
Co ciekawe, na brak spraw, zawiadomień i możliwości narażenia życia czy zdrowia nie narzekają też prokuratury. Od kwietnia 2016 r. Zbigniew Ziobro – minister sprawiedliwości i prokurator generalny – rozporządzeniem zezwolił na tworzenie w prokuraturach regionalnych i okręgowych działów, które prowadzą i nadzorują sprawy dotyczące błędów medycznych.
Efektem intensyfikacji działań prokuratorów jest rosnąca z roku na rok liczba spraw o błędy medyczne. Jak podała Polityce Zdrowotnej Prokuratura Krajowa (PK), w latach 2018 - 2021 zarejestrowano odpowiednio: 5739, 5905, 5464 i 5206 spraw o błędy medyczne. W ostatnich dwóch latach odpowiednio 60,3 proc i 63,4 proc. postępowań dotyczyło spraw, gdzie zgodnie z treścią zawiadomienia o przestępstwie błąd medyczny skutkował śmiercią pacjenta.
5 proc. spraw do prokuratury
Najczęściej rodziny zmarłych pacjentów lub tych, którzy doznali rozstroju zdrowia w szpitalu, zgłaszają możliwości popełnienia przestępstwa na podstawie art. 155 kodeksu karnego dotyczącego nieumyślnego spowodowania śmierci czy ciężkiego uszczerbku na zdrowiu z art. 156 kodeksu karnego.
W obliczu takiej sytuacji i aktywnie działających prokuratorów lekarze wskazują, że warunki do wykonywania ich zawodu, zwłaszcza zabiegów, są niesprzyjające i lepiej wykonywać medycynę defensywną. Czy rzeczywiście jednak tak jest? Fakt, że prokuratorzy prowadzą rocznie kilka tysięcy spraw o błędy medyczne nie oznacza, że każda z nich kończy się skierowaniem do sądu aktu oskarżenia. Jak podaje bowiem Prokuratura Krajowa, w 2020 r. na 1797 wszczętych spraw o błędy medyczne do sądów skierowano 199 a w roku 2021 na 1751 wszczętych spraw do sądów skierowano 216. Z danych Polskiego Towarzystwa Medycyny Sądowej i Kryminologii wynika natomiast, że w 2017 r. skazaniem lub warunkowym umorzeniem postępowania karnego skończyła się tylko jedna na 157 spraw o błąd medyczny.
Pacjent ma być leczony zgodnie z EBM
-Warto obalać mity, bo jak wynika z twardych danych, ryzyko odpowiedzialności karnej, wbrew temu, co się powszechnie sądzi, jest niewielkie. Mówienie zaś, że będzie się uprawiać medycynę zachowawczą jest według mnie czystą demagogią. Gdyby jednak traktować to ostrzeżenie poważnie, warto zauważyć, że medycyna zachowawcza niekoniecznie jest bezpieczniejsza dla pacjenta, a tym samym nie chroni z założenia lekarza przed odpowiedzialnością. Poza tym pacjent ma być leczony zgodnie z EBM (evidence based medicine), a nie w dowolny, kształtowany wyobrażeniem lekarza o prawie, sposób - wskazuje Jolanta Budzowska, radca prawny, reprezentująca pacjentów w postępowaniach cywilnych i karnych o błędy medyczne.
Zaznacza, że wprawdzie postępowań w prokuraturach toczy się kilka tysięcy w roku, ale nie są one jednak często efektywne.
- Wiele zgłoszeń od pokrzywdzonych o możliwości popełnienia przestępstwa trafia do prokuratur rejonowych a te są niewyspecjalizowane w tego typu sprawach. Wszystko to działa na niekorzyść pacjenta. Dokumentacja medyczna nie jest na czas zabezpieczana w szpitalach, działania prokuratorów nie są kompleksowe - dodaje Jolanta Budzowska.
Represyjny polski system
Lekarze i szpitale widzą to inaczej.
- Mamy jeden z najbardziej opresyjnych systemów na świecie. W Polsce lekarz musi się liczyć z odpowiedzialnością karną, cywilną, zawodową. W USA czy Kanadzie odeszło się od tego, chyba że ktoś popełnił błąd medyczny świadomie. Teraz u nas planowane jest wprowadzenie systemu no-fault zgodnie z projektowaną ustawą o jakości w ochronie zdrowia. Ale jeśli idziemy w tym drugim kierunku, to powinniśmy odpuścić pierwszy - wskazuje prof. Jarosław Fedorowski, lekarz i szef Polskiej Federacji Szpitali.
Naczelna Rada Lekarska krytykowała pomysł stworzenia specjalnych wydziałów, bo m.in. spodziewała się, że efektem tego będzie właśnie „intensyfikacja działań prokuratury”, co się sprawdziło. Przedstawiciele samorządu lekarskiego przyznają w rozmowach, że coraz częściej dostrzegają u lekarzy działanie asekuracyjne. Czyli najpierw myślą, co mają zrobić, aby nie mieć kłopotów.
Polecamy także:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!