Trudny, także politycznie, projekt, jakim wciąż okazuje się być system no fault spowodował, że prace nad ustawą o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta wyhamowały. Samo wprowadzenie systemu no fault to wyzwanie, ale i wierzchołek góry lodowej. Wypadkową niełatwego do wdrożenia systemu winien być także system no blame.
Zmiana ta, mino iż postulowana od lat, okazuje wciąż projektem bardzo trudnym do osiągnięcia. W tle polityczne zawirowania i poważna obawa, że projekt w akceptowalnej przez środowisko medyczne formule nie zostanie przyjęty. Odejście od szukania winnych byłoby pierwszym, milowym dla polskiego systemu, krokiem. Zmiana ta przybliżyłaby nas do krajów, które z powodzeniem realizują politykę no fault. Kolejnym jednak posunięciem wydaje się przeforsowanie koncepcji ""no blame culture"".
Czym właściwie jest no blame?
W założeniach opublikowanego w ubiegłym roku projektu ustawy o jakości uwzględniono system, w którym medycy do specjalnego rejestru mieliby zgłaszać zaistniałe zdarzenie niepożądane. Na tej podstawie pacjent mógłby ubiegać się o odszkodowanie, w pierwotnych jego założeniach system przewidywał nieorzekanie o winie. Wypłaty dla poszkodowanych miałyby być finansowane z budżetu państwa.
Koncepcja no blame culture wybiega natomiast dalej i obejmuje pozytywne przekonanie, że każdy z pracowników chce wykonywać swoja pracę najlepiej jak umie. Intencjonalnie zatem pracownik nie chce wykonywać swojej pracy źle.
Zdarzają się jednak sytuacje, w których popełniony zostaje błąd. Wedle tego podejścia pracownik zobligowany jest zgłosić błąd, bez obawy o obwinianie go. Taka filozofia buduje także odpowiedzialność zbiorową, gdyż nie obwinia się jednej osoby, w związku z faktem, że daną organizację tworzy określona grupa ludzi. Wokół tych założeń konstruuje się systemy ułatwiające zgłaszanie popełnionych przez pracowników błędów oraz budowanie kultury ich zgłaszania. Nieodłączną zasadą koncepcji jest także analiza przyczyn powstałych błędów.
Wdrożenie systemu no blame culture jest niezwykle wymagającym procesem, docelowo jednak normalizującym niejako i obnażającym fakt popełniania błędów, pozwalając docelowo rozwijać się organizacji i pomóc eliminować podobne błędy w przyszłości. Przeciwieństwem jest natomiast kultura obwiniania, w wyniku której dochodzi u pracowników do niższego poziomu satysfakcji z wykonywanej pracy, zmniejszonego zaangażowania czy poziomu odpowiedzialności.
Wzorem Wielkiej Brytanii
Przykładem kraju, który od lat wdraża polityki mające na celu poprawę bezpieczeństwa pacjentów jest m.in. Wielka Brytania. W tamtejszym systemie kładzie się nacisk na minimalizowanie błędów, ale i reagowanie, gdy te już wystąpią. Jednym z elementów takiej polityki jest rozwój kultury, w której unika się obwiniania. Funkcjonujące tam zasady kładą nacisk na uczenie się, nie zaś na szukanie winnych, przypisywanie winy czy pociąganie do odpowiedzialności. Zawodne systemy są przeprojektowywane, celem minimalizacji wystąpienia błędów. To wszystko przy założeniu, że niekompetencja człowieka rzadko jest jedyną przyczyną zaistniałych błędów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!