Samorząd lekarski alarmuje, że rząd masowo otwiera nowe kierunki lekarskie na uczelniach, które nie mają ani bazy dydaktycznej, ani klinicznej. Te jednak odpierają ataki, wskazując, że mają po kilka szpitali w danym mieście, chętnych, by przyjąć studentów na zajęcia kliniczne.
Od października 2022 na studiach dziennych prowadzonych w języku polskim kształcenie na kierunku lekarskim rozpocznie 5761 osób. Natomiast w przypadku studiów niestacjonarnych prowadzonych w języku polskim - 1766 młodych ludzi. Z roku na rok rząd systematycznie zwiększa liczbę miejsc dla przyszłych lekarzy i coraz więcej maturzystów ma szansę ziścić marzenie o zostaniu lekarzem. Dla porównania, w 2007 roku na pierwszym roku studiowało w całym kraju 2695 studentów na kierunkach medycznych bezpłatnych i 518 studentów na kierunkach płatnych. Dla niektórych, zwłaszcza przedstawicieli samorządu lekarskiego, tempo zwiększania miejsc na studiach medycznych czy uruchamiania medycyny na uczelniach niemających z nią nic wspólnego, jest zbyt szybkie.
Brak jakości kształcenia
- Otwieranie kierunków lekarskich na uczelniach technicznych czy humanistycznych jest ryzykowne. Może i szkoły wyższe są w stanie zapewnić odpowiednią bazę dydaktyczną, ale gdzie zorganizują bazę kliniczną studentom? Nie jestem do końca przekonany, czy np. szpitale powiatowe dają taką możliwość. Zawsze celowi kształcenia studentów medycyny, służyły szpitale kliniczne - mówi Tomasz Imiela, wiceprezes okręgowej izby lekarskiej w Warszawie.
Samorząd lekarski jest zaniepokojony masowym otwieraniem kierunków medycznych do tego stopnia, że na początku września Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, prosił Ministra Edukacji Przemysława Czarnka o pilne objęcie nadzorem działań uczelni, związanych przede wszystkim z organizacją zaplecza dydaktycznego na Akademii Medycznych i Społecznych Nauk Stosowanych w Elblągu, która będzie kształcić młodych lekarzy.
Uczelnia odparła jednak zarzut wskazując, że zajęcia praktyczne studenci w większości będą odbywali w Szpitalu Miejskim w Elblągu oraz w szpitalu wojewódzkim.
Kierunek lekarski startuje też na Mazowieckiej Uczelni Publicznej w Płocku. Szkoła wyższa przyjmie w październiku 2023 r. 60 osób na pierwszy rok. Jej przedstawiciele zapewniają, że mają bazę kliniczną. Deklaracje współpracy w zakresie udostępnienia bazy podmiotów leczniczych do realizacji zajęć klinicznych i jej ewentualne przekształcenia w oddziały kliniczne, a także wolę przyjęcia studentów na praktyki zawodowe złożyli: Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Płocku, Prezes Płockiego Zakładu Opieki Zdrowotnej, Prezes Hospicjum Płockiego, Dyrektor Wojewódzkiego Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej w Gostyninie, Dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego.
Uczelnie rozbudowują się
- Dodatkowo uczelnia posiada nowoczesną bazę dydaktyczną, zapewniającą możliwość realizacji zajęć i osiąganie przez studentów efektów uczenia się w zakresie wiedzy, umiejętności i kompetencji społecznych. Dysponuje dwoma Monoprofilowymi Centrami Symulacji Medycznych. Powstaje kolejny kompleks dydaktyczny, Collegium Medicum, trzykondygnacyjny budynek, m.in. z pracowniami, salami dydaktycznymi, symulacyjnymi: wirtualnej rzeczywistości, blokiem operacyjnym, salą z karetką pogotowia ratunkowego, szpitalnym oddziałem ratunkowym – zapewnia Sebastian Dymek, rzecznik prasowy płockiej uczelni.
Reklama
Największy problem uczelnie otwierające kierunki medyczne mogą mieć jednak z pozyskaniem kadry do nauki przyszłych adeptów medycyny. Płocka uczelnia wskazuje jednak, że poradzi sobie z tym bez problemu.
- Deklarację pracy w uczelni złożyły 123 osoby posiadające tytuły profesorskie, stopnie doktorów habilitowanych i doktorów oraz specjaliści kliniczni z wieloletnim doświadczeniem w kształceniu lekarzy. Wielu z nich to bardzo znane postacie nauki i dydaktyki polskiej w dziedzinie nauk medycznych i nauk o zdrowiu, wywodzące się z renomowanych uniwersytetów medycznych i sektora świadczeń zdrowotnych z bogatym dorobkiem naukowym i doświadczeniem praktycznym - dodaje Sebastian Dymek.
Reklama
Liczy się doświadczenie
Liczba uczelni kształcących kolejne pokolenia lekarzy wzrosła do 24. Podczas ostatniego naboru rekordowo dużo osób, bo aż 46, starało się o jeden indeks na Uniwersytecie Zielonogórskim. Bardzo dużą popularnością cieszył się także kierunek lekarski na Uniwersytecie Opolskim, Uniwersytecie Technologiczno-Humanistycznym im. Kazimierza Pułaskiego w Radomiu, w którym było po 19 kandydatów na miejsce, czy na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku, gdzie przypadało 15 os./miejsce. Czasy się zmieniają. Jeszcze kilka lat temu jeszcze trudno było o to aby każde województwo miało uczelnię kształcącą przyszłych lekarzy. Kierunek lekarski dopiero kilka lat temu uruchomiono w woj. Lubuskim, na Uniwersytecie Zielonogórskim.
Dziś wszystko zmierza do tego aby każde byłe miasto wojewódzkie miało uczelnię kształcącą przyszłych medyków. A czy absolwenci nowo otwartych uczelni będą mieli problem ze znalezieniem pracy? Życie pokazuje, że na pewnym etapie rozwoju kariery zawodowej liczy się nie tylko sucha wiedza, ale głównie doświadczenie. Doświadczonego specjalisty, nawet podczas rozmowy kwalifikacyjnej, nie pyta się już jaką uczelnię skończył.
Polecane:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze